Wróć do katalogu

Koniec

Moja propoyzcja

Jakub Warecki, opublikowano , 5 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Policjant pociągnął za spust trzy razy. J był niezłym kierowcą. Nieraz patrzył śmierci w oczy i zawsze wychodził z tego spotkania z uśmiechem na ustach. Ale tym razem rywal był o wiele szybszy. Auto wyskoczyło z zakrętu jak zabawka, przetoczyło się przez dach trzy razy zabierając ze sobą parę słupków i znak i zatrzymało się na chodniku. Nie wyglądało to dobrze. Kupa dymiącego metalu o trudnym do określenia kształcie, a gdzieś tam w środku… No tak… Ten się śmieje kto się śmieje ostatni.

J ocknął się chociaż zdawało mu się raczej, że obudził się po jakimś dziwnym nienaturalnie długim śnie, w którym odwiedził tysiące odległych miejsc i widział rzeczy których nie sposób opisać słowami. Otwarł oczy i skrzywił się raczej odruchowo bo ból pozostał daleko za nim. Popchnął drzwi opierając się o nie całym ciężarem ciała i poczuł upadek. Tępe uderzenie bezwładnego ciała o bruk ulicy. Rozejrzał się dookoła niewiele rozumiejąc. Dziwny jest ten stan kiedy człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzieje nie zdając sobie z tego sprawy. Coś jak pierwsze otwarcie oczu po narkozie. Stan tego wyjątkowego zagubienia, kiedy umysł obłąkańczo szuka czegoś znajomego pośród tysiąca rzeczy nieznanych. Jego oczy błądziły teraz po ulicach w nadziei, że spotkają coś co wyrwie go ze szponów szaleństwa i przywróci równowagę. Ruszył niezdarnie nie wiedząc nawet gdzie i po co, gdy nagle jego oczom ukazało się to czego szukał. Uspokoił się nieco. Jak załoga statku w sztormową noc gdy mały chłopiec z bocianiego gniazda wykrzyknął niemal wesoło, że dostrzegł latarnię. Bo chociaż gromy nie milkną to ten ledwie widoczny promień światła napełnia człowieka nowymi siłami. Podniósł się więc i ruszył w kierunku światła które oznaczało życie…

---

-Jezu jaki ja jestem głupi – chciał krzyknąć ale tylko zakrztusił się i zachwiał na nogach. Czy ja kiedyś zmądrzeję? Zapytał wbijając wzrok w jej zielone oczy. Wyglądał przy tym jak chłopiec, który ciągną przed chwilą koleżanki za warkocze, a teraz stoi przed mamą, przeprasza i prosi o wybaczenie. Uśmiechnęła się łagodnie i wyszeptała -Chyba już na to za późno. -Cudowne! Pomyślał. Jaki tu spokój. Bo chociaż jej słowa dolatywały gdzieś z oddali rozumiał je bardzo dobrze. Jaka cisza… -Bang! Fala gorąca uderzyła nagle z niszczycielską siłą huraganu i potężne szarpnięcie rzuciło go na kolana. W pierwszej chwili nie wiedział co się stało. Kręciło mu się w głowie i poczuł się jakby właśnie znalazł się w samym oku tego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych