Wróć do katalogu

Maria

O tym,że nieślubny seks to grzech.

Obłuda.T, opublikowano , 10 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wsłuchiwał się w bas, płynący z potężnych osiemset watowych głośników. Muzyka wprawiała w drgania jego cały organizm. Rozmyślał nad tym, czy może zmienić rytm bicia serca. Zresztą to było nieistotne. Ważne, że stawał się częścią muzyki. Z początku złościli go inni uczestnicy koncertu. Rozpychali się, chodzili w tą i z powrotem. Odbierali przestrzeń. Po godzinie pierwszej było już luźniej, poza tym przesunął się na sam skraj sceny. Przyszedł na festiwal, aby zanurzyć się w housowych rytmach. Ludzie go nie interesowali.

Podskakiwał na twardej posadzce wymachując rękami. Gdyby ubrać go w strój prekolumbijskich ludów dorzecza Amazonki i pokazać antropologowi. Niechybnie stwierdziłby, że jest członkiem jakiegoś dzikiego plemienia i odbywa taniec rytualny. Taniec wojenny lub taniec płodności. Dla ludzkości od zawsze te elementy były najistotniejsze. Walka i seks. Zgodnie z przesłaniem „pace, love, and ecstasy”, badacz musiałby dojść do wniosku, że przedstawienie to nie ma nic wspólnego z prośbą bogów o zwycięstwo nad wrogiem. Idea była jasna. Łączcie się w celu sprawiania sobie przyjemności. Niekoniecznie w celu prokreacji.

Sebastian miał, mówiąc delikatnie, w pogardzie owo przesłanie. On tańczył. I tylko to było istotne.

Niska blondynka, w czarnych dżinsach i czerwonych trampkach, przyglądała mu się uważnie. Siedziała na trybunach i bawiła się arafatką, którą miała zawiązaną na szyi. Widziała, że tańczący samotnie chłopak, nie przyszedł tu by poderwać, którąś z dziewczyn, ale że przyciągnęła go muzyka. To wydawało się niespotykane. Interesował ją.

Marię, bo tak w tym momencie miała na imię, ludzie nudzili dość szybko. Szukała, więc jak najbardziej odróżniających się od reszty. Od masy przeciętniaków. Z różnych względów, przede wszystkim płci, szukała mężczyzn. A ta część świata, wydawała jej się bardziej do siebie podobna, niż kobiety. Tym szczęśliwsza była, kiedy znajdowała osobnika wyjątkowego pod jakimś względem. Zwłaszcza, jeśli tym wyróżnikiem była cecha charakteru, usposobienie, nie tylko wygląd. Takich jak ten średniego wzrostu brunet, w czarnych adidasach i sztruksowych spodniach, już widywała, ale nie znów tak często. Uśmiechnęła się, na wspomnienie, że wpadła na tak świetny pomysł, aby odwiedzić to miejsce, akurat tej nocy.

Sebastian poczuł na sobie wzrok obserwatorki. Zawsze, kiedy miał wrażenie, że jest obiektem czyjejś wzmożonej uwagi wyczuwał to. Odwracał wtedy głowę i albo spotykał się z wzrokiem natręta, albo widział jak tamten ucieka spojrzeniem. Tym razem znów się obrócił. Blondynka uśmiechnęła się delikatnie, najwyraźniej nieprzejęta demaskacją. Wzruszył ramionami. I znów tańczył vis-à-vis głośników i sceny. Maria czekała. Miała mnóstwo czasu.

Kiedy zmęczył się nieco i postanowił iść po piwo, dziewczyny już nie było. Nie zdziwiło go to. Nie po raz pierwszy był w takiej sytuacji. Rzadko chwilowe zainteresowanie miało inny finał. Czasem zdarzało mu się opowiedzieć uśmiechem, powiedzieć cześć. Kilka razy wypił piwo z wielbicielką swojego tańca. Dwa razy się przespał z nieznajomymi z imprezy. I obie noce skończyły się tak samo. Porankiem pożegnalnym.

Unikał dziewczyn, które chodzą z przygodnymi mężczyznami do łóżka. Nie przyszło mu do głowy, że mogło im się to zdarzyć pierwszy raz. Miał zasady. Nie chciał ryzykować związku z nieodpowiedzialną kobietą. Spotykał się już z taką osobą i żałował od pół roku. Odczuwał strach przed kolejnym rozczarowaniem. Życie singla pod wieloma względami nie było rewelacją, ale „Nic na siłę” – powtarzał sobie.

Przed barem była długa kolejka. Widać w tym samym momencie wszystkim zachciało się piwa. Było chłodno, a alkohol świetnie zastępował ciepłe ubrania, przynajmniej tymczasowo. Westchnął i starał się udawać, że nie nuży go czekanie. Obserwował ludzi, którzy idą w stronę bawiącego się tłumu, tych którzy tak jak on idą po piwo, oraz wychodzących z festiwalu. Nie było to nadzwyczaj absorbujące zajęcie, ale chwilowo nie miał lepszego. - Chodź, mam dla ciebie piwo – usłyszał miły głos za plecami. Odwrócił się i zobaczył blondynkę w arafatce. Trzymała dwa plastikowe pokale wypełnione złocistym napojem. – Kupiłam ci. Ale pamiętaj następne ty stawiasz. - W porządku – odparł wesoło. Nie czuł się bardzo zaskoczony. Może dlatego, że już co nieco wypił. W każdym bądź razie, przyjął tę propozycję bardzo naturalnie. - Mam nadzieję, że nie wrzuciłaś mi nic do piwa. - Nie masz gwarancji. Zaryzykuj. - Zaryzykuję. Jak masz na imię? - Maria. Prawda, że ładnie? - Pięknie – odpowiedział biorąc piwo z jej ręki. Patrząc wyzywająco, delikatnie musnęła jego dłoń. Nie było to jednak wyzwanie narzucającej się nastolatki, lecz pewnej siebie i szanującej go kobiety. – Nie jesteś bardzo skromna. Ja jestem Sebastian. - A dlaczego mam być? Znam swoją wartość. Skromność to wymysł…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych