MM: Skłócone Królestwa (odc. 6)
Miłość i Miecz. Opowieść o miłości pomimo dzielących różnic, utrzymana w klimacie fantasy historia o przyjaźni, poświęceniu, pragnieniu zemsty i zdradzie. Tom pierwszy, odcinek szósty. Serdecznie zapraszam i dziękuje za komentarze!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rano, gdy Snake opuścił swój pokój by udać się na śniadanie zauważył, że w zamku znów panowało wielkie poruszenie. Podszedł więc do Gladiusa i zapytał, co się stało.
- Król jest bardzo chory – powiedział Gladius – Było już u niego dwóch znachorów, ale żaden z nich nie wiedział, co mu jest...
Wtedy podszedł do nich jeden z żołnierzy z drużyny, którą powierzono Snake’owi i zwrócił się do swego dowódcy.
- Panie, król Antonius chce cię widzieć... Pośpiesz się, bo zdaje się, że właśnie umiera...
Snake chciał go jeszcze o coś zapytać, ale chłopak szybko się oddalił. Poszedł więc szybko do komnaty gdzie nad leżącym na łożu, bardzo bladym królem stali: Mauzer, Rudolph i Crato. Brakowało tylko Ferdinalda. W składzie tym podejmowano zawsze główne decyzje dotyczące państwa. Oni byli rządem, sądem, a jeśli zachodziła taka potrzeba – posłami, którzy jeździli do innych krajów w sprawach dyplomatycznych.
- Przyjaciele... – zaczął król z trudem łapiąc powietrze – przyszedł i na mnie czas... Ale... Zanim odejdę muszę wybrać mojego... następcę...
Zebrani patrzyli ze smutkiem na króla, który dotąd zawsze pełen energii wielokrotnie prowadził ich do zwycięstwa, rozbudowywał kraj i był bardzo lubiany przez wszystkich poddanych, ponieważ nigdy nikomu nie odmówił pomocy. Jeden tylko Crato był nie wiedzieć czemu bardzo dumny. Być może miał nadzieję, że to on zostanie nowym władcą.
- Chcę wam... powiedzieć – odezwał się z trudem król – że na waszego nowego króla wybrałem... wybrałem kogoś, kto kieruje się w życiu uczciwością... kto jest lojalny wobec... swojego narodu... Snake, podejdź tu, chłopcze...
Snake postąpił krok do przodu, wciąż jednak nie rozumiejąc, co się tu dzieje.
- Obiecaj mi, że zawsze będziesz działał dla dobra tego kraju, że... – królowi zabrakło tchu. Leżał tylko, prawie nieprzytomny wpatrując się w Snake’a. - Dobrze, królu. Przysięgam. – powiedział Snake.
Król jakby tylko na to czekając, specjalnie dla tych słów podtrzymując uciekające z niego życie, zamknął wreszcie oczy i przechylił głowę w bok. Kapitan Rudolph przykrył jego głowę kołdrą. Mauzer podał Snake,owi rękę.
- Gratuluję ci, Snake. Od dziś jesteś tu królem.
Crato natychmiast opuścił salę. Snake nie był zbyt zadowolony, wiedział przecież jak wielkie obowiązki spoczywają na władcy. Miał jednak nadzieję, że z pomocą przyjaciół wszystko będzie dobrze.
- Dzięki, Mauzer – powiedział – ale nie wiem, co mam robić. Nigdy nie decydowałem o losach żadnego człowieka, a co dopiero całego państwa! Pomożesz mi? - Jasne! – odrzekł wesoło Mauzer. Snake nie znał go dotąd, ale w gruncie rzeczy był chyba dobrym człowiekiem. - Jesteśmy do usług, królu – powiedział Rudolph.
Wkrótce zajęto się pogrzebem starego króla. Odbył się on dwa dni później i był bardzo uroczysty. Wzięli w nim udział nawet przybysze z bardzo odległych krajów, do których dotarła sława dobrego króla Antoniusa. Po pogrzebie, Rudolph z Mauzerem przedstawili wszystkim nowego króla. Po części oficjalnej, mimo swej nowej pozycji, Snake poszedł z Marco i Gladiusem do stojącej na przedmieściu gospody Fonda.
Podczas gdy w stolicy Green Hills dokonywał się istny przewrót, w zbudowanym z czerwonej cegły, potężnym zamku wznoszącym się po drugiej stronie rzeki również panowała niespokojna atmosfera. Główna siedziba Villagro II, króla Meksyku była pełna wojska. W sali tronowej zebrali się dowódcy wojsk z generałem Victorem na czele. Król Villagro II siedział na tronie, pośrodku wysokiego podium.
- Ojcze, zrozum że nie ma na co dłużej czekać! – mówił Victor – Teraz, gdy są osłabieni walką nie będziemy mieli żadnych problemów!
Słowa jego poparł zgromadzony w sali tłum, wyrażając swoją aprobatę gwizdem i okrzykami nie wróżącymi nic dobrego ich przeciwnikom. Jednak stary Villagro nie podzielał ich zdania.
- Wstrzymaj się jeszcze z tą wojną, Victorze - powiedział – Bo przyjdą takie czasy, kiedy zapragniesz pokoju... - Gadanie starego głupca! – oburzył się Victor – możemy mieć ich ziemię, ludzi na których nałożymy nowe podatki! Będziemy potęgą! - Lud i tak jest przeciwko nam. Powinniśmy obniżyć opłaty. Połowa zbiorów, której zażądałeś, jest dla niektórych wyrokiem śmierci! - Wszystko oddałbyś biedakom! Nawet ostatnią koszulę! Że też mam takiego ojca!
Victor wyszedł, głośno trzaskając drzwiami. W ślad za nim, pomieszczenie opuściła jego armia. Król Villagro II został sam w wielkiej, pustej sali tronowej... Po chwili jednak otworzyły się małe, boczne drzwiczki prowadzące do prywatnych apartamentów króla i wyszła z nich jego córka Justyna. Jej twarz, otoczona lśniącymi, jasnymi włosami nie wyglądała na zbyt szczęśliwą.
- Cześć, tato. – podeszła i objęła go za szyję. - Witaj, kochanie... Dobrze spałaś? - Tak... Słyszałam, co mówił Victor. Nie przejmuj się, to wariat! - Boję się, że może doprowadzić do wojny. Jeśli nie zmieni swego postępowania, doprowadzi kiedyś ten kraj do ruiny... - Wszystko będzie dobrze, zobaczysz – wzięła jego rękę w swoją – Tylko się nie denerwuj, coś wymyślimy... - Nie chcesz tej wojny, prawda córeczko? – Villagro zwrócił na nią swą siwą głowę. - Nie... – powiedziała cicho i spuściła wzrok – Muszę ci coś powiedzieć, tato... - Tak? – król spojrzał na jej twarz. - Niedawno poznałam pewnego chłopaka. Chyba jestem w nim zakochana, ale on jest..
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tommy2007
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…