Wróć do katalogu

O dziewczynce, która stała na drodze

Raczej smutne opowiadanie o bezsensie bycia dorosłym...

Winix, opublikowano , 11 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jak było? Wystarczy wyjść na dwór w upalny, wakacyjny dzień, by dowiedzieć się jak było. W odmętach błękitu nieskalanych pierzyną chmur zatopione było słońce, a jego promienie rozgrzewały wszystko niemal do czerwoności. Ludzi nie sposób dostrzec na drogach, bowiem wszyscy woleli siedzieć w chłodnych wnętrzach domów, ewentualnie opalać się na ich tyłach niźli łazić po pustyni, jaką była okolica tego upalnego dnia...

Zjeżdżałem akurat z Lwowskiej, na Powiśle, ulicę z jednej strony otoczonej domami jednorodzinnymi, a z drugiej dość wysokim i cholernie nieszczelnym wałem – rok w rok, gdy przychodziła większa woda modliliśmy się, by to dziadostwo nie puściło! Urzędnicy woleli brać kasę do swojej kieszeni niż wzmocnić głupi wał broniący wieśniaków przed niszczycielską siłą wody. Wracałem z roboty, było koło piętnastej... Opuchlizna pod oczami spowodowana brakiem snu wyglądała jak autentyczne siniaki po świeżo skończonej bójce. Rozumiem, że niektórzy marzą o mojej pracy, ale ona stała się dla mnie więzieniem. Dzień w dzień wstaje wcześnie rano, zjadam śniadanie i ruszam do pracy, gdzie przez kilka godzin siedzę przed komputerem i wstukuje szereg niepowiązanych ze sobą cyferek do tabelek... Siedzę i gapiąc się w monitor myślę gdzie podziała się wolność. Rozumiecie, o czym mówię, prawda? Gdy byłem młody wszystko zdawało się być takim prostym, chociaż była szkoła. Później przyszła praca i wkroczenie w dorosłość, a wtedy zaczęła się niewola. Bunt zaginął gdzieś w odmętach mózgu jak sens słowa wolność u starego niewolnika, podporządkowałem się ludziom zatracających moje życie w ciągłej, bezsensownej pracy. Stworzyli nas, rozumiecie? Oni uformowali nasze charaktery, zrobili z nas ludzi pozbawionych sensu istnienia... Z małych żyjących marzeniami dzieci stworzyli roboty. Ale nie myślcie, że chodziło tylko o pracę... O nie! Było wiele więcej przyczyn.

Jak już powiedziałem zjechałem z Lwowskiej na Powiśle – one się łączą zaraz przy moście, tam stoi sklep, przed którym zawsze siedzą pijaki i żłopią tanie wino chcąc zapomnieć o tym, co dzieje się wokół nich. Mają rację te cholerne pijusy, mają świętą rację! Gdy byłem młody matka i ojciec okładali się po twarzach każdego dnia, oboje byli zalani tak, że w ogóle nie wiedzieli gdzie są. Po prostu okładali się po twarzach jakby od tego zależał sens ich istnienia. Matka dostawała bardziej, ale też potrafiła przyłożyć, wszystko zależało od dnia... Ja natomiast uczyłem się... Gdy byłem młody mówiono, że trzeba się uczyć, bo nauka pozwoli zdobyć pracę i pieniądze. Tak, pracę i pieniądze zdobyłem, ale zatraciłem gdzieś w tym wszystkim radość dnia codziennego... Jak można się cieszyć skoro każdy kolejny dzień wygląda jak ten poprzedni? Tak, więc uczyłem się i przyłączyłem do ‘wyścigu szczurów’ by zdobyć pracę i pieniądze, bo tak naprawdę to staje się najważniejsze, gdy już wkroczysz w dorosłość...

W szkole miałem kilku kolegów... Robert ostatnio nawet skoczył z budynku jakiejś zagranicznej firmy telekomunikacyjnej, w której pracował. Kilka tygodni wcześniej zadzwonił do mnie i powiedział: „Życie, to już nie jest życie...”. Wszyscy lubili tego człowieka, żywy wulkan pełen energii, nikt, więc nie wiedział, dlaczego Robert skoczył i pewnie nigdy się nie dowiedzą. Dla ludzi takich jak Robert – wesołków, wiecznych optymistów, ludzi pełnych wyobraźni i zarazem wrażliwych na piękno świata i słów - wolność była wszystkim, wolność dokonywania wyborów... Skok z budynku firmy był jego ostatnim wyborem. Wiecie, co Robert chciał przez to powiedzieć, prawda? Ja chyba wiem... No, więc zjechałem z Lwowskiej na Powiśle – tam przy sklepie rośnie piękna, stara płacząca wierzba, pod którą okoliczni indywidualiści popijają tanie wino. Pamiętam tą wierzbę bardzo dobrze, bo ona stała tam nawet, gdy byłem młody. Codziennie chodziłem tą droga do szkoły, czasem czekałem na kolegę – nie, nie Roberta! – pod tą wierzbą. Ileż to już lat? Dwadzieścia? Niektóre rzeczy z mojej młodości przetrwały do dziś, jedną z tych rzeczy jest płacząca wierzba w miejscu gdzie przy moście łączy się Lwowska z Powiślem...

Szkoła. Pasmo udręk, stracona młodość... Nauczyciele miast patrzyć na naszą wiedzę, co chwila spoglądali na nazwiska, by przypomnieć sobie, który z rodziców odpalił więcej forsy na edukację synka... Jak w ‘Forrest Gump’, tylko tu chodziło o prawdziwą, żywą gotówkę. Moja rodzina nigdy nie miała kupy szmalu, więc musiałem harować jak wół żeby cokolwiek w kwestii edukacji osiągnąć... Całe szczęście, że w liceum te ‘znajomości’ zanikły, dopiero tam okazało się, kto w całej tej zgraj jest debilem, a kto tym mądrym.

Nienawidziłem się uczyć, ale wpajano mi, że tylko przez naukę do czegoś dojdę. Teraz uważam, że straciłem dzieciństwo i zyskałem świat bez marzeń. Nauczyli nas wszystkiego, prócz tego jak żyć, by czuć życie... To zupełnie jak w tej piosence Turbo, jak jej tam było... ‘Dorosłe dzieci’, tak, o nią właśnie mi chodzi. Uczyłem się, bo chciałem być kimś, a stałem się człowiekiem, który cały dzień siedzi przed komputerem i wklepuje cyferki do…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych