Nocą....
Jest to bunt duszy jeszcze młodej, ciągle szukającej.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nigdy nie potrafiłam być aktywna za dnia, czekam na noc, gdy wszyscy zasną, a wokół zrobi się cicho, wtedy zaczynam żyć. Cichutko zabieram się za własne sprawy, rozpoczynam nowe, kończę stare. Nikt mi nie przeszkadza, nikt się mną nie interesuje. Zazwyczaj nocą czytałam książki, uczyłam się, grałam w "Heros of might and magic" na komputerze……. Trwało to do czasu, gdy nie miałam Internetu i dostępu do tych wszystkich tajemniczych programów i stron pozwalających na spotykanie innych….. aktywnych nocą. Pojawiło się ICQ, potem gadu gadu, czaty i inne. To było dla mnie jak odkrycie nowej planety. Nikt nie wchodził w moją prywatność, pozostawałam anonimowa, a jednak żyłam otoczona ludźmi w moim nocnym życiu. Jak jedna wielka prywatka, w której mogłam uczestniczyć lub nie (oczywiście zawsze uczestniczyłam). Czekałam aż skończy się ten pieprzony dzień, aż przejdę przez rutynę jaką narzucało życie i wrócę do moich nocnych przygód. Przygody miałam różne: rozmowy teologiczne, naukowe, o bzdurach, o życiu, scrablle on-line, seks przez Internet, gry pseudopsychologiczne (oczywiście na głupszych ode mnie je trenowałam, bo to było zabawniejsze). Jednym słowem wszystko, na co tylko miałam ochotę. Odcięłam się od życia realnego, od zakupów, gotowania, sprzątania. Wszystkie te czynności sprawiały mi bliżej nieokreślony ból. Mechanicznie robiłam to, co musiałam zrobić, żeby wszyscy dali mi święty spokój. Nic ponad to, nic więcej. Zmianę we mnie zaczęli dostrzegać moi bliscy (bliskimi byli współlokatorzy i mój narzeczony), którzy robili mi karczemne awantury o mój brak ambicji i brak celu w życiu. W duszy przyznawałam im rację. Widziałam, że prędzej czy później będę musiała zacząć żyć tak jak inni: zabrać się za szukanie pracy, uporządkować własną szafę, iść do fryzjera lub kosmetyczki, kupić sobie jakiś nowy ciuch (w internetowym życiu nie liczyło się jak wyglądam, więc moja garderoba znacznie się skurczyła przez ten czas), iść do banku i dowiedzieć się, co dzieje się na moim koncie, które w ogóle mnie nie obchodziło. Sama myśl o tym, że muszę zamienić mój mały świat na ten wielki, przerażający, zaczynający się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jaszczurzyca
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…