Kobieta
Co w mej duszy drzemie. :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Byłam owadem i lgnęłam do światła. Byłam wojownikiem i lgnęłam do walki. Potem byłam skrzydłem kruka i lgnęłam do wszystkiego, co związane z mrokiem. Teraz jestem słońcem i przyglądam się wszystkiemu z zachłanną ciekawością. Parzę tych, których uważam za głupców, przyćmiewam tych, którzy są gorsi. Wszystko jest w ustalonym porządku. Wszystko rozkwita w oszałamiającym tempie. Próżność bije z mych słonecznych oczodołów. Jestem słońcem i lgnę do samej siebie, bowiem siebie tylko mam. Tyle wypróbowałam, kosztowałam powoli, starając się zawrzeć w kosztowaniu wszystko to, co ważne. Tak jakby miało to przesądzić o moim losie. Wrażliwa? Kłamliwa? Pusta? Nadęta? Jestem słońcem, ubieram wdzięczne, parzące czerwienie, zza których prawie że wyzierają jęzory okrutnego ognia. Jestem czerwonym słońcem, mocna czerwień, nie żadne tam żółcie, blade lub zbyt rażące. Nie jestem rażąca. Mogę razić, ale nie chcę. Wystarczy mi to, że bucham płomieniami. Stąpam bezlitośnie, depczę chmury, żywię się trującym bluszczem, spijam poranną rosę z trawy i krzyczę wniebogłosy, gdy tylko zechcę. Włosy wiją się u mych kolan, je również depczę, nie bacząc na to, co nikłe. Depczę , ale cóż z tego? Pozostaję pięknem. Ognistym pięknem, dzikim i nieokiełznanym. Nie liczy się ten, ani tamten, ani tamta. Mogę chwilę poigrać, ale nic ponadto. Mam siebie, siebie cenię, sobą jestem. Czerwone słońce świeci tylko dla siebie, inaczej by zgasło. Potem gaśnie. Spotyka pewne osoby, nadziewa się na nieprzewidywalne zdarzenia, wodzi przypadkiem po pewnych faktach, do tej pory nieznaczących. Zmieniam się. Niespecjalnie jednak. Staję się to tuż przed moimi oczami, widzę to dokładnie, a jednak nie potrafię stwierdzić, jak to się stało. Metamorfoza – gasnące czerwienie, blakną tak drastycznie, jak gdyby ktoś oblał je wybielaczem lub szorował namiętnie szczotką z twardym włosiem; to przypomina ekspresyjny obraz, rozlane plamy, zmiany kolorów, przechodzenie z jednego odcienia w drugi bez mrugnięcia okiem, jak gdyby to nic nie znaczyło. Jak gdyby to była tylko zmiana kolorów, a nie wyrażanie ekspresji. Staje się biała, może trochę lekko niebieskawa, próbuję się przebarwić z powrotem na czerwono lecz bez powodzenia. Długie włosy upinam w ciasny kok, ponieważ tracą kolor. Spojrzenie moje spoczywa wciąż na moich stopach, boję się podnieść oczy wyżej, nie jestem godna by patrzeć wyżej. Nieśmiały rumieniec na niebiesko bladym licu. Bawię się w chowanego z samą sobą, a przy okazji nikt inny mnie nie widzi. Rozdarłam tę moją pustą skorupę i weszłam do środka, by poczuć się bezpiecznie. Wydaje mi się, że kocham, ale tak naprawdę nie wiem co to znaczy. Oddać całą siebie? Gdybym była słońcem, wiedziałabym, że to nie tak, że nigdy nie powinnam była oddawać siebie, swoich uczuć, myśli, bo to mnie zniszczy i nic ponadto. Może jednak to znaczy by uśmiechać
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Freiiya
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…