Wróć do katalogu

Mała, odważna Claire...

opowiadanie SF

Hurric, opublikowano , 11 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gdy jesteśmy tuż nad alfą, wyglądam przez okno. Ruiny miasta ciągną się po horyzont. Deen również wpatruje się w panoramę. Podniecenie wprost bucha z tego chłopaka. Ma dwadzieścia lat i jest najmłodszy z enklawy. Gdyby to ode mnie zależało nigdy nie pozwoliła bym mu na uczestniczenie w czyszczeniu. To prawda, że teraz mamy generatory pola jonizującego, ale wypadki się zdarzają. A nam tak brak młodej krwi. Ja już swoją pierwszą i drugą młodość przeżylam, więc sekcja może pozwolić sobie na wysyłanie mnie do duchów, ale Deen... Blask zielonej lampki oznaczającej gotowość do zrzutu ucina moje rozmyślania. Sprawdzam miotacz i dodatkowe baterie. Lampa i noktowizja również działają. Pierwszy skacze Ronnie, ściskając w ramionach generator pola. Od szybkości jego działania, zależy bezpieczeństwo nas wszystkich. Ufamy mu, zna się na rzeczy. Walczył z duchami jeszcze w czasach pogromu, gdy ludzie nie mogli korzystać z dobrodziejstw pola. Skacze zaraz po nim. Swobodne spadanie kończy się powolnym hamowaniem jakieś parenaścię metrów nad ziemią.Na tej wysokości uaktywniają sie systemy grawitacyjne. Z wysokości paru metrów widzę Ronnie'go jak zręcznie montuje osłony i ekran generatora. Widzę również duchy, które zauważyły już naszą obecność. Ląduję miekko obok generatora i odbezpieczam miotacz. Deen ląduje obok mnie. Rozgląda się głupio, jakby nie mógł uwierzyć, że już zaczynamy. -Wyciągnij cholerny miotacz. - rzucam krótko do niego. W momencie gdy ląduje David, ostatni z naszej drużyny, nad naszymi głowami rozciąga się opalizująca sfera pola. Poczucie ulgi, choć generator rzadko nawala, jest zawsze takie same. Ronnie bierze swój pistolet i ładuje na wylocie lufy pocisk zapalający. Nie musimy nic mówić, każdy z nas oprócz Deena robił to juz wiele razy, a niektórzy całe swoje życie. Kilkanaście duchów zebrało się już wokół sfery, żaden jednak nie może przekroczyć granicy pola. Rozglądam się wypatrując wśród nich znajomych twarzy. Słyszałam historie, że niektórzy spotykali swoich bliskich zmarłych. Mi nigdy się to nie przytrafiło. Nie wiem czy to źle, czy dobrze. Nie wiem czy potrafiłabym strzelić do Terry'go. Kątem oka widzę jak Deen niebezpiecznie zbliża się do granicy pola. Idiota, przed kim chce sie popisać? Uśmiecha się w naszą stronę i wyciąga rękę w stronę duchów. Jak młodzik w zoo przed klatką niebezpiecznego tygrysa. Nagle słyszę trzask i małe fioletowe wyładowania zaczynają się ślizgać po powierzchni pola. Spadek napięcia trwa parę krótkich sekund, wystarczająco jednak długo, by para duchów wypuściła się za Deen'em. -Zejdź z linii ognia Deen! - krzyczę przerażona. Jest tak zaskoczony, że nie potrafi zdjąć z pleców miotacza. Fantomowa dłoń przebiją się przez kamizelkę, drugi duch ściska w dłoni kikut wyrwanej przed chwilą ręki. Deen odwraca głowę w naszym kierunku. Patrzy się jakby jeszcze nic nie zrozumiał. Z ust cieknie mu powiekszająca się struga krwi. W ułamku sekundy wszystko staje w płomieniach. Ronnie ładuje kolejny pocisk zapalający. Na niewypowiedzianą komendę wszyscy podnosimy broń i zaczynamy czyszczenie.

W enklawie nie rozmawiamy juz o młodym. Idę prosto do swojego baraku i spię przez równe dziesięć godzin. Śni mi się Terry. Macha do mnie z oddali, i probuje coś krzyczeć, ale słowa nie docierają do mnie z tej odległości. Budzi mnie sygnał oznaczający obiad. Słońce jest juz wysoko, docierające promienie liżą kopułę sfery. Generator enklawy mieści się w podziemiach. Nigdy go nie widziłam, ale ci którzy mieli z nim kontakt, mówią że jest olbrzymi. Ludzie zaczynają schodzić się do jadalni, która w ciepłe takie jak ten dni, znajduje się przy szeregu stolików pod gołym niebem. Po drodze spotykam Ronnie'go. -Wczoraj zdobyliśmy przejście do wschodniego wzgórza. Alex mówi, że jak je oczyścimy, technicy gotowi są postawić maszty.- oznajmia. Alex to nasz przywódca, opiekuje się nami od przeszło ośmiu lat. Chce nawiązać łączność z innymi enklawami, o ile takie istnieją. Dlatego właśnie zdobywamy najwyższe szczyty i chcemy zamontować tam anteny wzmacniające sygnał radiowy. Alex jest pewien, że ci z innych enklaw robią to samo i w końcu nawiązemy łącznosć. Wszyscy chcemy wiedzieć, czy gdzieś tam rodzą sie dzieci. -To dobra nowina.- odpowiadam mu nieco ozięble. Mija chwila zanim Ronnie kładzie mi rękę na ramieniu i mówi: -Posłuchaj Claire, ten wypadek z Deen'em...nie możemy się winić.- -Wiem, w porządku...Tylko on... on był taki młody.- zaciskam usta, głos mi drży.- Moje dziecko, miało by teraz tyle samo lat co on. Gdybym nie poroniła. Cholerna wojna. -Wiem że to nie moja sprawa, ale próbowałaś metody Schulza?- zadaje pytanie cichym głosem. Metoda Shulza, czyli klonowanie. Niewielki procent kobiet i meżczyzn po wojnie posiada materiał genetyczny, który nadaje się do klonowania. Jeszcze mniejsze szanse są na to, że dziecko urodzi się zdrowe. Nie ma żadnych szans, że klon bedzie płodny. Żaden z naukowców w naszej enklawie nie doszedł jeszcze do przyczyny regresu genetycznego a tym bardziej do leku na ten stan rzeczy. Umieramy ... -Chciałam Ronnie, ale lekarze wykryli za duże zmiany tutaj.- dotykam dłonią brzucha. -Nie uchowam płodu. Ronnie nic więcej nie mówi. W milczeniu docieramy do stołówki, gdzie dzięki Davidowi i paru znajomym odzyskuję nastrój.

Mija parę dni od śmierci Deen'a, gdy Alex wzywa nas ponownie. W jego gabinecie oprócz Ronni'ego i David'a

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych