Wróć do katalogu

Le Joule

Pierwsze z mego ulubionego cyklu o perypetiach niejakiego Jouleque'a... ;) Swego rodzaju wstęp.

Whiro, opublikowano , 3 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Le Joule

Piękny, wiosenny dzień był błogosławieństwem danym nam przez Pana. W złocistej powłoce słonecznych promieni nieśmiało zieleniła się trawa, różowe pączki kwiatów rozkwitały, podobne do otwierającej się, maleńkiej dłoni niemowlęcia. Motyle zwane potocznie cytrynkami zataczały kręgi nad kwietnikami. Wraz z budzącym się do życia światem i my wylęgliśmy na ulice, z piwnic, komórek, strychów i poddaszy, jak niedźwiedzie przebudzone z zimowego snu rozciągając zastałe kości i stawy. Wylewaliśmy się z bram, rynków, szynkwasów, jak powodziowa fala. I jak powodziowa fala, nieśliśmy ze sobą wszelką zarazę i brud. Szliśmy krokiem równym, jak defilada, czy może jak defilady koślawe wynaturzenie. Każda twarz była bliska i znajoma, bowiem wszystkie nosiły to samo znamię. Ale te rozpoznawane z imienia trudno było poznać. Brzydły z każdym rokiem. Zwracaliśmy się do nich wiedzeni instynktem... lub zapachem, który także nasilał się z roku na rok. I z przerażeniem odkrywaliśmy, że nas także nie rozpoznawano.

Obudziłem się późno; noc była męcząca i długa. Poprzecierany koc słabo izolował od przenikliwego chłodu ciągnącego z wilgotnej posadzki. W powietrzu wciąż unosił się, choć nieco już zwietrzały, kwaśny odór moczu. Fakt, że był to mój własny mocz wcale nie zmniejszał smrodu. Obudziłem się późno, omal nie przypłacając tego spóźnieniem się na wymarsz. Zorientowawszy się w sytuacji, co przyszło mi niespodziewanie łatwo, rzuciłem się gwałtownie ku wyjściu, niewyraźnie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych