Listopadowy wieczór
Opis dziwnego wieczoru w mieście.Zawiłość zdań i przerost formy jest jak najbardziej celowy. Lepiej czytać szybko i łapać nastrój niż zastanawiać się nad każdym zdaniem.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Listopadowy wieczór
Niektóre podwórka obłażą co jakiś czas płatami kolejnych przeobrażeń szarości. Spotkać można jesienną szarzyznę pokrytą zielonym nalotem pleśni, wyblakłą patynę zeszłorocznej szarzyzny, zaś pod dachem obrywają się plastry wypłowiałej, wyprażonej słońcem, siwej szarości lata. Pod dominującą, stosunkowo młodą, atramentową szarością zmierzchu kryły się ponoć setki tonów, niezliczone odcienie, może i jakieś bujne i nadzwyczajnie abstrakcyjne szarości, wybuchające setkami wyobrażeń, za nimi zaś, doskrobać się można było absolutu szarości. Tego dnia, zanim niepewnie wykrzesały się chybotliwe płomienie latarni, ulicę zalała fala owej bujnie kwitnącej szarości, wychynął ten pokraczny cień zza bram podwórek gdzie gubił się cały dzień w zakamarkach klatek schodowych, karmiony chłodem przez rozłożyste, sunące płachty wiatru, które wydęły się teraz w postaci nieforemnych, ciemnych skrzydeł, w iluzorycznej formie burych zacieków rozmazanych po szklistej, brązowiejącej przestrzeni powietrza przecinanego krótkimi, niespokojnymi, gołębimi lotami z dachu na dach. Szalone zawirowania wzniecały mechate bałwany, ulotne postacie zrodzone z liści i kurzu, odrywające się od ziemi, zasłaniające chodniki kurtyną pyłu, która ospale rozmywała się ukazując umykające rozbłyski chowających się dziwnych ogników, odsłaniając wilgotny zaciek tajemniczej rzeczywistości tam, gdzie zaokrąglił się korytarz powietrzny. W sklepie brakowało igły, zagubiła się wśród wichru wpadających ramion i nóg spóźnionych klientów, umknęła wykorzystując wrzawę podniesionych głosów i zamieszanie jakie wznieciły rozpełzające się, srebrzyste punkciki gwoździ. Nie wiadomo, dlaczego właśnie ta jedyna igła przepadła w barwnych krainach sukien i materiałów, gdzie subiekci szukali jej wśród wzgórz i przepaści, przepadali na długie minuty w szafach, dziwnie pełzali po najwyższych półkach. Sklep z igłą był dwie przecznice stąd, za pustym placem, który mógł być okiem cyklonu, szczególnie, że po środku z wnętrza ziemi ziała głębia studni. Najpierw udali się pierwszy sprzedawca i drugi sprzedawca nie pamiętam z tego za wiele gdyż nieświadomie musiałem poszukiwać igły jakiś czas w małej szafie, gdzie zamiast niej był miniaturowy, mechaty od kurzu zegarek biegnący zdaje się dużo szybciej, włożony tam niewiadomo kiedy i w jakim celu. Gdy wypełzłem z pewną obawą, że przegapiłem cały wieczór, patrzyli na mnie ze zdziwieniem, jakby chcieli mnie nastraszyć a potem orzekli, że pierwszy sprzedawca nie wrócił a drugi zdaje się, że go przewiało i teraz gorączkuje i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Michał2
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…