Moc saiyańskiego boga 03
Część trzecia opowiadania osadzonego w świecie DB :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tak! To już trzecia część! Hehe:) Nio to sobie czytajcie:)
***
- Rany Lav!!! Ty też?!? Do pokoju Trunksa, gdzie przebywał już całkiem spory tłumek, spokojnym krokiem weszła ciemnowłosa dziewczynka z figlarnym uśmiechem na twarzy. Prawie czarne włosy związane były w gruby warkocz, który śmiesznie latał w lewo i w prawo, gdy dziewczynka szła. Usiadła koło swojego starszego brata i popatrzyła po twarzach wszystkich zgromadzonych. - A dlaczego nie? Pan też z wami wyrusza... Alex, która siedziała po turecku na podłodze, ciężko westchnęła. - Najlepiej by było, gdyby Pan też została w domu. Ale wszyscy znacie jej upór... A poza tym wszędzie łazi za Trunksem, więc wcale się jej tak łatwo nie pozbędziemy. Ale i tak będzie bezpieczniej, jeśli obie zostaniecie tutaj!!! - No niech ci będzie... Ale byłoby fajnie... - z twarzy Lav nie schodził jednak figlarny uśmieszek. Goten pociągnął zdrowy łyk ze swojej butelki piwa. Bra liczyła coś z przejęciem na palcach. - Hmmm... - mruknęła. - Nio to jak będą lecieć też Pan i Lavcia, to razem będzie... - chwila zamyślenia. - Razem 6!!! - wykrzyknęła uradowana. Alex jednak nie była zadowolona wynikiem. - Sześć??? Ja, Trunks, Gotchi i one to przecież pięć!!! - A ja?????? *gleba* Alex pozbierała się z podłogi i z niewyraźną miną mruknęła: - No nie... Weźmy może od razu wszystkich?:) - Co to to nie, siostrzyczko! - włączył się Trunks. - Ty zostajesz. Obiecałaś mi przecież... - powiedział z pretensją, ale zaraz ugryzł się w język, jakby wygadał coś, czego nie powinien. - Emm... No! Masz rodziców pilnować!:) - Ale Pan też leci!!! - Pan nigdzie nie leci, też zostaje. - Ech, nio dobra:) Bra znacząco spojrzała na Lav i obie zachichotały. Alex spojrzała na nie z nic nie rozumiejącą miną. - Oj małe, coś kombinujecie... A ty! - zwróciła się do fioletowowłosego, który zapalił papierosa. - Co ona ci obiecała??? - Eee, nic:) - Jeszcze zobaczysz! Coś mi tu brzydko pachnie, nie licząc piwska Gotchiego i twojej pety... No nic, postanowione. Lecimy w trójkę, no chyba że ktoś jeszcze będzie w stanie nam pomóc. Nie mówię o was!!! - krzyknęła, kiedy dziewczynki spojrzały na nią z nadzieją. - No, myślę że to tyle. Coś jeszcze chcecie wiedzieć? Dobiegło chóralne mruknięcie, oznaczające brak jakichkolwiek pytań. - No to OK. A teraz zjeżdżać!!! Dziewczynki wybiegły z pokoju. Goten wziął do ręki pustą butelkę po piwie i też szykował się do wyjścia. W drzwiach odwrócił się i popatrzył na przyjaciół. - A wy co? - A my nic:) Pogadamy jeszcze trochę:) - O! Mogę też? - Nie!!! Idź kup piwo na imprezkę pożegnalną... - No dobra... - wymamrotał Goten i zniknął za drzwiami. - Ech, ale mógłby je chyba zamknąć...? - Trunks podszedł do drzwi i zamknął je na klucz, po czym wrócił uśmiechnięty do Alex. - No, teraz mamy trochę czasu dla siebie! - pochylił się nad nią i delikatnie pocałował. Alex, uśmiechnięta, odpowiedziała pocałunkiem.
***
Impreza wcale nie wyglądała tak, jak powinna. Nie było prawie żadnej muzyki, no chyba jeśli policzyć podśpiewywanie Gotena i Trunksa po kilku butelkach szampana i niemodne discopolo ze starego adaptera...;) No więc chłopakom humoru nie brakowało, zwłaszcza jeśli uwzględnimy zachowanie Gotena (oczywiście przystawiał się do Alex). Vegeta cały czas siedział w kącie i marudził, że nie ma jego ulubionego whisky, Bulma i ChiChi tańczyły na stole przy disco, Goku jak zwykle zajmował honorowe miejsce przy żarciu i opychał się tak, jakby miałby to być jego ostatni posiłek w życiu.Gohan i Videl znikli w sypialni na górze. Bra, Lav i Pan siedziały cicho pod stołem, a Alex... No właśnie. Alex gdzieś wcięło. Siedziała sama na ławce w ogrodzie, mając w ręku kieliszek szampana, przed sobą mnóstwo kwiatów, nad sobą niebo z tysiącem rozmigotanych gwiazd, a w ciemnych oczach niewyobrażalny smutek. Rozmyślała. Miała wciąż przed oczami Carole, roześmianą, cieszącą się życiem dziewczynę. Przecież jeszcze wczoraj rano żegnała ją przed przyjazdem tutaj... A teraz znów musi wyjechać. Nie zdążyła się nawet nacieszyć domem... Skoro Shenlong może spełnić 3 życzenia, to pierwszym na pewno będzie wskrzeszenie wszystkich ofiar z dzisiejszego popołudnia. Nad innymi zastanowi się później. Znów będzie mogła zobaczyć swoją przyjaciółkę... Mimowolnie wyciągnęła z kieszeni dowód osobisty blondwłosej dziewczyny. I znów zatopiła się w myślach o niej. Właśnie wtedy na niebie pojawiła się długa, czerwona smuga, która zabłysnęła czerwonym blaskiem i po chwili zniknęła daleko w głębi czarnej otchłani...
***
Wpadła do Capsule Corp., gdzie zabawa rozkręcała się na dobre, nawet Vegeta wyszedł z kąta i zadowolił się winem, podbiegła do adaptera i wyłączyła muzykę. Wszyscy zamarli, patrząc na jej zadyszaną postać. - Nie ma czasu! Musimy zaraz ruszać!!! - Och Alex, maleńka... - wymruczał mocno już podchmielony Trunks. - Zaczekajmy z tym do rana... - Fakt. Musicie się wyspać. Więc teraz jazda do łóżek! JAZDA!!! - krzyknęła do dzieci pod stołem. Wszyscy rozpierzchli się po sypialniach, a Alex usiadła na poplamionej alkoholem kanapie i gorączkowo myślała, co począć dalej. W końcu i ona, strasznie zmęczona, poczłapała do swojego pokoju.
***
Na zielonym tle smoczego radaru migotała jasna kropka, która określała położenie pierwszej, jednogwiazdkowej DragonBall. Należało jej szukać całkiem niedaleko, bo niecałe kilkanaście kilometrów na południowy zachód od miejsca, w którym trójka przyjaciół zrobiła sobie małą przerwę. Trunks i Goten z potwornymi bólami głowy leżeli pod pniem wielkiego, starego dębu, przed sobą mając nieduże jezioro. Alex dla odświeżenia pluskała się w zimnej wodzie, ukryta w wysokiej trzcinie. Goten spojrzał na Trunksa zaczerwienionymi oczyma. - Trunks... Rany, ciebie też tak łeb napiernicza?!? - Chyba też. W każdym razie okropnie boli. A ty co, kaca nigdy nie miałeś??? - No miałem... Ale w życiu nie piłem takiego tandetnego wina... - OK, koniec tematu... Nie chcę słyszeć o alkoholu... - mruknął Trunks i odwrócił się do przyjaciela plecami. Po chwili usłyszał głośne chrapanie Gotena i w końcu sam, czując na twarzy ciepłe promienie słońca, pogrążył się w głębokim śnie...
Szedł wąską, ciemną uliczką miasta. Był wieczór, prawie noc. Żadnych przechodniów, kompletnie pusto. Szedł tak w mroku i wreszcie doszedł do swojej dzielnicy, już widział światła swojego domu... Ale jakieś inne światła, nie takie codzienne... Zaniepokoił się, dalej ruszył biegiem. Kilka metrów przed ogrodzeniem stanął jak wryty. Jego dom płonął w czerwonych płomieniach... Nie słyszał nic: żadnych krzyków, panowała głucha cisza z cichym trzaskaniem trawionych przez ogień zgliszczy. Nie słyszał syren straży pożarnej ani karetki. Nie słyszał wołania swoich rodziców... Podbiegł do ogrodu, zastał tam płaczącą matkę z jego siostrą w ramionach. Bra spała. Miała kilka bruzd na twarzy. Bulma spojrzała na niego smutno, łykając łzy. Wyszeptała: - Dlaczego nie przyszedłeś...? Twój ojciec zginął...
Gwałtownie poderwał się z miejsca, oddychając szybko i nierównomiernie. Vegeta??? Jak mógł umrzeć??? To niemożliwe... Jednak powoli do niego docierało, że znajduje się nad jeziorem, jest bezpieczny, jego ojciec także. Goten dalej chrapał. Po lewej stronie Trunksa leżała Alex z mokrymi włosami, owinięta kilkoma ręcznikami. Przyglądała mu się badawczo. - Miałeś zły sen? Nie odpowiedział. Patrzył na dalekie górskie szczyty i starał się oddychać spokojniej. - OK, nie będę cię męczyć... Połóż się, jeszcze z godzinkę tu posiedzimy i wyruszamy w dalszą drogę. - Chcę... Muszę zadzwonić do domu... - wyszeptał, patrząc mętnym wzrokiem na zdziwioną Alex. - No dobra, masz tu moją komórkę. Podała mu swój telefon, Trunks wybrał numer i przyłożył komórkę do ucha. <CLICK! - Halo, Briefs!> usłyszał głos matki. - Mama? Czy wszystko u was w porządku? - spytał z niepokojem. < - A co miałoby być nie tak? Wszystko OK, synku, o nic się nie martw! Trzymajcie się kochani, nie przejmujcie się niczym, jeśli coś się stanie, to zadzwonię na pewno!> - Dobrze mamo... No to na razie. < - Papa synku! CLICK!> Trunks położył telefon obok siebie. Położył się. - Boże... Miałem koszmarny sen... Alex położyła się obok niego i wtuliła się w jego koszulę. Spojrzał na nią zdziwiony. - Nic nie mów... Śpij... - powiedziała cicho.
***
Znalezienie jednogwiazdkowej kuli nie było wielkim wyzwaniem. Kulka siedziała sobie zakuta w skale, ale wystarczyło jedno zręczne kopnięcie i DragonBall należała już do trójki przyjaciół. Podobnie z drugą kulą. Ta leżała zakopana w szlamie na dnie rzeki o wyjątkowo szybkim nurcie, ale wydostał ją stamtąd Goten, który nurkując w lodowatej wodzie przy okazji pozbył się ostatnich oznak kaca;). Tym sposobem już o zmierzchu w szkatule Trunksa spoczywały już dwie smocze kule, tylko czekając na pięć pozostałych. Kolejna kula znajdowała się bardzo blisko. Alex, Trunks i Goten postanowili przenocować w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil stb333
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…