Wróć do katalogu

Louie

Monolog wewnętrzny ;)

Whiro, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Louie{/b}

Ona zawsze opowiadała kawały… takie, z których nikt się nie śmiał. Mnie bawiły. Ja… może chciałem, by tak było, chciałem, skoro tak mi się podobała nieobliczalna nieuchwytność jej uśmiechu… Czemu dziś tak mało ludzi? I wieje po nogach… Ona mówiła tak dużo, tak wiele niepotrzebnych słów, które jakby zaplątały się w czasoprzestrzeni, by przewrotnym przypadkiem trafić do jej ust. Ja słuchałem. Chciałem słuchać. Dlaczego to tak boli? Kolejne piwo. Przeszukuję kieszenie w poszukiwaniu drobnych. Barman, który od dłuższego czasu słuchał mnie jednym uchem, bardziej zaabsorbowany przyrządzaniem drinków wyraźnie się mną zainteresował… zapewne z obawy, że nie mam czym zapłacić. Ten lęk aż ścieka z jego gęby. Z nieukrywaną satysfakcją rzucam monety na stół. Jest ich więcej, niż się spodziewałem… starczy jeszcze na wiele piw i wiele, wiele słów… Drewno ciemnieje od wilgoci i chłodu. Skrobię paznokciem po nierównej powierzchni blatu. Ona… ona lubiła takie miejsca. Anonimowość w tłumie. Dym z papierosów i gwar. Kiedy procenty zaczynały krążyć w jej żyłach stawała się coraz bardziej gadatliwa. Absurdalny pozornie monolog nabierał niespodziewanie konkretnych kształtów iluzji, że coś na tym świecie może mieć jakikolwiek sens. Mimo późnej pory i nie ustającej na zewnątrz śnieżnej zamieci ludzi przybywa. Gdziekolwiek nie spojrzysz, wyławiasz zmęczone twarze; bolesną ich mnogość. Rozgoryczenie odcisnęło na rysach niezmywalne piętno, gorzkie jak piołun. Co my, przegrani, robimy tu, w tych przetartych jeansach, bazarowych swetrach, kraciastych, flanelowych koszulach robotniczych? Czyż nie powinniśmy być w domu, u boku zatopionych w miękkości fotela, szydełkujących żon, uspokajać leżące w łóżkach, przerażone wyciem wiatru dzieci? Dlaczego uciekamy przed snem, który ziścił się z naszej woli, by okazać się brutalną

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych