Wróć do katalogu

Napiłabym się herbaty

Napiłabym się herbaty - uznała Nora. W olbrzymim mieszkaniu, oprócz prawdziwej herbaty znalazła samotność i wielkiego przyjaciela.

d9k, opublikowano , 7 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Napiłabym się herbaty – pomyślała, sunąć palcem po parapecie. Dotknęła czołem chłodnej szyby. Upał był nie do zniesienia. Chodnikiem przemknęła jakaś dziewczyna, niepewnie czująca się na rolkach. Zrobiła piękny slalom pomiędzy kwitnącymi lipami, rosnącymi w rządku przy ulicy, po czym wpadła na staruszkę niosącą pomarańcze. - Phh – prychnęła pogardliwie Nora, odgarniając ciemne kosmyki sprzed oczu. Na parapecie usiadł wróbel, ćwierkając donośnie. Lecz ona nie słyszała go, zza grubej szyby. Do jej uszu dochodziło jedynie monotonne tykanie zegara. „Tyk, tyk, tyk, tyk…” – powtarzał ciągle tą samą, nudną gadkę, doprowadzającą czasem do szaleństwa. W korytarzu zadzwonił telefon. Nora ześlizgnęła się leniwie z parapetu. Zanim jednak zdążyła dojść do starego aparatu stojącego na dębowym stoliku o jednej nodze, dzwonienie ucichło. Ten fakt jeszcze bardziej ją zdenerwował. Ze złością kopnęła mosiężną gałkę, oderwaną przez jakiegoś niezbyt uważnego domownika od szafki, leżącą teraz bezbronnie na puszystym dywanie, przywiezionym w dawnych czasach przez dziadka z dalekiej Turcji. W takie jasne popołudnia jak to, nienawidziła tego wielkiego mieszkania, tych mebli, pachnących starością, tych pamiątek po życiu dziadków, tych okien wychodzących na nudne, zielone uliczki. Denerwowali ją cisi rodzice, wiecznie zajęci pracą lub lekturą swoich ksiąg, drażnił ją schorowany dziadek, zawsze siedzący w swym pokoju na parterze i głupia pielęgniarka, która przychodziła się nim opiekować. W takich momentach najchętniej wtuliłaby twarz w gęste futro Amaretto - jej ukochanego, olbrzymiego psa. Nora przypomniała sobie o herbacie, którą zamierzała zaparzyć, lecz nie chciało jej się ruszyć z miejsca. Było tak gorąco... Spojrzała na znienawidzony zegar - bogato zdobione wskazówki ustawiły się na godzinie piątej. "Tea time" - przemknęło jej przez myśl. Na samo wspomnienie delikatnej filiżanki z malutkim uszkiem i obłoczka pary unoszącego się nad słodkawym płynem z prawdziwymi liśćmi herbaty pływającymi w sąsiedztwie suszonych owoców, zrobiło jej się przyjemnie. Całą siłą swej woli udało jej się pokonać ogarniające ją lenistwo - wstała i udała się do kuchni. Wchodząc do tego niezwykle przestronnego pomieszczenia, nie zapomniała ukłonić się afrykańskiej figurze jakiegoś bóstwa, stojącej tuż za progiem. Gdy była dzieckiem, zawsze czuła respekt przed olbrzymimi, białymi oczami, odcinającymi się od czarnej twarzy figury. Aby zyskać sobie jej przychylność, ilekroć wchodziła do kuchni, pochylała głowę przed tajemniczym bóstwem. Ten nawyk pozostał u niej do dziś - choć była to raczej chęć uszanowania stworzonego przez siebie zwyczaju - w końcu mając już jakiś zwyczaj należy o niego dbać. Wyciągając z półki pachnącej ziołami imbryk, dostrzegła kilka rachunków w białych kopertach. Zupełnie nie pasowały do tej kuchni. Brakowało im fantazji. Postawiła czajnik na piecu, uważając, by nie sparzyć się od rozgrzanej płyty. Czekając, aż woda się zagotuje, usiadła przy mahoniowym stole, wpatrując się w zasłonkę wiszącą w oknie. Wplecione były w nią pojedyncze kłosy zbóż i gałązki drzew. Po chwili w kuchni rozległ się gwizd czajnika. Wspięła się na krzesło, wyciągając z półki pojemnik z herbatą owocową. Po chwili siedziała w pachnącym miodzie salonie, parząc sobie usta złocistym napojem. Zegar wybił szóstą. W

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych