Wróć do katalogu

Już pod koniec dnia

dygresja

Tołdii, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Gdzie jesteś? - Właśnie dojechałem do Castoramy. - Słuchaj, zobacz, czy nie ma tam gdzieś chleba. No i masło. Kup masło, tylko nie żadne smarowidło masłopodobne! - Ok, zobaczę. Na razie. Zadzwoniła, gdy obmacywałem półki z narzędziami, bo oprócz narzędzi i materiałów budowlanych, nic innego w tym sklepie nie można kupić. Dostałem więc zadanie: przedostać się załadowanym samochodem z Castoramy do Tesco i spełnić gorące życzenie Anny. W pośpiechu i temperaturze owego życzenia zacząłem uwijać się z zakupami, zgarniając z półek jedynie najpotrzebniejsze i mieszczące się w wózku rzeczy. Sprawnie przeładowałem wszystko do auta i dopchałem wózek do parkingowej stajni, aby odzyskać swoje ciężko zarobione 2 złote. Parkingowy generator adrenaliny już na mnie czekał... Zaczaił się, jak strażnik miejski na sikającego na trawnik psa i jego właściciela. Nie mogąc zaklinować wózka w rzędzie, bo z nieznanych mi przyczyn nie pasował on po prostu do całej reszty, pozostawiłem go obok i nachyliłem tak, że dwa boczne koła wisiały w powietrzu. W ten sposób można przypiąć klamrę łańcucha do blokady i wyciągnąć umieszczoną w niej monetę. Zdarzało mi się już wykorzystywać taką technikę dokowania wózka i czyniłem to bez wyrzutów sumienia, bowiem - darem losu - to właśnie mnie przyjdzie odpinanie go kolejnym razem. Dostąpiłem szczęścia - jeden market z głowy.

21:20 - Zostało trochę czasu, by sforsować bramy paskudnego, angielskiego molocha. Drzwi przesuwne działają, jak należy - energii elektrycznej jeszcze im nie odłączyli. Nawet dał się odczuć przyjemny powiew klimatyzacji zaraz przy wejściu. Wietrzę podejrzenia, że udało im się sprzedać resztki aromatyzowanego zabójczym odorem drobiu, skoro stać ich na utrzymanie pracy urządzeń. Spokój i cisza w ciągach komunikacyjnych samu wzbudzały niepokój i zapowiadały traumatyczny finał zakupów. Masy sztucznych, ubarwionych i naszpikowanych obstrukcyjnymi konserwantami materiałów konsumpcyjnych, zwisając ponętnie z półek, zachodziły rozkładającym letargiem. Chleb był już mocno elastyczny, ale nie miałem wyboru. Pochwyciłem jeszcze w biegu kostkę masła i opakowanie orzeszków pistacjowych dla urozmaicenia sobie ciężkiego żywota. Zapowiadający się koszmar dał się zauważyć już z głębi stoiska. Czynne były tylko 3 kasy, a najbliższą (kasa do 10 artykułów) poprzedzała kilkunastu metrowa kolejka. Popłynął pot z czoła. Ozdobił wiszącymi kropelkami brwi i nos, a ściskane w dłoni masło zmieniało stan skupienia w błyskawicznym tempie. Zostałem skazany na dłuższe towarzystwo kolejkowych grubasów, penetrujących namiętnie składowiska przecenionego żarcia o tej porze. Za mną gość w podobnej sytuacji, dalej starsze małżeństwo, które głośnym

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych