Na Chrobrego
Jeżeli dostaniesz w sklepie paczkę papierosów i dodatkowo 7 sztuk...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Środek lata, ale aura jesienna, zimy wiatr, pada co chwila. Wychodzę więc, bo wyjść trzeba, należy zrobić zakupy. Wielka płyta otacza mnie zewsząd, nie mogę się jeszcze do tego przyzwyczaić, mieszkam od niedawna w tej okolicy. Więc idę po chleb i papierosy, jakie to smutne. Wszystko tutaj jest takie normalne, tak bardzo poukładane.
Mijam pana o podwójnych oczach, bardzo grube okulary, dziwnie się uśmiecha. Przechodzę obok, ale, rzecz niespotykana on odwraca się i woła "ej, byli już u was?", ja również odwróciłem się w jego stronę, ale zignorowałem jego pytania. Co miałbym zresztą odpowiedzieć? Jakiś kolejny wariat. Wyszło słońce, to chociaż namiastka tego lata, niech będzie. Plac zabaw dla dzieci, a na nim pewna pani razem ze swoim psem, jednak co ciekawe, podobnie jak jej podopieczny, ona chodzi wraz z nim na czworakach i próbuje szczekać. Nie spoglądałem długo w ich stronę, czułem się trochę zażenowany tą sytuacją. Machnąłem więc ręką i poszedłem dalej. Jednak byłem już nieco zatopiony w myślach nad kondycją współczesnego społeczeństwa. W trakcie dalszej drogi przeszedłem obok białej, nieoznakowanej furgonetki, siedziało w niej kilku facetów. Widywałem już ich wcześniej, w innych miejscach tego osiedla bloków, pewnie robią jakieś remonty pomyślałem. W kościele, 50 metrów ode mnie, nagle rozdzwoniły się dzwony, dudniły bardzo intensywnie, aż zaczęły mnie boleć uszy. Nagle wybiegł miejscowy duszpasterz, przebiegł kilka metrów po trawniku okalającym parafię, po czym ni stąd, ni zowąd runął jak długi na ziemię i leżał. Po chwili zaczęły nim targać epileptyczne drgawki. Byłem mocno zdezorientowany, ale siła mojego sceptycznego umysłu nadal starała się nad wszystkim zapanować, za wszelką cenę zrozumieć te dziwne zdarzenia. A…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Duch Steda
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…