Wróć do katalogu

Kolory

Krótki reportaż o moim przyjacielu i moich uczuciach z tym związanych. Co dragi robią z człowiekiem...

kartofll, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

"Heh, to dobrze, że masz jak masz, że cały czas masz kolory w swoim życiu, że nie jest wyblakłe, przynajmniej w Twoich oczach. Ja już nie wiem, co jest czerwone, co niebieskie, a co żółte. Wszystko stało się takie samo - szare. Nawet słońce i gwiazdy, które tak bardzo lubię. Mam już dość: fałszu, kłamstwa, wyścigu szczurów. Chciałem się od tego odsunąć, odciąć, uciec. Myślałem, że to łatwe. Próbowałem się nawet temu przeciwstawić, głupio myśląc, że wygram i coś zmienię. Złudne nadzieje! Zaczynając tę ucieczkę, walkę, zapomniałem, po co to robię. Straciłem kolory. Szarość mnie wciągnęła. Stłamsiła to, co miało jakiś sens. Nie zauważyłem tego. Nie zauważyłem tego, że nie ma już czerwieni, żółci a nawet bieli i czerni. Byłem, a może cały czas jestem ślepy. Próbując się z tego wyrwać, znów przypomnieć sobie odcień mojej ulubionej czerwieni, nie dostrzegłem, że coś jest nie tak. Ganda, maryszka, po prostu palenie. Dzięki temu mogę się na chwile wyrwać, zapomnieć o całym tym popieprzonym bałaganie, który jest wokół mnie. Kłamstwo, fałsz? Wtedy to nie istnieje. A nawet jeśli je dostrzegasz, to masz to wszystko gdzieś. Tak, moje sumienie ma wszystko gdzieś. Lubię ten stan, kiedy nic nie jest ważne i niczym nie muszę się przejmować. Doszedłem ostatnio do ważnego wniosku: to przyjemność uzależnia, nie jakieś tam potrzeby organizmu - ale chęć wejścia w ten stan. Znów móc zapomnieć.... Zbyt wiele już zapomniałem. Zaczynam się bać, że pewnego dnia zapomnę tego, o czym chciałem zapomnieć. Takie samonapędzające się koło. Chcesz zapomnieć o problemach, jednak boisz się, że zbytnio wsłuchasz się w tę "kołysankę". To jest mój dylemat, moja matnia…. Wyrwać się z niej - oznacza ból, a ja nie lubię bólu. Nie mam osoby, która go ukoi... I chyba właśnie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych