Wróć do katalogu

Miodek

Krótka historia z wypadu na działkę

Poblito, opublikowano , 4 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gdy zgiełk otaczającego mnie świata zmęczył mnie okrutnie postanowiłem dla odmiany urlop spędzić spokojnie. Tym bardziej, że dostałem zaproszenie wraz z narzeczoną do znajomych na działkę. W praktyce wyglądać to miało tak, że my będziemy się upajać błogim lenistwem, nieróbstwem i wszelakimi przejawami bezruchu, podczas gdy gospodarze w pocie czoła będą pracowali w swoich firmach. Działka na której wylądowaliśmy nie była luksusowa, nie miała żadnych wygód, ale panował na niej błogi spokój. Mały domek w którym mieściło się jedynie podwójne łóżko, stary regał na narzędzia i mały kąt, który przy odrobinie wyobraźni możnaby było nazwać aneksem kuchennym. Przed domkiem mały zadaszony taras, gdzie ustawiono pare krzeseł i stół był punktem centralnym całego otoczenia. Uwaliwszy się na jednym z krzeseł i oparwszy swoje nogi o barierkę tarasu podziwiałem cudowny widok roztaczający się przede mną. Działka kończyła się 10 metrów od domku. Zgrabnie przystrzyżona trawa odprowadzała nas do furtki. Tuż za furtką przebiegała droga, a raczej polna dróżka, bo co najwyżej jeden samochód mógł się na niej zmieścić. Gdy któregoś razu jechaliśmy tą drogą a z naprzeciwka zmierzał ku nam samochód osobowy, oczami wyobraźni już widziałem nas w szczerym polu skręcających przed pijanym rolnikiem. Za tą drogą wyrastały przepiękne drzewa. Jedno większe od drugiego, jedno wyższe od drugiego. Liście na nich mieniły się wszystkimi odcieniami zieleni, od seledynowego, aż po ciemną brunatną zieleń. Jednak to co kryło się za nimi najbardziej mnie urzekło. Czysty, niczym nie skrępowany żywioł. Gładka powierzchnia jeziora nie zmącona ludzką obecnością. Jedynie gdzieniegdzie ptactwo bużyło ten spokój zrywając się do lotu lub wodując. I tak w nieprzerwanej monotonii obrazu siedziałem na ów tarasie sącząc świeżo zrobionego drinka. Pora była wczesna, bo przedpołudniowa, ale nie mogłem odmówić sobie tej

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych