Wróć do katalogu

Miasto Bogów cz. IV

Co mogło przerazić poężną Sidhe? Czy niespodziewane zdarzenie może zmienić los boga i człowieka? Czwarta część historii Kali i Joachima jest już dostępna! Miłego czytania.

Siofra, opublikowano , 9 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Potężny obłok pyłu wzbił się z suchej ziemi na moment oślepiając Joachima. Kaszląc, przetarł oczy. Obok niego mignęło coś ciemnego.

- Kali, to ty?!- zawołał ale zjawa już znikła.

Bezradnie rozejrzał się dokoła. Skąd ten wiatr?- pomyślał. Kłąb kurzu rozwiewał się powoli, ale nadal nie było nic widać.

Nagle coś złapało go za rękę i pociągnęło w dół. Mrużąc oczy dostrzegł leżącego na ziemi, zakrwawionego Ferrisa.

Natychmiast pochylił się próbując zatamować szybko powiększającą się szkarłatną plamę na jego piersi, ale mężczyzna niecierpliwe machnął ręką. Oddychał z wyraźnym trudem.

- Nie, nie chłopcze, posłuchaj… Nie ufaj tej podstępnej żmii, ona jest jak oni wszyscy, w końcu cię zdradzi…

- Joch!- gdzieś z bliska rozległ się głos Kali. Wkrótce ona sama pojawiła się u boku Joachima. Z nienawiścią spojrzała na Ferrisa.- Zostaw go, musimy uciekać.

- Ona jest zła, uwierz mi…- wychrypiał starzec ale z jego ust nagle bluzgnęła fontanna krwi zmieniając słowa w niezrozumiały bulgot.

Joachim z wahaniem spojrzał na mężczyznę. Ale podjął już decyzję.

- To moja przyjaciółka, nie mogę jej zostawić- powiedział cicho.

Ferris wypluł krew i złapał Joachima za kołnierz przyciągając bliżej jego twarz.

- Pożałujesz tego jeszcze… Kiedyś przypomnisz sobie moje słowa… i… będziesz żałował… że jej zaufałeś…

Jego głowa opadła bezwładnie, ale pierś nadal poruszała się słabym oddechem.

Joachim wstał. Kali powolnym ruchem podniosła srebrny sztylet ściskany w dłoni, w którym chłopiec rozpoznał broń Deidre.

Uklękła i przyłożyła go do gardła nieprzytomnego mężczyzny.

- Co ty wyrabiasz?!- Joachim rzucił się na nią wściekle, wyrywając jej nóż z ręki. Spojrzała na niego zaskoczona.

- Zasłużył sobie na to.- rzekła powoli- Uwięził mnie.

- I to ma być powód żeby go zabić?!

Spojrzał prosto w ciemne, nieprzeniknione oczy dziewczyny. Zdawało mu się, że coś w tych oczach zadrgało, jak zagubiony płomień świecy i nagle zgasło. Kali opuściła sztylet.

- Dobrze. Robię to dla ciebie. Ostatni raz, potem nie będzie już litości. Złapała go za rękę i razem pomknęli w drugą stronę.

Zatrzymali się naprzeciw wielkiego głazu zza którego natychmiast wyskoczył młody, ciemnowłosy chłopak. Ubrany był w skórzane spodnie i zielony, haftowany kaftan, wybitnie podkreślający kocie oczy w tym samym kolorze. Obrzucił ich krótkim badawczym spojrzeniem.

- Co tak długo?! Już myślałem, że cię dopadli- zwrócił się do Kali. Nagle spojrzał na Joachima.- Chcesz go zabrać ze sobą?! Będzie zawadzał!- jęknął.

Głos miał bardzo melodyjny, teraz jednak pobrzmiewała w nim wyraźna pretensja.

Kali cała się najeżyła.

- Jeśli mam iść z tobą to on też idzie- warknęła.

- No i co z nim później zrobisz?!- sarknął chłopak.

W czasie tej kilkusekundowej rozmowy burza piaskowa za ich plecami niemal całkowicie się rozwiała. Z obłoku, chwiejnym krokiem wyłoniła się jakaś postać. Po chwili rozpoznali w niej Deidre, zakrwawioną i potarganą ale z wściekłością wciąż rozświetlającą błękitne oczy. Ruszyła w ich kierunku.

Nieznany chłopak nie namyślał się długo.

- Dobra, zmywajmy się stąd, szybko- Kali ani drgnęła- cała trójka- dodał pospiesznie.

Dziewczyna uśmiechnęła się z zadowoleniem. Ujęli Joachima pod ręce i z niebywałą szybkością popędzili przez pusty step.

Biegli długo, nie zatrzymując się ani na chwilę. Świat wokół Joachima zmienił się w rozmazaną plamę, wiatr przeraźliwie świszczał w uszach. Czuł się całkowicie zdany na łaskę dwóch silnych istot unoszących go w pędzie, kilka centymetrów nad ziemią. Nie było to miłe uczucie, wkrótce dołączyło do niego również znużenie i nieznośny ból ramion. Gdy był już pewny, że dłużej nie zniesie dzikiego biegu przez pustkowie, zatrzymali się nagle, a jego stopy dotknęły miękkiej trawy. Zachwiał się gwałtownie i runął na ziemię.

Czarnowłosy chłopak spojrzał na niego obojętnie spod gęstych rzęs.

- Zatrzymujemy się tylko na kilka minut, będą za nami podążać- powiedział rozglądając się dokoła. Zabrzmiało to tak, jakby uważał Joachima za coś w rodzaju psa, któremu trzeba pozwolić na odpoczynek żeby nie zdechł.

Joachim spróbował się podnieść, ale bezskutecznie. Był wściekły, klęcząc przed drwiąco uśmiechniętym chłopakiem.

Z pomocą przyszła mu Kali. Złapała go za ramiona i z niezwykłą siłą postawiła na nogi. Chłopiec znów uśmiechnął się z wyraźną kpiną w lśniących oczach. Joachimowi nie poprawiło to…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych