Nadzieja
Krótki felieton o sensie 'posiadania' nadziei, na początek.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Według słownika języka polskiego, „nadzieja” to „oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego; ufność, że się to spełni”. To bardzo ogólny opis. Tak naprawdę, nadzieja jest pojęciem bardzo abstrakcyjnym. Nie można jej zobaczyć, zmierzyć, zważyć ani zajrzeć w zęby. Jest pojęciem bardzo ładnym. Obecnie dobrze jest mieć nadzieję, to jest modne. Ważne, aby była ona własna i niepowtarzalna, jak tatuaż. Jest jednocześnie przereklamowana i niedoceniana. Sławna aktorka nie może w wywiadzie powiedzieć, że nadzieja jest bezużyteczna, a życie bez sensu. Czytelnik zacząłby myśleć, że z aktorką jest coś nie tak. Nadzieję każdy ma, ale każdy na co innego. Uczeń polega na szczęściu i ma nadzieję, że w dniu sprawdzianu pani profesor wypadnie nie cierpiące zwłoki ważne spotkanie. Nauczyciel nigdy nie może się doczekać podwyżki, ale cierpliwie znosi trudy swego powołania. Nowy prezydent rokuje nadzieje na przyszłość, a po każdych wyborach zdesperowany lud modli się o nowy, normalny rząd. Po pierwsze trzeba by najpierw rozróżnić „rodzaje” nadziei. Nadzieją możemy nazwać desperackie trzymanie kciuków za kogoś lub za jakąś sprawę: „oby się tylko udało...”. Możemy mieć nadzieję na łatwe pytania na teście lub na szybkie zakończenie roku. Wielu ludzi uważa, że ich problemy są najgorsze na świecie i tak trudne, że aż nie do rozwiązania. Niektórzy nie śpią po nocach obmyślając plany działania, rysując schematy i wykresy, i każdy z nich ma nadzieję, że akurat im się powiedzie. Jednak dzisiaj, w czasach chorób cywilizacyjnych, nowotworów, wypadków, ataków terrorystycznych, kiedy w powodziach i huraganach życie tracą tysiące ludzi rocznie, nadzieja zdaje się nabierać innego, głębszego sensu. Mówią, że umiera ostania. Że tak jest naprawdę, przekonujemy się codziennie czekając na najdrobniejszą rzecz w naszym życiu. Są ludzie, którzy na co dzień żyją z myślą, że mogą widzieć bliskich po raz ostatni. To rodziny policjantów, antyterrorystów, żołnierzy albo ratowników górskich, którzy nierzadko każdego dnia muszą walczyć, by wrócić do domu. Media przypominają sobie o górnikach lub strażakach dopiero, gdy zdarzy się tragedia i zginą ludzie. A o ich rodzinach nie wspomni nikt. A nie…przepraszam, czasem da się wyłapać wzmiankę o tym, że „rodzinami zajęli się specjaliści”……
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil chuva
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…