Lodowe słońce V
dalsza czesc
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wciąż panowała ciemność, już zapomniał jak to jest, kiedy trzeba wstawać rano i wozić tyłek do szkoły, choć minęły dopiero dwa tygodnie rozpusty. Ledwo, co widział, a w głowie mu szumiało, nie pomógł nawet zimny prysznic, pod który zawlókł swoje wymęczone alkoholem ciało. - Pospiesz się Riku, Jo nie będzie na ciebie czekał w nieskończoność. – Kalia wyraźnie traciła cierpliwość widząc jak chłopak wciąż na wpół nagi, nieuczesany i bez śniadania snuje się po pokoju pakując książki i zeszyty. - Chwila… – Wymamrotał prawie niesłyszalnie i rzucił jej paskudny, pełen obrzydzenia uśmiech, który kompletnie uśmiechu nie przypominał. Kobieta wzniosła oczy ku niebu i opuściła ręce. Z dworu dało się słyszeć dźwięk klaksonu samochodowego. Szofer najwyraźniej także tracił cierpliwość.
Na starym budynku wybudowanym z czerwonej cegły wisiał olbrzymi papierowy transparent: 620 lat istnienia szkoły. Riku parsknął cicho śmiechem czytając napis. Kompletna bzdura – powiedział sam do siebie, choć co on mógł na ten temat wiedzieć, nigdy nie interesował się historią zacnego prywatnego liceum imienia: „Jeśli jesteś bogaty witamy, a jeśli nie to spierdalaj”. Uśmiechnął się złośliwie do tej myśli, po czym poprawił krawat zaciśnięty niewiarygodnie mocno na jego cienkiej szyi, westchnął ciężko, przeczesał włosy palcami i ruszył przed siebie. - Będę po panicza o trzeciej – zawołał do niego Jo i odjechał nim Riku zdążył się odwrócić i skinąć głową. Idąc korytarzem dopadło go nieprzyjemne wrażenie, że nie tylko wszystkie dziewczęta gapią się na niego – co było raczej naturalne – ale także faceci wyrażali większe nim zainteresowanie niż zwykle i niżby sobie tego życzył. Dopiero przeglądając się mimochodem w oszklonej gablotce na ogłoszenia Riku zorientował się, że jego twarz wciąż była mocno popuchnięta, a przez łuk brwiowy przechodziła zrastająca się podłużna rana. Potrząsnął głową, włosy opadły mu na oczy uniemożliwiając normalne widzenie. Jego ciało w jednej chwili napięło się do granic możliwości powodując nieprzyjemne kłucie w karku, barkach i prawej łydce. Irytujący, piskliwy sygnał dzwonka szkolnego odbijającego się echem od ścian korytarza dodatkowo wprawił go w jeszcze większe rozdrażnienie. Chciał odwrócić się i wyjść, ale obiecał ojcu, że chociaż pierwszego dnia postara zachowywać się jak ambitny uczeń. Trzy zagrożenia i czterdzieści sześć nieusprawiedliwionych godzin w zupełności wystarczyły, by zniweczyć jego plany o niezależnych studiach, a nawet o dopuszczeniu go do matury. Chociaż nie… z tym akurat nie powinno być problemu. W razie kłopotów wystarczyło pociągnąć Sela Niwę wystarczająco mocno za kieszeń… Z drugiej strony tak długo jak ten mężczyzna będzie go utrzymywał, tak długo Riku pozostanie u niego w niewoli, a to wcale mu nie odpowiadało. Westchnął cicho poirytowany własną bezsilnością i ruszył w kierunku klasy, a w tym samym czasie, daleko, poza zasięgiem jego wzroku, korytarzem liceum imienia: „Jeśli jesteś bogaty witamy, a jeśli nie to spierdalaj”, Książę bezszelestnie kroczył ku drzwiom sekretariatu.
*
Miał pewien sen. Stał na tej samej werandzie, gdzie zwykle siedziała Lil, jednak tym razem, kto inny zajmował jej miejsce. - Miło, że się zjawiłeś kochanie – usłyszał nagle jej ciepły głos wydobywający się z wnętrza domu. – Masz gościa. – Nagle ni stad ni zowąd dziewczyna pojawiła się tuż obok niego i ruchem ręki wskazała na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Monttsserat
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…