Wróć do katalogu

KARTEZJUSZ

To Broń Boże nie jest o filozofie... Kto by chciał to czytać :)

szymonjot, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Cała historia zaczęła się w środę. Przechodziłem właśnie z moim psem marki kundel przez jezdnię marki Wertep, kiedy Kartezjusz, czyli mój pies właśnie, spojrzał na wiszący nieopodal billboard. Na billboardzie reklamującym żywność dla czworonogów marki Ja-Pierdziu-Ale-To-Smakowite widniały zdjęcia trzech dorodnych, długowłosych, rasowych i w ogóle nieprzeciętnie atrakcyjnych cocker-spanieli. Kartezjusz spojrzał na billboard i wyraźnie posmutniał. Przestały go interesować okoliczne krzaki i latarnie. Szybko wróciliśmy do domu: ja z Kartezjuszem, Kartezjusz z podwiniętym ogonem.

Kiedy tylko weszliśmy do domu, Kartezjusz potruchtał w stronę łazienki. Zajrzałem tam po chwili i okazało się, że mój najlepszy - nie licząc randkowych portali - przyjaciel przegląda się w lustrze, a sierść swoją zrasza niebagatelną ilością psich łez. Spojrzał na mnie i miauknął z nieczytelną skargą, po czym zeskoczył z umywalki i poszedł spać do przedpokoju.

Następne dni były ciężkie. Kartezjusz stracił chęć do życia. Nie reagował na atrakcyjne post-psie zapachy, nie puszczał do mnie oka co bym mu kija rzucił, smutny ci był ten kundelek jak nie przymierzając polska reprezentacja przed finałem mistrzostw świata w cokolwiek.

Jednakże wkrótce potem przechodziliśmy ponownie obok tego samego billboardu z cocker-spanielami. Kartezjusz stanął pod nim osowiały, spojrzał na reklamę – i nagle: metamorfoza! Wyprostował ogon, wyszczerzył kły w eleganckim uśmiechu, i stanowczo, acz nie bez sex appealu jął przechadzać się po chodniku. Kartezjusz postanowił podjąć wyzwanie rzucone mu przez anonimowe psy z plakatu. Spowodowało to wiele komplikacji, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Kości wołowe, które stanowiły dotychczas jego ulubioną część menu, Kartezjusz przyjmował ze spojrzeniem, które

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych