Nosiciel.Początek.
Mam nadzieję że sie wam spodoba!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Życie Anioła Stróża tylko w skrajnych przypadkach może stać się nudne. Jednak kiedy jest się stróżem wybitego archeologa takiego jak Muhammad Balial o nudzie można całkowicie zapomnieć. Fariel, licencjonowany stróż Akademii Światłości z Czwartego Nieba, szedł właśnie za swoim podopiecznym w głąb Jerozolimskiego grobowca. Muhammad był podniecony tak jak za pierwszym razem gdy wchodził do egipskich piramid. Jego zmysły podpowiadały mu, że stanie się coś niesamowicie ważnego i przełomowego. Nie umiał tego określić. Ten smak w ustach, charakterystyczne mrowienie w karku i pulsująca krew, zawsze kiedy odczuwał to wszystko wiedział że stanie się coś na prawdę niezwykłego. Fariel był bardziej zdenerwowany niż podniecony. Wędrowanie razem z Muhammadem po starych świątyniach i grobowcach zawsze sprawiało mu radość. Jednak ta wędrówka była inna, od połowy drogi anioł zaczął wyczuwać jakąś energię. Nie umiał określić jej źródła ani położenia. Zwykle przedmioty silnie magiczne lub przeklęte potrafił wyczuć z daleka i w porę ochronić swojego podopiecznego przed działaniem zgubnych przekleństw. Wibracje jakby osłabły. - Może to tylko wina braku snu? Pomyślał anioł. Wbrew opowieściom ludzi anioły potrzebują odpoczynku, snu jedzenia i picia. W końcu sam Pan odpoczywał po stworzeniu wszechświata. Muhammad szedł wąskim korytarzem, który zdawał się nie mieć końca. Według obliczeń archeologa powinien być niedaleko celu, ale nic dookoła na to nie wskazywało. Tysiącletni pył i kurz nieustannie wpadały do płuc powodując kaszel i zachłystywanie się. W wieku kogoś takiego jak Muhammad mogło to być groźne, nie był przecież już studentem tylko profesorem archeologii i nie bez kozery nazywano go prawdziwym Indianą Jonesem. Czasami Fariel nazywał tak swojego podopiecznego, z którego był bardzo dumny. W końcu niewielu aniołów mogło się pochwalić że jest opiekunem światowej sławy archeologa, który dokonał wielu przełomowych odkryć. Fariel ostatnimi czasy zaangażował się w nowy projekt Muhammada. Szukał on bowiem przedmiotu bezpośrednio związanego z Jezusem i z tego co przeczuwał anioł byli na dobrej drodze. Tunel był dłuższy o około dziesięć metrów niż to przewidział archeolog. Kiedy nareszcie mogli się wyprostować ich oczom ukazała się nieduża komnata. Pełno było w niej garnków i innych naczyń. Muhammad rozglądał się niecierpliwie, a Fariel sprawdzał czy pomieszczenie nie zwali im się przypadkiem na głowy. Mimo tylu planów i tej niesamowitej adrenaliny, miejsce w którym się znaleźli było puste. Muhammad usiadł na zapiaszczonej podłodze i napił się kilka łyków z manierki. Determinacja jaką nosił w sercu nie dała jednak za wygraną. Posiedział jeszcze chwilę i z nadzieją na jakiś cud zabrał się znowu do pracy. Opukiwał każdy centymetr ściany, podłogi i sufitu. Był mniej więcej w połowie drogi przy badaniu najdłuższej ściany gdy ucho wychwyciło pożądany dźwięk. - Tak! Udało się jednak jest drugie pomieszczenie! Muhammad nie mógł powstrzymać się od okrzyku radości. Anioł Stróż uśmiechnął się, zawsze cieszył się gdy jego podopiecznemu coś się udawało. Archeolog wziął do reki młotek, który miał przypięty do skórzanego paska z narzędziami. Nie będzie czekał na dodatkowy sprzęt, musiał sprawdzić czy ściana jest na tyle cienka ze można ją przebić młotkiem. Światło z latarki słabło powoli ale profesor archeologii nie zamierzał się poddać. Uderzał młotkiem w kruchą jak się okazało ścianę i przebijał się do kolejnej komnaty. Pomieszczenie było prawie identyczne jak poprzednie. Różnica była taka, że na środku komnaty stała mała skrzynia. Wyglądała jakby ktoś umył ja, wyczyścił i postawił zaledwie wczoraj. Żadna drobina pyłu czy kurzu nie znajdywała się na wieku. Była jeszcze jedna różnica, której archeolog nie widział. A nawet gdyby to dostałby zapewne zawału czy wylewu ze strachu. Obok skrzyni stał potężny demon, w lśniącej srebrnej zbroi i z dwusiecznym mieczem w wielkich rękach. Fariela ogarnął paniczny strach, jak mógł nie zauważyć tak potężnego demona? Co prawda zmaterializował się dopiero gdy archeolog dotknął skrzyni ale i tak Anioł Stróż powinien wyczuć chociażby cień aury. Demon uśmiechał się jadowicie i patrzył na Fariela. - Człowiek jest mój niebiański pomiocie. Powiedział demon ochrypłym głosem, podnosząc przy tym ogromny miecz. Fariel uspokajał się powoli, przecież nie był bezbronny. - Na Jasność! Jesteś tak głupi czy udajesz? Myślisz że tak od bierzesz sobie mojego człowieka? Błąd skrzydlata kiciu. Fariel sięgnął do wewnętrznej kieszeni kurtki i wyciągnął potężny pistolet JC-0 zwany przez aniołów podmuch. Stróż nie tracił czasu na żadne słowa czy gesty. Oddał pięć celnych strzałów w twarz demona. Potężne pociski z wygrawerowanymi błogosławieństwami i modlitwami były zabójcze dla każdej istoty, nawet anioła. Wielka sylwetka demona zwaliła się na podłogę wzniecając tuman kurzu. Fariel schował broń. Odwrócił się w stronę Muhammada. Było już za późno na jakąkolwiek reakcję ze strony anioła. Gdy archeolog podsnuł wieko siła cienia była nie do zniesienia. Fariel padł od razu na kolana starając się jakoś wytrzymać przerażający ból w klatce piersiowej i opanować gwizd w uszach. Muhammad nie mógł tego czuć był człowiekiem i dla niego takie aury były niewyczuwalne. Zaglądał z podnieceniem w oczach do wnętrza. W środku leżało kilkaset stronic pokrytych nieznanymi archeologowi symbolami i znakami. Jedno słowo zapisane na czerwono przykuło uwagę Muhammada – Jesus. Więc znalazł! Udało mu się! Okrzyk radości odbijał się od ścian. Archeolog ostrożnie wyjmował stronice jedna po drugiej. Wydawało się jakby spoczywały tu podobnie jak skrzynia od zeszłej nocy. - Jak to możliwe? Jednak nie teraz czas na pytania! Teraz trzeba świętować! Rozpromieniony profesor wkładał stronice do tuby na mapy. Na szczęście pasowały idealnie. Żaden archeolog nie postąpiłby tak jak dziś zrobił to Muhammad, ale umysł od tygodnia przyćmiewała mu jakaś mgła, jakby ktoś wydawał mu rozkazy i wskazywał miejsca do których ma się udać. Fariel powoli odzyskiwał przytomność. Muhammada nigdzie nie było. To co spoczywało w skrzyni zostało zabrane gdyż już nie było żadnej ciemnej aury. Lekkie wibracje dawało jeszcze nieruchome ciało demona. - Trzeba natychmiast zawiadomić kogoś! Myśli pędziły w zawrotnym tempie w głowie anioła. Uklęknął obok ciała demona. Nie lubił tego sposobu podróżowania ale cóż mógł teraz więcej. Czas był w tej chwili jego największym wrogiem. Fariel wypowiadał szybko słowa zaklęcia. Aniołowie mogą używać go tylko w nagłych przypadkach kiedy dzieje się coś naprawdę poważnego. Dla Fariela znalezienie tak potężnego przedmiotu i takiego ogromnego demona było bardzo poważne. Stróżki potu spływały po czole anioła, formuła była dość skomplikowana a musiał przenieść się w odległe miejsce. Fariel otworzył szeroko oczy, położył jedną rękę na piersiach demona, a druga wzniósł w górę. - Siódme niebo, Gabriel! Krzyk odbijał się od ścian. Kiedy ucichł anioła i demona już nie było. Zmaterializowanie się Fariela i ciała demona wywołało poruszenie na ulicy siódmego nieba. Zbiegowisko otoczyło Stróża, który krwawił z nosa i miał ciemne plamki przed oczami. Technika skoku należała do bardzo wyczerpujących organizm. - Gabriel! Krzyknął do aniołów. – Muszę natychmiast się z nim widzieć! Przez tłum aniołów przedzierali się żołnierze z Zastępów a wraz z nimi archanioł Uriel. - Co się stało? Rozejść się natychmiast! Uriel krzyknął tylko raz. Nikt nie zamierzał mieć z nim na pieńku i zbiegowisko zaczęło się przerzedzać. Uriel spojrzał na demona, a potem na Fariela. - Natychmiast do Gabriela! Wyszeptał Stróż. - Nie musisz mi tego mówić. Odpowiedział archanioł i pstryknął palcami. Ziemia rozmyła się pod nimi i chwilę potem znaleźli się w gabinecie Gabriela. Archanioł chciał już coś powiedzieć o nie pukaniu czy materializowaniu się bez zapowiedzi z trupem i zakrwawionym aniołem w jego prywatnym gabinecie ale gdy otworzył usta Uriel natychmiast mu
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Syriusz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…