Legion Cieni - Rozdział 4
Książka opisuje losy bohaterów, przez które przewija się śmierć, zmartwychwstanie, walka ze złem i ratowania ludzkości.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Z pogrążonego we śnie Lou wydobywały się jakieś dźwięki, później jakiś bełkot, a na końcu imię Beatrice, co zdziwiło Ottisa. Nie spotkał się z tym, żeby umarli miewali sny, a szczególnie na ziemi, kiedy ich wizyty nie trwają zbyt długo. Słyszał, że są tacy, co mogą nieskończoność być na ziemi, przerzucając się z ciała na ciało, ale trudno do nich dołączyć. Nie przyjmują nowych członków, poza tym trudno ich znaleźć, dobrze się ukrywają przed piekłem, które nieuchronnie na nich wszystkich czeka. Zaczęło już świtać, jak Lou się przebudził, oblany potem, poczuł, jak ogarniają go dreszcze, organizm domagał się alkoholu. Wiedział doskonale, co mu dolega, wielokrotnie przez to przechodził, wcielając się w takich meneli. Musi się napić, a stanie znów na nogi. – Gdzie jesteśmy? – zapytał się Lou. – Jeszcze dwadzieścia minut i będziemy na miejscu, właśnie miałem cię budzić. – Widzę, że nie najlepiej z tobą, mam coś, co ci pomoże. – Ottis otworzył skrytkę na rękawiczki i wyciągnął butelkę wódki do połowy opróżnioną. – Były właściciel samochodu zadbał o nas, ja się już poczęstowałem – uśmiechnął się Ottis, podając butelkę. Lou bez najmniejszego problemu wypił resztę. – Co ci tam się śniło, twoja była? – Ottis od czasu do czasu słyszał drastyczne zbrodnie mężów i żon na Terionie, ale Lou jak na razie przebił ich wszystkich. Żona Lou często cierpiała na migreny, co w jego czasach było dość popularne wśród kobiet, które wymigiwały się od współżycia małżeńskiego, co niektóre robią to do dzisiejszych czasów. Lou miał już tego serdecznie dość. I pewnego dnia jak żona któryś raz z rzędu oświadczyła, że boli ją głowa, to wtedy wpadł na pomysł, że raz na zawsze rozwiąże jej problem, ucinając głowę swojej żonie. – Widziałem przyszłość, jaka czeka na mnie, i muszę ci przyznać, że nie była ona taka kolorowa. Mam obawy, czy nam się uda, uniknąć tego, co od bardzo dawna wisi nad naszymi głowami. – Patrząc przez okno na mijające drzewa, posmutniał. – Jak do tej pory nam się udawało, wystarczy tylko robić to, co nam każą. Samochód zatrzymał się pod samymi drzwiami wejściowymi, Ottis spojrzał na Lou, widząc, że jego partner doszedł już do siebie, najwyraźniej alkohol zaczął już działać. – No, jesteśmy przed czasem. I co wchodzimy? – A mamy jakieś inne wyjście? – odpowiedział Lou, wysiadając z samochodu. – Zawsze możemy wrócić i poprosić, żeby nas odesłał. Po paru minutach pukania do drzwi z przerwami kilkunastusekundowymi nikt nie otwierał. Lou podszedł do najbliższego okna, spoglądając przez nie w prawo, dostrzegł zwłoki kobiety i mężczyzny. – Mamy przerąbane! – krzyknął z przerażeniem, odwracając się w stronę partnera. Ottis natychmiast otworzył drzwi, wstrzymując oddech, patrzył na zwłoki, podszedł do chłopaka, który znajdował się najbliżej, dotykając jego ciała, wyczuł, że jeszcze nie zdążył ostygnąć. – Kto to zrobił? – Lou zdyszany jakby przebieg parę kilometrów czuł, jak jego serce wali coraz szybciej. „Muszę się uspokoić, bo zejdę wcześniej, niż chciałem” – pomyślał. – Było dwóch sprawców: jeden stał przy drzwiach, drugi przyjął pozycję. Stało się to przed niecałą godziną – dedukował Ottis. – Sprawców musieli znać lub darzyć zaufaniem. Jeśli to znajomi, to jest dziwny zbieg okoliczności, że akurat teraz ich zabili, co jest mało prawdopodobne. Zostają osoby z bronią, które nie wzbudzają podejrzeń, lub broń była schowana, ale kto oprócz policjantów mógł chodzić parami – zastanawiał się Ottis. – Ja bym przebrał się za gliniarzy w mundurach, ale również mogli to zrobić inni pracownicy publiczni, np. z elektrowni, gazowni, wodociągów itd. – I co teraz zrobimy, nie możemy wrócić z pustymi rękami, bo od razu nas odeśle. – Lou nadal nie mógł opanować skołatanych nerwów. Ottis bardzo szybko zdał sobie sprawę, że ktoś musi za to beknąć, i na pewno nie będzie to on. Pochylając się nad ciałem Michała, udając, że czegoś szuka, zastanawiał się, jak wykończyć swojego partnera. Lou na Terionie był instruktorem walk wręcz i posługiwania się bronią. Ale jak widać w tym ciele nie czuł się za dobrze, na jego szczęście źle trafił. Przypomniał sobie o wbitej siekierze na dworze przy chacie.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wartadel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…