Wróć do katalogu

Lodowa Góra

Nie wielki projekt. Opisuje codzienne sny.

sarenuopublikowano 29 maja 20154 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Byłem gdzieś w górach. Między ludźmi. Jakiś pan rozdzielał wszystkich do poszczególnych grup, które miały różne zadania. Znalazłem się w takiej, która niosła na noszach z drewna, posągi ludzi bez twarzy. Nie zastanawiałem się gdzie i dlaczego. Bardziej zajęty byłem wybieraniem dróg, które rozdzielały się w kilka stron. Te krótsze i szybsze wydawały się prostsze, więc takimi chodziłem. Niestety moja grupa preferowała te dłuższe. Była zima, wszędzie był śnieg i lód. Stwierdziłem, że nie będę chodził tymi ścieżkami co oni, ale gdy oddalałem się, cały czas coś podpowiadało mi, żebym na nich czekał, lub wracał się tam gdzie znajdowali się inni. Stawało się to nużące. Wydawało się, że większość ludzi się zna. Rozmawiali ze sobą, żartowali i śmiali się. Ja nie znałem nikogo. Gdy włączałem się w rozmowę oni uśmiechali się, lecz nie chcieli mi nic odpowiadać. Warto nadmienić, że schodziliśmy cały czas w dół. Postanowiłem, że nie będę na nich dłużej czekał i zacząłem przeć na przód. Po pokonaniu pewnej odległości doszedłem do prostej szerokiej ścieżki, która była podzielona. Po prawej stronie leżał śnieg, a po lewej lód. Obok mnie pojawił się pan, który powiedział, że jeśli chcę zjeżdżać po lodzie, to tylko na dupie. Nie widziałem innego wyjścia ponieważ droga była wyboista i nie dało się po niej zjeżdżać stojąc. Ruszyłem więc. Na początku ślizgałem się szybko wyprzedzając i omijając innych ludzi. Nagle zwolniłem, bo zauważyłem wjeżdżający pod górę samochód. Gość jechał dużą, czarną terenówką i nic nie stało na przeszkodzie by brnął całkiem szybko i swobodnie. Za nim jechały inne samochody. Jedna pani w długim srebrnym pojeździe zakopała się w śniegu. Próbowała wyjechać na różne sposoby. Niestety góra była stroma i śliska, uniemożliwiając jej doszczętnie jakikolwiek ruch. Powoli ślizgałem się dalej, słuchając jak po bokach śmieją się z niej inni. Znalazłem się przy starym jasnobrązowym jeepie, do którego postanowiłem wsiąść. Była w nim trzyosobowa…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych