Wróć do katalogu

Kolacja we czworo

Pierwszy dzień delegacji kontrolerów finansowych do Francji. Zwykła kolacja, czy początek namiętnej miłości?

Matayasopublikowano 23 stycznia 20264 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pierwsza delegacja do Francji miała być bardzo merytoryczna choć z elementami społecznymi – nawiązanie relacji z French teamem było ważne. Core zespołu Controllingowego: Michał, Marcelina, Ignacy i Maria byli na lotnisku z 5:00 rano, na godzine przed wylotem. Nieco zaspani, ale zwarci i gotowi na wyjazd. Przesiadka we Frankfurcie, tam obowiązkowo kawa i ciastko w Starbucksie. O 13:30 byli w Nantes. Tego dnia nie było przewidzianych spotkań z Francuzami, miały zacząć się następnego dnia rano. Po zainstalowaniu się w hotelu „Le Parisien” każdy chciał trochę odpocząć. Michał swoim zwyczajem poszedł na mały rekonesans. Ratusz, katedra, średniowieczne mury miasta – to wszystko widział już dziesiątki razy. Jednak spacer to dobra rzecz. A w to miejsce jeszcze nie raz bedzie trzeba się udać. Około 18 był czas na zasłużoną kolację po długim dniu – musieli wstać o 4 rano. Nastroje były dobre, wszyscy odczuwali entuzjazm rozpoczynającej się przygody. Serwowano sery i lokalne wino – cała butelka na cztery osoby – a de facto na 2, bo Ignacy nie pił, a Maria odmówiła. Marcelina pomyślała, że to nietypowe, gdyż wcześniej kilka razy były razem na drinku. Może jednak zdecydowali się na powiększenie rodziny...? Zachowała tę myśl dla siebie. Michał i Marcelina usiedli obok siebie niby przypadkiem. – Powiesisz moją torebkę na wieszaku? – poprosiła kolegę, mrugając do niego zalotnie. – A co, nie dasz sobie rady? – odparł Michał. Aby to zrobić, musiała przejść bardzo blisko niego lub nadłożyć dobrych parę kroków i pójść naokoło stolika. – Dobra, żartowałem przecież – uspokoił Marcelinę wieszając torbę na drenianym wieszaku i usadawiając się na przeciwko Ignacego, wyraźnie zmęczonego. Jedna lampka zamieniła się w drugą – w końcu płaci firma, a jeśli nawet oni sami, to dostawali zwrot po kilku dniach – o ile przełożony zaakceptuje raport z delegacji. „Niech tylko spróbuje odrzucić”, pomyślała Marcelina, patrząc z uśmiechem na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych