Wróć do katalogu

Kraksa Jowisza

W 1994 kometa zderzyła się z Jowiszem. Ale czy aby na pewno to była kometa..?

karostek, opublikowano , 14 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Jezu, to jest niemożliwe ! - Patrzę ponownie przez teleskop. - Cholera... Siadam z wrażenia. Tyle miesięcy czekania, a tu taka niespodzianka. Byłem gotowy na kometę, a nie na to. I co mam teraz zrobić? Komu o tym powiedzieć? Gdybym miał chociaż aparat. Zrobiłbym zdjęcia, miałbym namacalny dowód. A tak, to kto mi uwierzy?

Gdy dojeżdżam do skrzyżowania, na chwilę się zatrzymuję. Patrzę na delikatnie podświetlone obserwatorium. Dzięki, Nestor. Pozwoliłeś mi przeżyć jedną z najpiękniejszych nocy w moim życiu. Jakiś samochód z tyłu trąbi na mnie. Uruchamiam silnik i skręcam w lewą stronę. Przede mną ponad 50 kilometrów jazdy. Na szczęście o tej porze drogi są puste, więc mogę rozwinąć nieprzyzwoitą prędkość. Nawet nie rozglądam się, czy nie stoją gdzieś policjanci. Jest mi wszystko jedno. Po tym, co zobaczyłem wszystko może się wydarzyć. Włączam radio. - Dziś w nocy miało miejsce niecodzienne zjawisko - mówi spiker. - Jednak mogli je oglądać tylko ci, którzy mieli dostęp do teleskopów o dużym zasięgu. Dziś w nocy kometa zderzyła się z Jowiszem... - Akurat ! - Odzywam się. - To wcale nie była kometa. Ciekawe ile osób widziało to samo? Na pewno nie byłem jedynym, który obserwował to zderzenie. Chciałbym porozmawiać z kimś, kto też to widział. Ale najpierw muszę złapać Nestora. Mam nadzieje, że znajdzie dla mnie wolna chwilę. Patrzę na zegarek - zbliża się 4 w nocy. Chcę mi się cholernie spać. Od rana jestem na nogach. Cały czas się przygotowywałem na ten moment. Należy mi się teraz kilka godzin odpoczynku. Jeszcze tylko 14 kilometrów i położę się do łóżka.

Telefony maja to do siebie, że dzwonią w najmniej odpowiednich momentach. Akurat śni mi się piękny sen, gdy odzywa się telefon. Czekam, aż włączy się moja niezawodna, automatyczna sekretarka. Dwa sygnały, trzy... Cholera, co jest grane? Otwieram oczy. O, nie, zapomniałem ją włączyć. Podnoszę słuchawkę. - Tak? - mówię półprzytomny. - Jeszcze śpisz? - Nestor jest podniecony. - Szybko wstawaj i przyjeżdżaj do mnie. Musisz mi wszystko opowiedzieć. - Nestor, miej litość. Jeszcze się nie obudziłem. Zadzwoń za dwie godziny. Odkładam słuchawkę. Jestem na tyle przytomny, by włączyć sekretarkę. Nie mija 10 minut i znów dzwoni telefon. Przekręcam się na bok i czekam. Włącza się automat. - Ingo, ty idioto. Bierz dupę w troki i przyjeżdżaj do mnie. Chcę cię widzieć u siebie za pół godziny. Zrozumiałeś? - Odpieprz się - mówię do siebie. - A tak w ogóle, to podnieś słuchawkę. Nie znoszę gadać z ta maszyną. - Chwila ciszy. - Ingo, wiem, że tam jesteś... Automatyczna sekretarka się wyłącza. Podnoszę się tylko po to, by przyciszyć dzwonek telefonu. No, teraz będę mógł sobie pospać. Chwile później ten piękny sen wraca...

Budzi mnie stukanie, a właściwie walenie do drzwi. „Boże, człowieku, odczep się”, mówię do siebie, ale i tak ten ktoś nadal wali w moje drzwi. - Kto tam? - podnoszę się. - Nestor. Otwórz te cholerne drzwi, Ingo. - Zaraz. Obudziłeś mnie. - Zwlekam się łóżka. - Już otwieram. - Pospiesz się. Zmokłem jak diabli. Otwieram drzwi. Nestor patrzy na mnie zdziwiony. - Ingo... - Co? - Nie zimno ci? - Patrzy na dolną część mojego ciała. - Może i jest wiosna, ale... Nagle uświadamiam sobie, że jestem nagi. Robi mi się trochę głupio. Idę do sypialni. Nestor wchodzi do mieszkania. - Czego nie zadzwoniłeś? Prosiłem cię. - Wybacz, ale byłem zbyt zmęczony. - Zakładam spodnie. - Musiałem się wyspać. - No i jakie wrażenia? - Nestor, - wchodzę do pokoju - widziałem coś, w co nadal nie mogę uwierzyć. - Kometę, która... - Nie, - przerywam mu - widziałem coś znacznie ciekawszego. - Co? - Nie wiem czy jest sens o tym mówić. I tak mi nie uwierzysz. Siadam w fotelu. Nestor patrzy na mnie. - O czym ty mówisz? Co w takim razie widziałeś? - Słuchaj, Nestor, czy znasz kogoś, kto robił zdjęcia temu zjawisku? - Nie, - odpowiada, chwile się zastanawia - nie znam nikogo. - Cholera, szkoda. Teraz to już na pewno nikt mi nie uwierzy. - Ingo, o co ci chodzi? - Co byś zrobił, gdybym ci powiedział, że to wcale nie była kometa, tylko statek obcej cywilizacji? Nestor patrzy na mnie jak na wariata. Chwilę milczy, po czym uśmiechając się do mnie mówi: - Stwierdziłbym, że sfiksowałeś. Przecież to nie jest możliwe. - Ale tak było. Nestor, to prawda. Wstaję i idę do kuchni. Jestem okropnie głodny. Nestor zostaje w pokoju. - Jadłeś już śniadanie? Nestor nie odpowiada. Wracam do pokoju. - Hej, pytam czy jesteś głodny? - Nie. - Patrzy mi prosto w oczy. - Słuchaj, Ingo, ty mnie nie kłamiesz, na prawdę widziałeś UFO? - Wiedziałem, że mi nie uwierzysz. - Wracam do kuchni. - Gdybym miał zdjęcia... - Ingo, posłuchaj. Jeśli mówisz prawdę, to wiesz co to by oznaczało? - Nestor milknie, pewno czeka na moją odpowiedź, ale ja się odzywam. - Boże, to by była sensacja. - Tak, - odpowiadam z sarkazmem - jednego dnia. Takich przypadków było mnóstwo. - Ale tym razem jest inaczej. - W jakim sensie? Następuje chwila milczenia. Robię sobie śniadanie, a Nestor siedzi w pokoju i myśli. - Słuchaj, zaaranżuję ci spotkanie z kimś z komisji do badań nad UFO. - Po co? - Opowiesz im co widziałeś. - Ale po co? - Zobaczymy. Ingo, to, co widziałeś, było niezwykłe. Musisz to komuś powiedzieć. Nie odzywam się. Akurat ugotowała mi się woda. Robię sobie i Nestorowi herbatę. - Czy mogę skorzystać z twojego telefonu? - Nestor zagląda do kuchni. - Tak. Zrobiłem ci herbatę. - Dzięki. Znika w sypialni. Stawiam herbatę na tacy i idę do pokoju. Zrzucam ze stolika jakieś czasopisma. Boże, ale tu bałagan. Muszę wreszcie posprzątać. Z sypialni dochodzi do mych uszu głos Nestora. Do kogo on dzwoni? Po kilku chwilach odkłada słuchawkę i wychodzi z sypialni. Patrzy na mnie uśmiechając się i mówi: - Jutro idziesz na spotkanie z Gallupem. - Co? - Umówiłem cię z facetem od UFO. Opowiedziałem mu co widziałeś, a on się chcę z tobą spotkać. - Oszalałeś?! - Nie martw się. On ci na pewno uwierzy.

Jak się przygotować do takiego spotkania? Co powinienem zabrać ze sobą, by w jakiś sposób udowodnić, że nie kłamię? A w ogóle jak się zachowywać na takim spotkaniu? Czy powinienem atakować, czy być atakowanym? Jakie to wszystko skomplikowane. Jeśli chodzi o coś, co udowodniłoby moją tezę, to wszystkie potrzebne informacje mam w komputerze. Po prostu wezmą dyskietkę. Mam nadzieję, że to wystarczy. A zresztą, co się tym tak przejmuję? Ważne jest, że sam to widziałem. Nie muszę nikomu udowadniać, że to, co zobaczyłem nie było zwykłą kometą. Nawet jeśli ten Gallup mi nie uwierzy, nie załamię się tym. Mam to gdzieś. Nic, a tym bardziej nikt nie odbierze mi tych kilku godzin, które wczoraj przeżyłem. I to się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych