Wróć do katalogu

MM: "Czerwona Krew i Zimna Stal" (15)

Dalsze niesamowite przygody bohaterów "Skłóconych Królestw" i "Miecza Przeznaczenia". Po raz kolejny staną oni do walki z siłami ciemności, jakie niebezpieczenstwa czekają na nich tym razem?

tommy2007, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pożegnawszy się z Lavendernem, Ervengaldem i innymi elfami które zdążyli poznać w czasie swego przyjemnego, lecz krótkiego pobytu w Edenie, Snake wraz z towarzyszącymi mu dziewczynami skierowali się do przełęczy, gdzie mieli spotkać się z Aminą i jej ludźmi. Do dwóch jadących na nakrapianych, elfich rumakach pięknych blondynek dołączyła trzecia. Była nią Schilla, która zapragnęła poznać ludzi i ich zwyczaje. Ervengald nie potrafił wyperswadować jej tego pomysłu, a Snake wdzięczny za okazaną mu pomoc nie chciał jej odmawiać, tak więc ubrana w ludzkie szaty dziewczyna-elf podążała z trójką swych nowych przyjaciół na spotkanie przygody. Była ona również gwarancją paktu, jaki poprzedniego dnia zawarli ludzie i elfy. Za siedem dni miał nastąpić wspólny atak na siedzibę Karim-Singha, a Ferdinald widząc Schillę byłby bardziej skłonny do uwierzenia w niezwykłe opowieści. Tak przynajmniej myślał Snake. O tym że jego przyjaciel nie zdradzi nikomu tajemnicy Snake był przekonany w stu procentach. Niebawem czwórka jeźdźców dotarła na umówione miejsce, budząc niemałe zdziwienie wśród rozbójników Aminy, którzy nie tylko nie widzieli jeszcze tak zadbanych i szlachetnych wierzchowców, ale też nie spotkali dotychczas tak pięknych dziewcząt. Justyna i Veronica otoczone zewsząd podziwem i uwielbieniem musiały czuć się jak prawdziwe królowe. Zwłaszcza dla Schilli było to nowe, niezapomniane doświadczenie. Nie przypuszczała że ludzie mogą być tacy mili. Wojownicy nadal jednak przede wszystkim okazywali szacunek swej pani i wypełniali każde jej polecenie. Przy zwijaniu obozu Snake podszedł do pakującej swe rzeczy Aminy. Dziewczyna uniosła głowę znad tobołków i spojrzała na niego.

- Amina, chcę ci jeszcze raz podziękować za wszystko co dla mnie zrobiłaś i za to że nadal chcesz pomóc naszej sprawie, wspaniale będzie stanąć z tobą ramię w ramię w tej bitwie! - Przestań, przecież po to właśnie są przyjaciele – odrzekła dziewczyna – A z Karim-Singhiem mam też własne porachunki, za dużo zła już wyrządził ten łotr!

Do stojącej przed rozłożonymi pakunkami pary podeszła Justyna, która siodłając w pobliżu konia przysłuchiwała się rozmowie.

- A ja chciałabym ci podziękować za uratowanie Snake’a przed tym potworem – blondynka objęła swego ukochanego patrząc na jego rozerwaną na boku bluzę spod której wyglądał opatrunek gojącej się szybko rany – Jestem ci ogromnie wdzięczna i nigdy ci tego nie zapomnę!

Amina zawstydzona pochlebstwami spuściła na moment głowę, po czym zmieniając temat zaczęła mówić o tym, jak bardzo jej ludziom przypadło do gustu przywiezione od elfów jedzenie. W istocie rozbójnicy rzadko kiedy mieli sposobność spróbowania wykwintnych wegetariańskich dań i soczystych owoców. Zachwycali się nimi jak małe dzieci, co wyglądało nieco dziwacznie. - Amina, a w jaki sposób zostałaś ich przywódczynią? – dopytywał się Snake.

- Och, to długa historia... Kilku z nich działało razem a ja ocaliłam ich od szubienicy, inni dołączyli się do nas po drodze... Część z nich to prości ludzie którzy musieli kraść żeby jakoś przeżyć po przymusowej emigracji. Niektórzy chcieli się nająć do armii, ale uznano że są niezdolni... Razem stworzyliśmy niezłą kompanię!

Rozmowę przerwał im jeden z rozbójników, który poinformował że drużyna jest gotowa do drogi. Po kilkunastu minutach grupa jeźdźców wyruszyła w kierunku starych kopalni. Snake nie mylił się mówiąc że łatwo odnajdą Ferdinalda. Ponad setka ludzi nie mogła bez śladu rozpłynąć się po tunelach, tak więc po niedługim czasie przemarszu przez podziemia natknęli się w jednym z chodników na trójkę mężczyzn wywożących na taczce kamienie. Byli oni nieco przestraszeni grupą zbrojnych przybyszów, która niespodziewanie zastąpiła im drogę za zakrętem mrocznego korytarza, ale idący na przedzie Snake i Justyna zostali dość szybko rozpoznani i było już wiadome że nie są to wrogowie. Górnicy wskazali Snake’owi drogę do ukrytego w lesie obozu króla Ferdinalda. Wieczorem nowy oddział dotarł do ustawionych na jednej z polan szałasów. Strażnicy patrolujący teren nie mogli uwierzyć że znów widzą Snake’a i Justynę. Czym prędzej powiadomili o tym swego króla, który wyszedł im na spotkanie.

- Witaj Snake. Niezmiernie się cieszę że jesteś! – rzekł Ferdinald ściskając serdecznie przyjaciela. Kiedy zobaczył Justynę przetarł ze zdziwienia oczy. - Witaj Ferdinaldzie! – Justyna objęła króla za szyję – Jak widzisz, nie jestem żadnym duchem! - A więc czarownik kłamał? Nieważne zresztą... Ogromnie jestem szczęśliwy że jesteś cała i zdrowa, wszyscy cię tu opłakiwaliśmy! - To nie koniec dobrych wieści – powiedział Snake – Poznaj naszych przyjaciół, to jest Veronica, która zna się na magii i chętnie nam pomoże, a to Amina i jej odział który wesprze nas swymi mieczami. A ta dziewczyna to Schilla, ona jest... Zresztą porozmawiamy o tym na osobności, jestem pewien że się ucieszysz!

- Wspaniałe nowiny! – zachwycał się Ferdinald, kiedy wspólnie ze Snake’m opracowywali plan ataku na zamek – A więc te elfy również nam pomogą? Kiedy przybędą? - Ustaliliśmy że uderzymy za pięć dni o świcie. One nie chcą żeby je rozpoznano, dlatego zaatakują górą a nam pozostawią tunele. To doskonali łucznicy, przekonasz się zresztą! Mam tylko nadzieję że zdążymy z podkopem. - Oczywiście! Już jutro będzie skończony! Wiesz, wyjdziemy pod starym magazynem na tyłach zamku. Niczego nie podejrzewają! - A więc czarnoksiężnik może już sobie szykować grobowiec! – roześmiał się Snake nalewając do obu kielichów przywiezionego przez Schillę nektaru.

W tym czasie Rashid, Gladius i Amina rozmawiali o przeprowadzeniu podziemnego szturmu, a Justyna, Veronica i Schilla poznawały nawzajem historię i zwyczaje ludzi i elfów. Następnego dnia podkop został ukończony, a wieczorem urządzono małą uroczystość. Dwa dni przed planowanym

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych