Koniec
Moja propoyzcja
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Policjant pociągnął za spust trzy razy. J był niezłym kierowcą. Nieraz patrzył śmierci w oczy i zawsze wychodził z tego spotkania z uśmiechem na ustach. Ale tym razem rywal był o wiele szybszy. Auto wyskoczyło z zakrętu jak zabawka, przetoczyło się przez dach trzy razy zabierając ze sobą parę słupków i znak i zatrzymało się na chodniku. Nie wyglądało to dobrze. Kupa dymiącego metalu o trudnym do określenia kształcie, a gdzieś tam w środku… No tak… Ten się śmieje kto się śmieje ostatni.
J ocknął się chociaż zdawało mu się raczej, że obudził się po jakimś dziwnym nienaturalnie długim śnie, w którym odwiedził tysiące odległych miejsc i widział rzeczy których nie sposób opisać słowami. Otwarł oczy i skrzywił się raczej odruchowo bo ból pozostał daleko za nim. Popchnął drzwi opierając się o nie całym ciężarem ciała i poczuł upadek. Tępe uderzenie bezwładnego ciała o bruk ulicy. Rozejrzał się dookoła niewiele rozumiejąc. Dziwny jest ten stan kiedy człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzieje nie zdając sobie z tego sprawy. Coś jak pierwsze otwarcie oczu po narkozie. Stan tego wyjątkowego zagubienia, kiedy umysł obłąkańczo szuka czegoś znajomego pośród tysiąca rzeczy nieznanych. Jego oczy błądziły teraz po ulicach w nadziei, że spotkają coś co wyrwie go ze szponów szaleństwa i przywróci równowagę. Ruszył niezdarnie nie wiedząc nawet gdzie i po co, gdy nagle jego oczom ukazało się to czego szukał. Uspokoił się nieco. Jak załoga statku w sztormową noc gdy mały chłopiec z bocianiego gniazda wykrzyknął niemal wesoło, że dostrzegł latarnię. Bo chociaż gromy nie milkną to ten ledwie widoczny promień światła napełnia człowieka nowymi siłami. Podniósł się więc i ruszył w kierunku światła które oznaczało życie…
---
-Jezu jaki ja jestem głupi – chciał krzyknąć ale tylko zakrztusił się i zachwiał na nogach. Czy ja kiedyś zmądrzeję? Zapytał wbijając wzrok w jej zielone oczy. Wyglądał przy tym jak chłopiec, który ciągną przed chwilą koleżanki za warkocze, a teraz stoi przed mamą, przeprasza i prosi o wybaczenie. Uśmiechnęła się łagodnie i wyszeptała -Chyba już na to za późno. -Cudowne! Pomyślał. Jaki tu spokój. Bo chociaż jej słowa dolatywały gdzieś z oddali rozumiał je bardzo dobrze. Jaka cisza… -Bang! Fala gorąca uderzyła nagle z niszczycielską siłą huraganu i potężne szarpnięcie rzuciło go na kolana. W pierwszej chwili nie wiedział co się stało. Kręciło mu się w głowie i poczuł się jakby właśnie znalazł się w samym oku tego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Jakub Warecki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…