Wróć do katalogu

MM: Skłócone Królestwa (odc. 9)

Miłość i Miecz. Opowieść o miłości pomimo dzielących różnic, utrzymana w klimacie fantasy historia o przyjaźni, poświęceniu, pragnieniu zemsty i zdradzie. Tom pierwszy, odcinek dziewiąty. Serdecznie zapraszam i proszę o komentarze!

tommy2007, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Już z daleka widać było, że coś jest nie tak. Ponadto od strony miasta wiał suchy, chłodny wiatr który Ferdinald słusznie uznał za złą wróżbę. Gdy dojechali w pobliże głównej drogi prowadzącej do bramy ich oczom ukazał się niespodziewany widok. Mur, dawniej otaczający miasto, leżał teraz w gruzach. Droga do miasta, a raczej tego, co z niego zostało stała otworem. Jedna trzecia domów była spalona, inne miały powybijane okna, na uliczkach walały się szczątki połamanych wozów. Miasto było prawie wyludnione, jedynie zamek oparł się nieznanemu pogromowi i stał dumnie na wzgórzu gurując nad nielicznymi budynkami, które zachowały się w całości.

- Co tu się stało? – zapytał Snake, nie otrzymał jednak od nikogo odpowiedzi. Stał więc, obejmując Justynę i patrząc na ruiny bezskutecznie wyszukując w nich śladu swoich znajomych. Wiatr nasilał się rozgarniając włosy Justyny i pędząc po niebie granatowe chmury. Nagle wśród Jeźdźców z Vanaheimu zapanowało jakieś poruszenie. Ku nim, od strony lasu zmierzało blisko setka ludzi. Przywodzili im trzej mężczyźni. Snake na pierwszy rzut oka rozpoznał w nich swoich przyjaciół: Rocco, Gladiusa i Hallmarka. Wyszedł im na spotkanie. Przywitali się serdecznym uściskiem.

- Co tu się wydarzyło? – zapytał Snake – Gdzie Marco? - Nie żyje... – odpowiedział Rocco. - Nie żyje? – powtórzył Snake – Dlaczego? O co tu chodzi? - Crato okazał się zdrajcą, Snake. – pośpieszył z wyjaśnieniem Hallmark – Nocą otworzył bramy miasta i wpuścił bandę rozbójników, z którymi od dawna trzymał. Pomógł mu też jego oddział. Przejął władzę i zabił Marco i innych, którzy chcieli mu w tym przeszkodzić. - Walczyliśmy... –powiedział Gladius – Ale ich było więcej, ledwo uszliśmy z życiem... Ukryliśmy się w lesie, razem z nami poszły kobiety i dzieci, bo w mieście Crato zostawił tylko swoich zwolenników. - Ale przygotujemy powstanie i odzyskamy miasto! – zdecydowanie stwierdził Rocco – A co to za wojacy? Skąd ich wziąłeś? - Widzisz tego w czarnej zbroi? – zapytał Snake wskazując w stronę Jeźdźców. - No... – powiedział Rocco – Kto to jest? - Nie poznajesz? – zdziwił się Snake – Przyjrzyj się!

Rocco wytężał wzrok, lecz pomimo że czarny rycerz nie miał na sobie hełmu, nie mógł go zidentyfikować. Dopiero Hallmark, który odznaczał się widocznie lepszym wzrokiem niż jego przyjaciel, krzyknął po chwili:

- Ferdinald? Niemożliwe!!!

Oczy wszystkich zwróciły się na przywódcę Jeźdźców.

- To Ferdinald! – ucieszył się Gladius – Chodźmy do niego!

Wkrótce wszyscy pobiegli ku przybyszom. Za nimi podążyli ich ludzie.

- Witaj, Ferdi! – krzyknął Rocco na powitanie. Obaj popadli w objęcia klepiąc się z całej siły po plecach. - Niech mnie wszystkie demony! Ty żyjesz! – Gladius uścisnął dłoń przyjaciela. Podobnie uczynił Hallmark. Gladius następnie podszedł do Justyny i wziął ją w ramiona:

- Miło cię znów widzieć, dziewczyno! - Witaj z powrotem – rzekł do niej Rocco. - Teraz, gdy jesteśmy w komplecie, szybko pokonamy armię Crato! – cieszył się Hallmark. - Jesteście z nami? –zwrócił się do swoich ludzi, którzy niedawno musieli opuścić swe domy. Tłum wzniósł okrzyk radości. Wszyscy wiwatowali na cześć Snake’a i Ferdinalda, którzy przybyli im z pomocą. Niedługo potem wszyscy zebrani uroczystą procesją, wśród śmiechu i okrzyków zwiastujących zwycięstwo podążyli do lasu.

- Rebelianci! Do ataku!

Na hasło wypowiedziane przez Ferdinalda tłum zbrojnych mężczyzn wynurzył się z zarośli i ruszył szturmem na zamek. Byli to różni ludzie: zawodowi żołnierze, ale też i zwykli rzemieślnicy i kupcy wygnani przez Crato ze swoich domów, które zajęli teraz sprowadzeni przez niego złodzieje i mordercy. Blisko setka wojowników biegła w stronę bramy, gotowa na wszystko. Zza resztek muru otaczającego główne wejście, od którego prowadziła prosta droga do zamku, wyjrzało kilkunastu opryszków o zbójeckich gębach. Byli uzbrojeni w duże łuki z których jednocześnie wypuścili strzały. Ostrza kilku z nich wbiły się w ciała wojowników biegnących na przedzie grupy. Ranni padli na ziemię ginąc pod nogami swoich kolegów. Widząc, co się dzieje dowodzący Rocco i Gladius rozdzielili swoich ludzi na dwie drużyny. Sprawiło to trochę kłopotu zbójom broniącym wejść do miasta, ale i tym razem kilka śmiercionośnych strzał trafiło w powstańców. Jedna z nich, przeleciała gwiżdżąc tuż koło ucha Rocco i wbiła się w szyję idącego za nim młodzieńca. Zanim oba oddziały dotarły do miasta, jeszcze raz zagrały cięciwy łuków. Tym razem, ze względu na mniejszą odległość, strzały były celniejsze. Pomimo, że wielu wojowników poległo nim reszta ich kolegów przekroczyła ruiny muru i znalazła się w mieście, pozostali dopadli swoich wrogów. Wkrótce rozpoczęła się prawdziwa rzeź. Na pomoc sprowadzonym przez Crato przestępcom wciąż przybywali nowi. Hallmark, który biegł na końcu drużyny i szczęśliwie dotarł do celu, odłączył się od walczących i skręcił w boczną uliczkę. Drogę zastąpił mu brodaty, wysoki typ o jastrzębim nosie i wybitym przednim zębie. Hallmark jednym ruchem miecza pozbawił go głowy i dopadł stojącego z brzegu drewnianego domku. Szybko rozpalił ogień i zarzucił go na drewnianą strzechę. Dach natychmiast stanął w płomieniach. Hallmark złapał palący się kawałek drewna i ruszył w kierunku wrogów. Pierwszemu napotkanemu wetknął w twarz zapalony koniec swej pochodni. Gladius, Rocco i pozostali dzielnie walczyli z napływającymi wciąż wrogami. Ferdinald pierwszy zauważył ogień.

- Snake! To znak od Hallmarka! Jedziemy! - Zbierz ludzi! – odkrzyknął w odpowiedzi Snake, po czym zwrócił się do Justyny – Zostań tu, kochanie. Z kobietami będziesz bezpieczna. - Nie ma mowy! Jadę z wami! – pewna swego zdania odwiązała konia od drzewa i wskoczyła na jego grzbiet – Chodźcie! Szkoda czasu!

Ubrana w rozpiętą skórzaną kamizelkę i obcisłe skórzane spodnie z naszytymi po bokach metalowymi guzikami, wyglądała jak Amazonka. Do tego trzymała w ręku odpięty od siodła stalowy miecz. Lekki wiatr rozwiewał jej rozpuszczone włosy. Snake wiedział, że nic jej nie powstrzyma. Osiodłał swojego wierzchowca. Ferdinald krzyknął coś do swoich ludzi i po chwili wszyscy razem ruszyli pędem w stronę tylniej bramy. Nie zatrzymywani przez nikogo wjechali do miasta. Zgodnie z przewidywaniami Ferdinalda, wszyscy wojownicy Crato zajęci byli obroną swojej nowej siedziby i znajdowali się przy głównej bramie. Dotarli wreszcie na plac przed zamkiem. Jeźdźcy z Vanaheimu zaatakowali podwładnych Crato z zaskoczenia, podjeżdżając do nich od tyłu. Wkrótce szala zwycięstwa zaczęła przeważać się na stronę Jeźdźców i oddziałów Rocco i Gladiusa. Snake i Justyna otworzyli ciężkie drzwi i weszli do zamku. Tu również było pusto. Znając Crato, Ferdinald wiedział, że wystawi on od razu do walki całe swoje wojsko, nie zostawiając nikogo w rezerwie. Nigdy nie był on dobrym dowódcą. Snake skierował…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych