Jedziesz prosto
Jedziesz prosto
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jedziesz prosto, mijasz pierwsze światła, drugie, a potem w prawo. Nie możesz nie trafić, bo na tych drugich jest ta restauracja, w której kiedyś byliśmy, co tak ci smakowały krewetki. Potem jedziesz główną kilka przecznic. Jedziesz, włączasz wycieraczki, bo pada, nie zwracasz uwagi na sygnalizacje, bo w nocy są wyłączone i tylko migają. Masz po prostu jechać przed siebie. Możesz włączyć radio, z którego popłynie bardzo wolny jazz. Spojrzysz w lusterko, by stwierdzić, że za tobą nic nie jedzie. Ani za, ani przed. Jesteś sama na pustych ulicach. Możesz czuć się swobodnie, ale nie przyspieszaj. Jedź spokojnie, bez nerwów. Przecież pada, więc nie ma co szaleć. Zaczynasz zastanawiać się, jak to się stało, że mnie już nie ma, że zostało tylko wspomnienie krewetek. Przecież nie lubisz ryb, a dla mnie specjalnie polubiłaś. Przecież nie masz orientacji w mieście, ale przeze mnie się nauczyłaś. Postanawiasz nie płakać, ale łzy same zaczynają cieknąć. Wściekasz się. Włączasz wycieraczki na najwyższe obroty i klniesz pod nosem brzydko. A właściwie krzyczysz, że masz to gdzieś, że nie chcesz tak więcej. Uderzasz pięścią w kierownicę, ale odzywający się klakson nadaje temu nieco komizmu. Uderzasz znowu i znowu klakson. Zaczynasz się śmiać. Powoli zaczynasz się śmiać i śmiejesz się coraz głośniej równocześnie bezwiednie przyspieszając. Powiedziałem, żebyś nie przyspieszała, ale ty śmiejąc się nie słyszysz. Śmiejesz się głośno i jedziesz już ponad setką. Wycieraczki chodzą jak opętane. Deszcz uderza w przednią szybę wściekle. A ty się śmiejesz. Śmiejesz. I w tym śmiechu w ostatniej chwili dostrzegasz samochód. Pierwszy od kilkunastu minut. Pierwszy, który jedzie, który wyjeżdżając bardzo szybko z podporządkowanej wjeżdża na ciebie. Zauważasz i odruchowo wciskasz pedał hamulca do końca. Odruchowo skręcasz kierownicę i odruchowo lewą stopę wciskasz w wycieraczkę. Wpadasz w poślizg. Bokiem suniesz przez skrzyżowanie. Samochód okręca wokół własnej osi. Dwa razy okręca i staje za skrzyżowaniem. Dokładnie w kierunku twojej jazdy. Przez chwilę patrzysz w obłędnie szalejące wycieraczki. Ściskasz kierownicę i patrzysz. Potem czujesz, że stopa wciskająca hamulec zaczyna boleć. Deszcz głucho bębni o maskę samochodu, a ty spoglądając w lusterka widzisz, że nic się nie stało, że jakimś cudem minęłaś tamten samochód. Wyłączając wycieraczki opadasz na oparcie fotela. Przez moment chcesz myśleć, że o mały włos, że tak niewiele brakowało,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szymon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…