Wróć do katalogu

Kuszenie

Role nieco odwrócone, wszystko trochę pokiełbaszone, a w treści jest gorliwy wyznawca, jego pan i męcząca biała zjawa.

bury_wilk, opublikowano , 10 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

KUSZENIE

-Panie, wesprzyj mnie, bom nikczemnie słaby. Czynię, co każesz, wierzę w ciebie niezachwianie i jestem ci wierny, lecz skrzydlaty cień siłą niemal sprowadzić chce mnie na inną drogę. Błogosław mnie panie, dodaj mi mocy, by moje ludzkie ułomności nie pokonały żarliwości ducha. -Wstań, idź i wygraj kolejną bitwę o własną duszę i moją chwałę. Nie poddaj się. Pamiętaj, że potrzebuję silnych i najwytrwalszych. Nie ulegaj Pięknym słowom i wizjom. Idź. Okryty płaszczem z kapturem mężczyzna podniósł się z klęczek. Tak jak go przyuczono patrzył na swoje stopy, nie śmiąc podnieść oczu. Wypił podany mu kielich czarnej cieczy o smaku wina. Odwrócił się i wyszedł. * Nie przelewał krwi, nie gwałcił, nie kradł. To były czyny banalne, które mogły przynieść więcej niepowodzeń, niż zamierzonego efektu. Mistrz nauczył Damiana jak działać znacznie subtelniej, ale skuteczniej. Oplątywał znajomych siecią, podrzucał im pomysły, od niechcenia proponował niewinne życiowe uciechy. Dawkował wiedzę i niewiedzę. Zasiewał wątpliwości. Bardzo skutecznie podrywał dziewczyny i z dużą satysfakcją leczył je z dziewictwa. Czasem ryzykował z mężatkami, ale nie bardzo to lubił. Grzech grzechem, ale nic przyjemnego być którymś z kolei odkrywcą tej samej jaskini. Dodał do tego wszystkiego coś od siebie. Prowadził działalność lichwiarską, a jeśli problemy klientów były zbyt duże, pomagał się z nich wydostać, w zamian za pomoc w różnych małych grzeszkach. Ewentualnie z uwielbieniem obserwował jak doprowadzeni na skraj rozpaczy dłużnicy, sami czynią desperackie kroki w kierunku zła. Nie udało mu się jak do tej pory nikogo zwerbować do armii najzagorzalszych wyznawców pana, ale i tak był bardzo skuteczny. * Alabastrowo biała, skrzydlata Piękność nawiedzała go nocami. Otumaniała, głaskała, snuła wizje, przekonywała do własnych racji. Mówiła wprost, bez upiększeń i sztywnych schematów. Damian nie chciał się poddać, ale było mu coraz trudniej. Jasna twarz pojawiała się przed jego oczami zawsze, kiedy miał okazję zrobić coś, co nie było po myśli mistrza. Damian czuł się osaczony, wręcz zaszczuty. Chwilami ciężko mu było odróżnić rzeczywistość od wizji. Coraz poważniej bał się, że pomieszają mu się zmysły i zamiast służyć, będzie łykał pigułki w pokoju bez klamek. * Najtrudniejsze chwile przeżył latem, gdy wybrał się na pustynię, by w oczyszczającym słońcu wypalić swoje słabości. Odurzony alkoholem i narkotykami tańczył na gorącym piasku, modlił się żarliwie i wzywał swojego pana. Z czasem zaczęła docierać do niego samotność, chłód nocy i upał dnia. Miał wytrwać dni czterdzieści, bez niczyjej pomocy, rady, lub, choć towarzystwa. Dzięki temu powinien wrócić silniejszy niż kiedykolwiek. Ale Damian nie był sam. Jaśniejsza od słońca, uśmiechnięta zjawa nie odstępowała go na krok. Opowiadała mu o miłości, sprawiedliwości, prawdzie i zaufaniu. Poddawała pod wątpliwość wszystko, w co wierzył i wciąż tak miło się uśmiechała... Damian bronił się jak mógł. Czasem próbował polemizować, czasem sam sobie wmawiał, że nic nie słyszy. Walczył, ale czuł, że albo się podda, albo straci zdolność rozumnego działania. Już teraz krzyczał w samotności, rzucał się po oceanie wydm, biegał z obłędem w oczach. -Precz, precz!!! Wyjdź z mojej głowy!!! Przestań mnie kusić!!! Precz!!! Nie chcę cię, nie chcę cię, nie chcę cię!!! * Zjawa zniknęła. Nagle, bez słowa, bez powodu. Pozostawiła Damiana w ciszy, spokoju i błogim wytchnieniu. Chyba był uratowany, choć kusiciel tak mocno wdarł się w jego umysł, że teraz pozostały w nim ogromne obszary niepewności i pustki. Ta wspaniała cisza, była koszmarem dudniącym w uszach brzmieniem tysiąca dzwonów. Jednak Damian wytrwał. Czterdzieści dni minęło i powrócił. Wypełniała go euforia i poczucie tryumfu. Delektował się siłą swojej woli i myślą niezależną od nachalnego, męczącego przekonywania. To uśpiło jego czujność na tyle, że zapomniał o kontroli nad zwykłymi, ludzkimi odruchami. Tej słabości nie potrafił się pozbyć (przecież był człowiekiem...), kontrolować - tak, pozbyć - nie. Dziewczynie stojącej obok upadła portmonetka. Monety rozsypały się po chodniku. Brzdęk i ciche szuranie toczących się krążków pożądania i uwielbienia. Schylił się, machinalnie pomógł jej zbierać pieniądze. Dopiero, gdy usłyszał „dziękuję”, a panienka posłała mu uśmiech, dotarło do niego, że właśnie sprzeniewierzył się własnym wartością i to w najgłupszy z możliwych sposobów. Zamiast twarzy dziewczyny, znów widział łagodne lica swojego duchowego prześladowcy. Podstępny anioł nie odszedł. Zastawił sidła i bezlitośnie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych