NIGDY tak samo...
Gdzie jest granica między snem i jawą? Gdzie jest bariera między zdrowymi zmysłami i szaleństwem? Czy zawsze po upadku człowiek ma siłe aby powstać?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
John zerwał się z krzykiem, jego zlaną potem twarz wykrzywiał grymas strachu. Nieobecnym, wręcz szalonym wzrokiem próbował objąć zamazane kształty w ciemnym pokoju. Dopiero po kilku minutach zdołał dostrzec kontury mebli w tak dobrze mu znanym pokoju, jego oddech stopniowo przechodził z nierównego spazmu do miarowego, spokojnego sapania. -spokojnie...to tylko sen.. - pomyślał... Jeszcze raz dla pewności przebiegł wzrokiem po znajomych kształtach - niby wszystko wyglądało tak samo, ale on wiedział, że nie jest tak samo. Już nigdy nie będzie! Nigdy !!!! Szafa, stolik na środku pokoju, a na nim talerz z resztkami kolacji, skórzany fotel, który ostatnimi czasy służył mu za drugą szafę, jego ulubiona półka na książki.. Taaa wszystko jest na miejscu... DOM! Wszystko dobrze! - próbował uspokoić skołatane nerwy To juz trzeci raz w tym tygodniu budzi się z krzykiem, to już trzeci raz opanowuje przerażenie, można by rzec, że ostatnio strach jest jego bratem, a samotność siostrą. Samotność.. Wszystko nasiliło się odkąd ONA odeszła.. Nigdy nie będzie już tak samo.. NIGDY!!! Gdy tylko pomyślał o "swojej" Alison wszelkie koszmary odeszły w niepamięć, zawsze gdy tylko przypominał sobie jej figlarnie zakręcone loki, zawsze gdy miał na myśli jej delikatne usta, zawsze gdy wspominał tą iskierkę w jej spojrzeniu czuł się wyzwolony od smutków świata, a jednocześnie pozostawał zniewolony myślą o NIEJ. Alison.. Przymknął powieki.. Po kilku chwilach jego spokojny i miarowy oddech wskazywał jednoznacznie na głęboki sen. Kolejna noc... Kolejny krzyk... Lecz tym razem do przerażenia związanego ze snem dołączyło nowe uczucie,nowy lęk.. Cichutko pojękując zwinął się w kłębek i owinął się kocem, mrok pokoju rozświetlał promień księżyca szczególnie natarczywie drażniąc teraz zawiniątko w rogu łóżka ciężko oddychające tak, że w rytm tego oddechu poruszało się całe posłanie.. zaśnij, zaśnij szybko...- pomyślał - zasypiaaaaaaaj!!!! - tym razem już prawie krzyknął. Tej nocy bał rozejrzeć się po pokoju, bez wlepiania pustego wzroku w ciemność wiedział, że cos jest nie tak jak trzeba.. Coś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil William_Bee
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…