Nie ten dzień
Czasem wystarczy jeden szczegół by codzienność zaczęła się zmieniać. A kiedy rzeczy wydają się znajome, ale jednak nie takie jak były to lepiej dobrze się rozejrzeć.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Otworzyła drzwi i od razu poczuła, że coś tu jest nie tak. Jej stopa nadepnęła na lepką, klejącą ciecz, która przykleiła się do jej buta. Spojrzała w dół i zobaczyła czerwoną plamę na podłodze. Schyliła się, żeby zobaczyć jaka ciecz tak dziwnie ubarwiła jej mieszkanie. Krew? Pierwsza myśl była tak absurdalna, że wywołała w niej salwę śmiechu. „Oglądasz za dużo kryminałów!”. Każdego dnia słyszała to od wszystkich członków rodziny. Dotknęła dłonią czerwonej mazi i powąchała jej. Żadnego zapachu. Co to może być? Czerwona, bezzapachowa ciecz barwiła jej palce przynosząc na myśl niesamowite myśli. Skierowała kroki do łazienki. Włożyła ręce pod strumień wody. Piękna czerwień spływała wraz z wodą. Jej myśli krążyły wokół brudnej podłogi. Złapała za rączkę mopa, ale coś podpowiadało jej, żeby jeszcze zaczekać. Wyszła z łazienki i skierowała swoje kroki do kuchni. Otworzyła szafkę kuchenną sięgając po jej ulubioną filiżankę. Jej ręka zawisła w powietrzu. Filiżanki nie było. Przyjrzała się naczyniom w szafce. „Co u licha?” W zeszłym tygodniu kupiła piękny, nowy serwis i wyrzuciła wszystkie stare naczynia. W tej chwili właśnie na nie patrzyła. Jakim cudem znowu znajdowały się w jej mieszkaniu? Spojrzała na stół. Leżała na nim babcina cerata, która miesiąc temu została porwana na kawałki przez jej kota. Jej kota! Gdzie jej kot? Gdzie Felix? - Kici...kici..kici..gdzie jesteś? Chodź do Pani! Kici...kici.. Weszła do sypialni i rozejrzała się wokół. Wszystko było na swoim miejscu. Otworzyła szafę. Jej „domownik” miał czasem zwyczaj chowania się właśnie tam. Nie było go. W szafie wisiały tylko jej ubrania. Spojrzała w stronę okna. Firanka powiewała na wietrze. Dlaczego okno było otwarte? Była przekonana, że kiedy wychodziła rano zamknęła je. Podeszła do okna i opuściła na dół klamkę. Cofając się spojrzała na firankę. „Skąd ona się tu wzięła?”. Była przekonana, że zakładała w zeszłym tygodniu inną. Ta, która wisiała teraz w oknie wylądowała u jej siostry.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Elora
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…