Miło Cię poznać
Jedno z opowiadań o sfrustrowanym dupku
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wkurwiało mnie wszystko. To, że byłem ciągle zmęczony, z łóżka mogłem nie wychodzić przez cały weekend spoglądać co chwilę na zegarek. Piętnaście, trzy godziny, następny dzień. Z kubkiem melisy nie potrafiłem się rozstać, wstawałem jedynie, żeby zaparzyć kolejną. Pomagało usnąć, ukoić nerwy, a przede wszystkim otumanić. Nie myśleć za dużo. To był największy problem. Zamykałem na chwilę oczy i momentalnie bombardowało mnie miliony sytuacji. Co zrobiłem, czego nie, co powinienem, co by było gdyby. Wymyślałem najbardziej niestworzone kombinacje moich losów, dopiero po jakimś czasie orientując się jakie to żałosne i głupie. Wkurwiały mnie audycje w radiu, rozmowy z ludźmi bez charakteru, bez zdania o nieistotnych kwestiach najważniejszych w życiu. Problemy kurew na forum publicznym. Puściła się? Jednak nie? Ale czemu?! Pojebane skurwysyny. Politycznie poprawni, wiecznie uśmiechnięci od rana do wieczora, uwłaczający ludzkiej godności każdym skinieniem głowy. Nie znosiłem ludzi dookoła. Najbardziej tych smutnych, ciągle narzekających na siebie, sentymentalnych pół – ludzi, dzielących się swoim życiem osobistym z krajobrazem. Ciągłe pytania o sens istnienia, o byle miłostkę, dlaczego mnie nie kocha, co jest ze mną nie tak. Nie umiejący zaprezentować najmniejszych objawów pewności siebie. Zrzucający odpowiedzialność za swoje życie na osoby trzecie. Może ktoś pomoże, powie dobre słowo, stworzy uśmiech na twarzy. Potrzeba ciągłej atencji stworzyła z ludzi potwory, nie radzące sobie z rzeczywistością. Pełne ułomności poczwary trących szacunek do samych siebie z dnia na dzień. Rzygać się chce. Piłem kolejną kolejkę, starając się na moment zapomnieć o sobie i swoich wydumanych problemach. Dochodziła druga, na dworze zamieć śnieżna, zdecydowanie nie miałem ochoty wychodzić. W środku było ciepło, smętna pseudo jazzowa muzyka nie irytowała zbytnio, para przy stoliku prowadziła dyskusję o czymś bardzo istotnym. Dzwonek telefonu. Breakdown Toma Petty'ego. K. Cholera. Nie miałem ochoty na rozmowę, zdecydowanie nie z nią. Obraz jej dekoltu pojawił mi się w głowie. Piękny biust. Moja dłoń na jej piersi. Poczułem ucisk w kroczu. Odebrałem: - Tak? - Cześć, tu K. Nie przeszkadzam – głos, subtelny, miły dla ucha, idealny, przyprawiał mnie o ból serca. - Nie. Skądże. Coś się stało? - Możemy się spotkać? Gdzie jesteś? - W Ka.. - Zaraz będę – rozłączyła się. Ciekawe o co jej chodzi. Następna kolejka. Intensywny smak whisky palił gardło. Wybiła trzecia, para już wyszła, byłem ostatnim gościem lokalu. Poprosiłem o rachunek i zapłaciłem, uścisk dłoni i miłej nocy. Zabrałem kurtkę z wieszaka i wyszedłem na mróz. Opatulony grubym szalikiem, czarnym, wydzierganym przez babcię kierowałem się ku Toyocie. - Mirek! - krzyk zza pleców. K. Cholera. Odwróciłem się, śliczny widok, delikatny śnieg prószył w świetle latarni. Szła tak wyraźnie zmarznięta. Ubrana, że ledwo okulary dało się dojrzeć. Ból w sercu. Ono może boleć? Czekałem pocierając dłonie z zimna. Zły moment, za dużo alkoholu, jeszcze powiem coś głupiego. Jak zawsze. Podeszła, podałem jej ramię i poszliśmy. W ciszy. Samochód lekko przysypało, otworzyłem jej drzwi, dziękuję, trzaśnięcie. Odgarnąłem śnieg z dachu i szyb rękawem płaszcza.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil piatybaczynski
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…