Julek
Opowieś o szalonym traktorzyście.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Wielkie czasy wymagają wielkich ludzi” – napisał przed laty Jaroslav Hašek. Na szczęście czasy rzadko bywają wielkie, ale one też mają skromnych bohaterów na swoją miarę. Takim człowiekiem był traktorzysta Julek. Dorastał w pegeerze, ale dopiero wojsko zrobiło z niego prawdziwego chłopa. Po raz pierwszy zobaczył wtedy kawałek Polski, poznał innych ludzi, ale - przede wszystkim - zrobił prawo jazdy na samochody i traktory. To ustawiło go zawodowo. Zaraz po jego powrocie do domu pegeer dostał trzy nowe traktory Ursus C-451 i Julek dosiadł jeden z nich. „Dosiadł” to właściwe słowo, bo Julek nim nie jeździł, ani go nie prowadził - on dosiadał go jak jeździec konia. Dbał też o niego jak o ukochanego wierzchowca. Jego maszyna była zawsze sprawna i czysta, a nieuniknione zadrapania czy wgięcia miała w miarę możliwości usuwane i zamalowywane. Doceniając to, dyrektor przydzielił Julkowi nową przyczepę i wyznaczył do reprezentowania firmy na nadchodzącym pochodzie pierwszomajowym. Dzień wcześniej Julek wypucował traktor i przyczepę na błysk, po jednej stronie kabiny umieścił flagę biało-czerwoną, po drugiej czerwoną, a na burcie przyczepy umocował transparent z napisem: „PGR-y z Partią”. W dniu pochodu wygolony i w odświętnym garniturze odpalił swoją maszynę, a na przyczepie usadowili się - równie uroczyście ubrani - wybrańcy załogi. Po ponad godzinnej jeździe polnymi drogami dotarli do miasteczka, gdzie wzięli udział w pochodzie. Gdy tylko pochód się skończył, transparent i flagi wylądowały na dnie przyczepy, a w ruch poszły butelki ukrywane dotąd za pazuchami pasażerów. Tak zaczęło się właściwe świętowanie, czyli wielogodzinny powrót do domu mocno zakrapiany alkoholem i przerywany dłuższymi lub krótszymi postojami. Julek pociągał po drodze na równi z pasażerami, co jednak nie przeszkodziło mu w szczęśliwym dowiezieniu rozbawionego towarzystwa na miejsce. Zresztą Julek uważał, że „wódka jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ino trza umieć pić”. Przejazd w kolumnie pochodu tak udekorowanego pojazdu bardzo się spodobał władzom i nazajutrz dyrektor otrzymał pochwałę z komitetu partii. Od tamtego dnia Julkowy traktor stał się poniekąd pojazdem reprezentacyjnym firmy, a on sam człowiekiem do specjalnych poruczeń. Rzadko był wysłany do pracy na polach, a częściej do miasteczka lub nawet do odległego o dwadzieścia kilometrów powiatu. Jeździł na dworce kolejowe, do różnych magazynów i urzędów, gdzie załatwienie spraw często zależało od widzimisię urzędasa z okienka. Julek umiał dogadywać się z ludźmi i szybko nauczył się funkcjonować w tym bałaganie. Wystarczało na przykład jakiemuś naczelnikowi coś gdzieś podwieźć, żeby od następnego razu być obsługiwanym poza kolejką i mieć czas na załatwianie różnych lewizn. W tamtych czasach mało kto miał auto, taksówek bagażowych prawie nie było, więc usługi transportowe były w cenie. Julek woził więc ludziom meble ze sklepów, cegły na budowy i kradzione drewno z lasu. Doskonale się do tego nadawał, bo nigdy o nic nie pytał, dojeżdżał do każdego miejsca, kasował pieniądze i znikał. W ten sposób dorabiał sobie drugą pensję. Julek był zawsze do dyspozycji, więc nie tylko kierownictwo, ale i szeregowi pegeerowcy mogli w każdej chwili liczyć na jego pomoc. Gdy pewnego dnia jedna z pracownic dostała bólów porodowych, dyrektor kazał Julkowi zawieźć ją na porodówkę. Położnicę ułożono na wymoszczonej siennikami i pierzynami przyczepie, obok niej siadły dwie kobiety, a Julek wskoczył za kierownicę. – Tylko uważaj! Rodzącą wieziesz, nie siano! – krzyknął jeszcze dyrektor. – Sie wie – odpowiedział traktorzysta i ruszył, jak umiał najostrożniej. Podróż przebiegła szczęśliwie i „karetka” dotarła pod ośrodek zdrowia. Tam…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Marian
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…