Malwin czyli Mały zajączek i pisanka
Mały zajączek od dawna poszukuje sławy i........ wreszcie ją znajduje. M.j.n.w. ... :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Moja jeszcze niepoprawiona wersja. Jeżeli bardzo Tobie zależy na tym to czytaj teraz(z błędami).Główna (poprawiona)wersja pojawi się dopiero za miesiąc,ALBO dwa,a może najpóźniej trzy ... :) Jeżeli teraz wejdziesz i przeczytasz i znajdziesz jakieś błędy to napisz w komentarzu jakie(dużo mi to pomoże)będę za to wdzięczna... Uprzedzam głównie DLA DZIECI ... Wdzięczna bym też była Gdybyś nie oceniał teraz tego.
Poprawiona wersja będzie gdy zniknie ten tekst powyżej i znikną inicjały: ,,M.j.n.w" ...:D
Nie tak dawno, ale nie wczoraj, ani nie dzisiaj, żył sobie mały zajączek - Malwin. Pewnej nocy, gdy księżyc był wysoko na ciemnym niebie mały zajączek nie mógł zasnąć. Jego rodzeństwo dawno już spało, a on jedyny przewracał się z boku na bok i nic. Malwin długo myślał co zrobić, aby zasnąć; pobawić się samochodem, poprzytulać starego misia czy iść obudzić mamę zajączkową i powiedzieć jej o swoim problemie. Gdy tak intensywnie myślał nagle do głowy wpadł mu piękny pomysł, a mianowicie wstanie i poogląda obrazki w książkach. Zajączek wstał i ruszył w stronę szafy z zabawkami i książkami. Zapalił lampę w kształcie marchewki. Mały zajączek zauwarzył że zdjęcie książki nie jest wcale takie łatwe. Kolorowe książki stały na najwyższej półce ,a mały zajączek nie sięgał. Po długim namyśle postanowił że jako linę użyje długiego węzowego pluszaka. Wziął go do ręki i zakręcił tak jak to robią kowboje. Udało mu się zahaczyć o lampę. Zwierzaczek bardzo się ucieszył tym że jego plan się powiódł. Zręcznie i sprawnie wspiął się po wężowym dywanie. Wisząc na górze zastanawiał się jaką książkę wybrać -może ,,Brzydkie Kaczątko” albo ,,Kopciuszek”, już wiem wybiorę ,,Franklina”-. Wychylił się by wziąć książkę gdy nagle zobaczył na górze szafy śliczną, kolorową książeczkę z okładką w kolorowe jajka. -Nigdy nie widziałem tej książeczki- pomyślał i zdjął ją z góry. Zwinie włożył książkę pod ramię i zsunął się po wężowej linie na dół. Wrócił do ciepłego łóżeczka. Malwin otworzył książkę i zaczął ją oglądać. Każdy dorosły od razu powiedziałby że książka nie należy do książek które mogą czytać małe zajączki. Niestety zajączek tego nie wiedział. Rozbudził się całkowicie. Obrazki w książce przedstawiały zające roznoszące ludziom kolorowe jajka - pisanki. Mały zajączek dopiero uczył się czytać. Po piętnastu minutach przeczytał: ,, Zając dający człowiekowi choćby jedno kolorowe jajko – pisankę w Wielkanoc skazany jest na wieczną sławę” . Malwin bardzo się przejął. Zawsze chciał być sławny, a te zdanie zachęciło go do poszukania kolorowego jajka. - Pomyślę nad tym jutro i popytam przyjaciół kiedy jest Wielkanoc-. Mały zajączek schował książkę pod poduszkę i dokładnie pod sam czubek nosa przykrył się kołderką. Gdy mały zajączek smacznie spał przyśniło mu się że goni go wielkie kolorowe jajko – pisanka. Z tego strasznego snu obudziła go zajączkowa mama. Zajączek wcale się nie wyspał i nie miał zamiaru jeszcze wstawać, ale gdy usłyszał że na śniadanie są marchewkowe zapiekanki – jego ulubione, wyskoczył z łóżka i w te pędy pobiegł do kuchni na śniadanie. Gdy mały zajączkowaty dotarł do kuchni przy stole siedziała cała jego rodzina: tata zajączkowy, mama zajączkowa, dziadek zajączkowy i babcia zajączkowa oraz zajączkowe rodzeństwo. Gdy cała rodzina spożyła pyszne marchewkowe zapiekanki mama powiedziała: -Dzieci dziś do nas przyjdzie pani kura i jej mąż pan kogut oraz ich dzieci kurczątka nie zapomnijcie tylko jak zachowują się dobrze wychowane zajączki-. Zajączek bardzo się ucieszył bo lubił bawić się z małymi kurczaczkami. Przez cały dzień odmawiał zabawy z zajączkowym rodzeństwem, gdyż przeglądał książkę którą znalazł w nocy. Jedyne co z książki jeszcze ważnego się dowiedział z rysunku to że jajka stają się pisankami kiedy je się pomaluje. - Dziś w nocy opuszczę dom, aby znaleźć jajko i zdobyć wieczną sławę- postanowił. -Gdyby Malwin dokładnie obejrzał okładkę książki, założę się że napewno by nie opuszczał w nocy, anie w dzień ciepłego domu. Ding - dong głośny dzwonek do drzwi przerwał jego myślenie. Przyszła pani kura z mężem i dziećmi. Mały zajączek pobiegł przywitać się z kurzą rodziną.- Dzieci idźcie się pobawić do swojego pokoju- powiedziała zajączkowa mama. Zajączki i kurczaczki udały się do pokoju. Słońce było wysoko na niebie, a dzieci bawiły się w najlepsze w chowanego. W pewnej chwili mały zajączek odłączył od reszty bawiących się, postanowił że teraz pójdzie zapakować swoje rzeczy,bo do zajścia słońca zostało niewiele czasu, a w nocy nie zdąży nię zapakować. Kiedy pakował swojego ulubionego starego misia w pewnej chwili wbiegł zadyszany mały kurczaczek - Dalwin.- Co robisz? Zapytał widząc pakującego się małego zajączka. Przyłapany zajączkowaty nie wiedział co powiedzieć, myślał że teraz wszystko się wyda, a z jego planu nici. - Już wiem ty chcesz uciec- powiedział kurczaczek widząc prawie zapakowaną torbę. Mały zajączek nie widział wyjścia, musiał zaryzykować wszystko opowiedzieć Dalwinowi. Może kurczaczek zachowa jego tajemnice w tajemnicy? -I zamierzam wyruszyć dzisiaj w nocy – zakończył zajączek. Ku zdziwieniu zajączka kurczaczkowi bardzo spodobał się pomysł I co dziwne postanowił że wyruszy razem z małym zajączkiem szukać jajka. Malwin nie miał nic przeciw temu aby razem wyruszyli. Umówili się póżnej nocy pod dużą jabłonią. Kurczaczek z uciechą pobiegł szybko do domu, aby się spakować. Kiedy noc była głęboka, a tysiące gwiazd mrugało na niebie, Malwin całkowicie rozbudzony i ubrany, założył plecak i cichutko na palcach podszedł do otwartego okna, przerzucił plecach przez ramię wziął długiego wężowego pluszaka zahaczył i go zrzucił przez okno, a potem zwinie i zręcznie zsunął się po nim na sam dół. Wyszedł przez okno bo ryzykownie byłoby wychodzić drzwiami. Mały zajączek rozpoczął poszukiwania jajka. Wiedział że z jego domu do dużej jabłoni jest piętnaście minut drogi, ale ciarki przechodziły go kiedy tylko mijał krzaki. Wreszcie z upragnieniem doszedł do pięknej, dużej, rozrosłej jabłoni. Na miejscu czekał już na niego Dalwin. Malwin nie był zmęczony I chciał od razu ruszać w drogę, ale kurczaczek miał lepszy pomysł. -Wiem gdzie możemy przenocować, niedaleko stąd jest domek na drzewie który wybudowałem z moim kuzynem i tylko ja i mój kuzyn o nim wiemy- powiedział z zachwytem. Zajączek zgodził się i razem poszli do domku na drzewie. Wyciągnęli śpiwory i poduszki. Noc była ciepła więc nie było im wcale zimno .-Ale będzie fajnie. Jutro zaczynamy poszukiwania- powiedziało kurczątko. Mały zajączek cieszył się że kurczątko postanowił wyruszyć razem z nim, bo było wspaniałym towarzyszem.W ogóle nigdy nie widział tak pięknego i solidnego domku na drzewie. Malwin i Dalwin długo rozmawiali o czekających na nich przygodach,a potem zgasili latarkę, wtulili się w swoje maskotki i powoli zasnęli. Rannym świtem słoneczko poczeło budzić swoje promyczki. Obudzony promień wpadł między szczeliny domku na drzewie i obudził dzielnych podrużników. Obudzony zajączek wpierw nie wiedział gdzie jest, ale gdy tylko spojrzał na swoją podrużną torbę z radością przypomniał sobie nocną przygodę. -Dzień dobry- powitał małego zajączka kurczaczek. Podrużnicy wyciągneli jedzenie i zaczeli robić śniadanie. Po nie długim czasie było słychać głośne mlaskanie i przełykanie. Zwierzątka poczeły się naradzać. Mieli do wyboru albo urządzić się na drzewie i co noc wracać do domku abo teraz wyruszyć przed siebie i co noc szukać kryjówki. Kiedy słonko poczeło grzać, mały zajączek i kurczaczek podjeli decyzję. Postanowili że wyruszą od razu i co noc będą szukać schronienia. Zwierzaki długo zastanawiały się gdzie może być jajko. Gdy nagle Dalwin przypomniał sobie że jego kuzyn co dużo podróżuje opowiadał mu kiedyś o ludziach. Według kurczaczka kuzyna ludzie są jedynymi istotami na ziemi co mają dosłownie wszystko. -Jeżeli ludzie mają wszystko to mają i jedno małe jajko- wyciągnął wnioski Dalwin. -Jesteś genialny, nareście mamy cel- z zachwytem powiedział Malwin. Ustalili że pożyczom od ludzi jajko i dadzą im je pomalowane. Zwierzątka spakowały swój nie duży dobytek i wyruszyły w świat. Podrużnicy z zachwytu nad swoim pomysłem zapomnieli o najważniejszym punkcie ich tego pomysłu. Nie znali drogi do miasta ludzi. Niewiedząc o tym idąc przed siebie rozmawiali w najleprze. Musimy uważać by nikt z naszych znajomych nas nie zobaczył, bo napewno rodzice nas szukają- powiedział Dalwin. Mały zajączek i kurczaczek zostawili listy z treścią że idą na poszukiwanie przygód, ale szczegółów nie zdradzali bo przecież poszukiwania pisanki miały być tajemnicą. Szli tak już dobrą godzinę, gdy zajączek się spytał: -czy my przypadkiem nie przechodziliśmy niedawno obok tego drzewa? -Jak to możliwe, myślałem że znasz bardzo dobrze drogę- odpowiedział kurczaczek. - Co!? to przecież ty miałeś nas prowdzić- zdziwił mały zajączkowaty. Kurczaczek i mały zajączek się zatrzymali. Okazało się że żaden z nich nie zna drogi do miasta ludzi. Niewzruszeni bo przecież zawsze są jakieś przeszkody, usiedli pod drzewem. Wyciągneli kanapki i zaczeli jeść i przy okazji się naradzać. Po upływie pół godziny ustalili że pójdą do najmądrzejszego zwierzaka w lesie, czyli do pani żółw. Naszczęście wiedzieli że pani żółw mieszka nad stawem. Kiedy pora dnia była najcieplejsza, zwierzaczki ruszyły. Dzieliło ich od stawu dobre pięć kilometrów, po dwóch godzinach zmęczeni i zasapani doszli do mieszkania pani żółw. -Witam podróżników- powiedziała pani żółw na widok zwierzątek z podrużnymi plecakami. Pani żółw zaprosiła ich do domu, zaparzyła herbaty i podała na stół czekoladowe ciasteczka. - Słucham was uważnie- powiedziała pani żółw, gdy wszyscy siedzieli w wygodnych fotelach. Mały zajączek i kurczaczek nie chcieli zdradzać szczegółów swojej wyprawy, ale wystarczało jedno spojrzenie za dużych okularów pani żółw, a oni powiedzieli wszystko. Pani żółw nie była wcale zdziwiona. Opowiedziała im historie, jak kiedyś kiedy była małą żółwinką podobnie jak oni uciekła z domu w poszukiwanie przygód. Pani żółw bardzo lubiła wyprawy i chętnie im powiedziała jak najłatwiej i najszybciej trafić do wioski ludzi, lecz ostrzegła ich aby za blisko się nie zbliżali bo mogą później tego mocno żałować. Mali podróżnicy chcieli wyruszyć w drogę, ale słońce poczęło zachodzić i do tego rozpadał się deszcz. -Musicie zostać na noc nie ma rady, rano wyruszycie- powiedziała pani żółw. Zwierzaki były zmęczone i z chęcią zgodziły się zostać. Wieczorem pani żółw opowiadała im przygody jakie ją kiedyś spotkały. - Pani żółw kiedy jest Wielkanoc? zapytał mały zajączek przebrany w piżamę. - Kochane dzieci to święto ludzi, w ten piękny dzień ludzie, o ile pamiętam, spożywają wykwitłe śniadanie, a potem spędzają dzień na odpoczywaniu i dzieleniu się słodyczami. O ile też pamiętam to święto jest robiąc proste działanie... za dwa dni- rozgadała się pani żółw. - Strasznie mało czasu, musimy się spieszyć z poszukiwaniem- stwierdził mały zajączek. - Mało czasu, ale nie za mało żeby iść już spać, musicie się wyspać,a rano pobudka- pożegnała na dobranoc dzieci pani żółw, zgasiła światło i wyszła. Zwierzaki leżąc w wygodnych łóżkach chciały jeszcze się naradzić, lecz czarna zasłona spadła im na oczy i obaj szybko usneli. Rano księżyc począł ustępować miejsca słońcowi. Uśmiechnięte słońce wprost wpadło w okna i obudziło swym blaskiem małego zajączka i kurczaczka. W pokoju było słychać głośne AOUA dźwięki towarzyszące wstawaniu. - Robi się coraz zabawniej, nie mogę się doczekać kiedy damy pisankę i będziemy sławni- powiedziało kurczątko. - O ile teraz wstaniemy, tutaj jest tak wygodnie- zażartował mały zajączek. -Dzień dobry, śniadanie gotowe. To wy jeszcze nie wstaliście? Szybko pod prysznic i chodźcie jeść. Na śniadanie są marchewkowe zapiekanki- zachęciła pani żółw. Zwierzaki szybko się umyły i poszły jeść śniadanie. Po śniadaniu pani żółw ostrzegła – pod żadnym pozorem nie wolno wam się zbliżać do dorosłych ludzi, jeżeli to zrobicie, a was złapią ja nawet nie wiem czy mogłabym wam pomóc. Jak chcecie koniecznie coś im dać to tylko małym dziewczynką, one zazwyczaj lubią małe zwierzątka, a teraz idźcie już- wręczyła im dwa koszyki ze smakołykami i mapę i odprowadziła ich do najbliższego drzewa. -Dziękujemy za wszystko i do widzenia- pożegnały się zwierzaki z panią żółw. Do ludzi dzieliło ich dziesięć kilometrów. Szli, szli i szli tak od dwóch godzin gdy nagle do nich przyleciała mała, przerażona jaskółka. -Proszę pomóżcie mi mój mały brat zaplątał się w sieci ludzi, lada chwila ludzie tu przybędą, i już nigdy nie zobaczę mojego brata- rozpłakała się jaskółka. Mali podróżnicy bez zastanowienia ruszyli na pomoc braciszka małej jaskółki. Droga się dłużyła,a jaskółka była coraz bardziej blada z przerażenia. W końcu doszli. Zwierzątkom ukazał się okropny widok. Na gałęzi w sieci był płaczący braciszek co coraz bardziej się szamotał co było efektem większego zaplątania. Mały zajączek bez zastanowienia przyskoczył do sieci i zaczął intensywnie i mocno gryźć grube sznury. Kurczątko było gatunkiem zwierząt co wpierw myślą,a potem robią (z porównaniem do zajączka). Kurczaczek zaczął grzebać w swoim plecaku. Po krótkim czasie wyciągnął poręczny scyzoryk. Przyłączył się do małego zajączka i jaskółki (co ciągnęła sieć do góry). Po długim czasie zobaczyli ku sobie biegnących z daleka ludzi. -Szybko, szybko- krzyczała w panice mała jaskółeczka. Ludzie byli coraz bliżej i bliżej. Zostało im na przecięcie niewiele czasu. Słońce było już wysoko na niebie i pięknymi oczyma patrzało na wijące się na dole zwierzątka. Promykami im dopingowało. Między zwierzętami a ludźmi dzieliło ich 500 metrów. Każdy inny zwierzak o zdrowym zmyśle by zostawił ptaszka i ratował swoją własną skórę. Lecz nie, oni się nie poddawali. W głowie małego zajączka i kurczaczka huczały słowa: - teraz, albo nigdy, chcę być sławny, jeszcze trochę a uwolnię ptaszka, jeszcze jedna lina a uwolnię-. Faktycznie do uwolnienia ptaszka została jedna gruba do przegryzienia lina. Ludzie byli coraz bliżej jeszcze tylko 100 metrów, a dopadną zwierzaki, ale będą mieli ucztę. Na smyczach trzymali groźnie szczekające psy. 80 metrów, 60 metrów, 50 metrów, lecz lina prawie przegryziona, przecięta, jeszcze trochę. Braciszek począł już godzić się z losem, był pewien że zwierzaki nie zdążą. Łzy kapały po jego pięknym dziobie. 40 metrów, 30 ludzie byli coraz bliżej. Czas dla zwierząt leciał jak na zwolnionym filmie. Oni pracowali i próbowali przeciąć tą jedną najgrubszą linę. Słoneczko…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Paula127
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…