Kruczogranatowa noc
Krótki, mroczny tekst, którego powinno się brać na poważnie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Delikatna mgiełka światła tliła się nad świecami rozstawionymi na ceglanym kominku. Nasze twarze, wyraźnie płonące rumieńcem, były tylko czerwonymi plamkami w kosmosie tajemniczych, czarno-granatowych kształtów czyhających w naszym pokoju. Jednym słowem - było ciemno. Cholernie ciemno. Po pewnym czasie wzroki nasze łowiły coraz więcej mrocznych konturów w pomieszczeniu. Na szczęście kształty owe nie poruszały się. Chyba. Zresztą, nie robiło nam to wielkiej różnicy. Siedzieliśmy w łagodnym, ciepło-błękitnym letargu na grubym, zapewne czerwonym dywanie. Teraz - jak wszystko - dywan był czarno-granatowy, a my patrzyliśmy sobie w oczy. Bezustannie. Bez mrugnięc nawet. W świetliste i białe oczy na rozżarzonych licach. Nie czekaliśmy na poranek - był zbyt odległy. Nie pamiętaliśmy wieczora - był wieki temu. Zaiste - pomyślało jedno z nas - wielki jest Świat. Wielki i nieprzenikniony. Wie o tym każdy, także ten, kto nie zwiedził nawet sąsiedniego miasta. Zaiste - pomyślało to drugie - Świat nieskończony jest w swym potencjale. I barwach. Boć cóż innego, jak nie barwy, kolory i odcienie stanowią o Świata naszego bogactwie? Rozejrzeliśmy się po pokoju. Niespokojnie, acz powoli, wydłubując z mroku kolejne straszne kształty. Na próżno, bowiem na szczęście kształty owe nie poruszały się. Chyba. Zatem li prawdą jest - pomyślało trzecie z nas - że Świat ten w pojemności dóbr swych i rozsądku granicach za małym się staje. Za małym dla dwóch istnień równoległych, w jedno połączyć się mających. Samodzielnie żrą one za dwóch, kolorytu swego ani w połowie Światu nie dostarczając, czyli bogactwa wzamian. Żrą łapczywie i po chamsku, nowe gęby złaknione po drodze dostarczając. Biada! Biada to i hańba! Z cichym, pojedyńczym stuknięciem a potem przeciągłym skrzypieniem otworzyła się czarna, zwęglona jakby okiennica. Za nią mieniła się granatowa poświata ciemnej i wciąż głębokiej nocy. Czarna, jedwabna kotara, niczym chusta z prześwitującymi przezeń gwiazdy unosiła się lekko i trywialnie w objęciach nocnej bryzy. Żaden z kształtów zamieszkujących pokój nie poruszył się. Chyba. Wieczna noc i wieczne zatracenie tego Świata - pomyślało czwarte z nas -
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Baryl
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…