Ja - marionetka...
Po prostu... marionetka...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Niszczyła moje marzenia. Tak, to potrafiła najlepiej. Jednym słowem, gestem, spojrzeniem porażająco niebieskich oczu zburzyć wszystko w co wierzyłam do tej pory. Jednym pchnięciem jej dłoni, moja wiara i nadzieja rozsypywały się, jak domek z kart, wybudowany na morzu ufności. Uśmiechała się słodko, mówiąc, że to troska przez nią przemawia, lecz tak naprawdę stworzona, żeby niszczyć, wypełniała swą rolę, lepiej niż nie jeden aktor. Drobna blondynka o błękitnych, jak jezioro marzeń, oczach, Aniołek ze świątecznej kartki - jak ktoś tak idealny potrafi tak doskonale ranić? - pytałam się nieraz. Odpowiedzi brak, a jej włosy rozwiewał wiatr kolejnego ataku terrorystycznego na moje nadzieje, które i tak przykryte potężną dawką, jeszcze zeszłorocznego, śniegu, ledwo potrafiłam dostrzec w sobie. Długimi palcami stukała po kartkach mojej egzystencji, co rusz zmieniając zakończenie każdej szczęśliwej historii w tragedię całego życia. Umiała ranić, szeptem ust wróżyła pesymistyczny koniec, a ja, naiwna istota, wierzyłam w jej profesjonalizm w ratowaniu przez zgubnym cieniem szczęścia, które prędzej czy później prowadziło do cierpienia, potężniejszego niż sztorm na morzu. Kierowała mnie na doświadczony tor życia, mówiła, że szczęście odnajdę w monotonnym śnie spokoju i ciszy. Nie liczyło się to, że chcę kochać, śmiać się i bawić, przecież ja nigdy nie miałam wiele do powiedzenia, a raczej nie potrafiłam powiedzieć tego, co język niósł na usta, kołysząc delikatnie. Prowadziła mnie za rękę, jak małą dziewczynkę, bawiła się, jak zabawną marionetką. Wtedy tego nie widziałam, nie chciałam zobaczyć. Pogrążana w imitacji przyjaźni, trwałam przy niej, godząc się na każdy jej kaprys, będąc na każde zawołanie. Manipulowała mną, a ja nieświadoma pozwalałam jej pociągać za moje sznurki. Wytykała mi każdy błąd, przyjmując najgorszą, bo najdoskonalszą ze wszystkich, taktykę. Nigdy nie krzyczała, nie płakała…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil paulinaq
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…