"Non aperias" cz. 2
Tom zawsze wiedział, że nie pasuje do tego świata.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Trochę wcześniej. Tom zawsze wiedział, że nie pasuje do tego świata. Nie żeby Nas to obchodziło, ale powinieneś wiedzieć co się dzieje w głowie bohaterów. Zdał sobie z tego sprawę kiedy wywalili go z kolejnej pracy. Trudno jest się skupić na robieniu pinesek kiedy jakiś meloman obok ciebie zdziera gardło śpiewając utwór Slayer’a. I Tom stracił cierpliwość. Najpierw wbił pineskę w czoło rzeczonego melomana, a następnie, gdy ten leżał na ziemi i nie do końca wiedział za co oberwał, otrzymał mocnego kopniaka w krocze. Tom ściągnął mu delikatnie słuchawki z uszu i odłożył na najbliższy stół, to był w końcu drogi sprzęt i nie chciałby odpowiadać za zniszczenie mienia. Wyjął pineskę z czoła wijącego się melomana i wbił mu ją w policzek. Tak, teraz jest lepiej, pomyślał. Uklęknął przy nim i powiedział bardzo cicho: - To jest twoje stanowisko pracy, tutaj się nie wygłupiasz, zrozumiałeś? – meloman kiwnął głową i cicho jęknął – Dobrze – Tom poklepał go z uśmiechem po drugim policzku – Ciesz się, że nie wbiłem ci tego w oko. Powrócił do poprzedniego zajęcia, a mianowicie do robienia pinesek. Oczywiście sprawa szybko wyszła na jaw, ponieważ meloman postanowił poskarżyć się szefostwu. Tom wylądował na komisariacie za napaść z ostrym narzędziem w ręku, ale nie martw się, nie posiedzi tam długo. Ojciec na to nie pozwoli. Godzinę później Nasz młody przyjaciel siedział w areszcie, czekając aż ktoś się nim w końcu zainteresuje. Podczas tych kilku godzin w więzieniu poznał dokładnie swoje paznokcie i wnętrze nosa, oraz zapoznał się z hieroglifami na ścianach. Z czasie penetracji prawej dziurki nosa, kraty aresztu otworzył stary policjant po dwóch zawałach. W pracy go lubili. Mówili na niego „stary, dobry Bob”. Był stary, ale czy aby na pewno dobry? Zapytaj jego żonę, jej siniak pod okiem powie ci wszystko. W każdym razie to właśnie stary, dobry Bob oznajmił Tomowi, że może już iść do domu, i że kaucja została wpłacona. Ktoś na niego czeka w holu. - Nareszcie. To zapewne pan Steel. Tak, zgadłeś, pan Steel jest kolegą pana Lead’a. Gratulujemy ci inteligencji, a zmysłu dedukcji mógłby ci pozazdrościć sam Holmes. Uśmiechnięty Tom wyszedł na spotkanie ze swoim wyzwolicielem i nie pomylił się. Na korytarzu pan Steel czytał plakat przedstawiający matkę z dzieckiem na rękach obserwujące radiowóz. Napis nad nimi głosił „Nie udawaj ślepego, one potrzebowały ratunku”. Akcja nakłaniała do obserwowania swoich sąsiadów. Jakież to subtelne… - Dzień dobry – powiedział z uśmiechem Tom. - Dzień dobry – odparł pan Steel – Na dworze czeka wóz. Ale przedtem… Pański ojciec kazał mi coś panu przekazać. - Czyżby czek? – sarknął Tom. W odpowiedzi otrzymał cios w splot słoneczny, zachwiał się i poczuł kolejne uderzenie w szczękę. Ojciec bardzo go kochał, ale nie mógł pozwolić by ten gówniarz, jak go określił, robił co mu się żywnie podoba. Pan Steel pomógł mu się podnieść i zaprowadził do wozu, po drodze mówiąc: - To był ostatni raz, on więcej panu nie pomoże. Szef ma inne rzeczy na głowie niż ratowanie pana z kolejnych kłopotów. Czy to zrozumiałe? - Jasne i przejrzyste jak mój siniak. Dziękuję, dam radę wejść samemu – wgramolił się do czarnego bmw i zapiął pasy. Właściwie dlaczego to zawsze musi być bmw? Czyżby w jakimś filmie gangster jeździł takim wozem i wszyscy, którzy chcieli być „źli” kupili sobie takie? Nie Wiemy i prawdę mówiąc, a My zawsze mówimy prawdę, nie obchodzi Nas to. - Gdzie zgubiłeś Lead’a? - Wykonywał polecenia pańskiego ojca. Czy w czymś jeszcze mogę pomóc? – zapytał co było równoznaczne z „odwal się, dzieciaku”, a Tom zdawał sobie z tego sprawę, więc odpowiedział: - Nie, zrobiłeś już wszystko – dotknął poobijanej twarzy.
Środek nocy. Obrotowe krzesło zaskrzypiało pod ciężarem prawie stupięćdziesięciokilogramowego cielska. Szef właśnie czekał na swojego zaufanego człowieka, który miał mu przynieść księgę. Była to niezwykła rzecz, a mianowicie… a zresztą. Dowiesz się później. Szef zaczynał się niecierpliwić. Nie spał od…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil GeorgeMort
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…