Łabędzi śpiew
Ostatnie opowiadanie przed setką.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zbliżała się do setki. Na setki można było też liczyć historie, które wymknęły się spod jej palców w ciągu długiego życia. Tylko czasami jedna goniła drugą - zazwyczaj kazały na siebie czekać miesiącami, bez żadnej gwarancji czy nawet cienia szansy, że w końcu się zjawią. Po każdej z nich przychodziła niepewność, która jak zimna mgła otulała znękany umysł, hibernowała go i pozwalała doczekać do momentu, kiedy pojawi się kolejny wątek.
Przez całe życie nie mogła wybrać sobie tematu, który chciała opisać - one po prostu się zjawiały, wynajmowały jej dłonie do przelania na elektroniczny papier historii i znikały, pozostawiając po sobie słodki smak ciepłych malin na waniliowych lodach - smak satysfakcji. Jednak zawsze za sukcesem publikacji stała gorycz niestrawności. Zazwyczaj temat zaskakiwał ją samą. Opisywała miejsca, w których nie była, nawet nie chciała być, i ludzi, z którymi nigdy nie zetknęłaby się z własnej woli. Miejsca i zdarzenia wychodziły przez pory jej dłoni jak toksyny z zatrutego organizmu i plamiły na czarno gładką biel jaśniejącego ekranu przed jej zdziwioną twarzą.
Dlaczego pisze akurat o tych dręczących ludzkość od pokoleń, naglących problemach, o sprawach zajmujących wszystkich niespokojnych, małych i wielkich tego świata, o nierozwiązywalnych, zatruwających życie, palących kwestiach bez rozwiązania, bez ukojenia i bez litości rozprawiających się z naiwnością pozytywnego stosunku do życia? Przecież była i jest optymistką, chociaż wiek już bardzo często pokazuje jej, że niewiele pozostaje z uroków życia - "Starość nie udała się Panu Bogu", jak mawiała kiedyś znajoma staruszka - być może, ale jej umysł pozostawał jeszcze trzeźwy, jasny i pomimo ciała, które łatwo poddawało się sile ciążenia, jej umysł mógł jeszcze swobodnie szybować ponad zmęczonym ciałem. W końcu kiedyś kończy się nawet największa tubka farby i najbardziej kolorowy ptak traci kiedyś ostatnie rajskie pióro, więc dlaczego jej miałoby zostać to oszczędzone? Nie ma sensu siłować się z życiem jeśli brak już sił na podniesienie talerza z ulubioną zupą.
Przez lata niechciane opowieści wynajmowały ją w swoich, zabarwionych goryczą i chęcią zemsty, celach. Jej historie mściły się na delikatnych umysłach i wrażliwych duszach. Zaskakiwały jak zbrodniarz w jasny, słoneczny dzień
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil KobietazMagdalii
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…