Wróć do katalogu

O KROK ZA TOBĄ

Dwóch przyjaciół zakochało się w tej samej dziewczynie. Gdy trójkąt miłosny wychodzi na jaw, Damian popełnia samobójstwo. Po pewnym czasie coś zaczyna nawiedzać i straszyć Pawła. Chłopak zaczyna wpadać w paranoję.

Robson, opublikowano , 1 godz. 17 min czytania, 4,9 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

O KROK ZA TOBĄ

„Idąc cmentarną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu Odszedłeś, bo byłeś słaby jak suchy liść Dziś możemy dotknąć się naszymi pustymi duszami Obnażyć swe oszustwa i nasze wypalone sumienia Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór.” TSA –„51”

Paweł znów miał wrażenie, że ktoś mu się przygląda. Odwrócił się nerwowo, ale nikogo nie zauważył. Był sam na cmentarzu. Gwałtowny wiatr rozwiewał poły czarnego, wełnianego płaszcza i wichrzył bujną czuprynę chłopaka. Mocny, gwałtowny poryw wiatru zgasił właśnie zapalony przez niego znicz w czerwonej, plastykowej oprawce. Mżył drobny deszcz. Przystojny, wysoki młodzieniec zaklął pod nosem i wyciągnął zapalniczkę. Pochylił się i ponownie zapalił znicz, dłonią osłaniając płomień. Potem szybko nałożył górną część oprawki. Ustawił znicz na środku płyty nagrobnej z ciemnofioletowego marmuru. Spojrzał na duży, złoty napis, widniejący obok zdjęcia krótkowłosego blondyna o trochę dziecinnej twarzy i niebieskich, rozmarzonych oczach. Przeczytał na głos: „Życia nie można przyćmić wiekiem trumny, marzeń i serca nie da się pogrzebać ziemią”. Sam nie wiedział, dlaczego właśnie dzisiaj zdecydował się przyjść na grób Damiana. Kiedyś był to jego najlepszy przyjaciel. Bratnia dusza, jak to się mówi – i do tańca, i do różańca. Mieli wiele wspólnych zainteresowań: fotografia, literatura i filmy grozy oraz filatelistyka. Wydawało im się, że zawsze będą przyjaciółmi, ale niestety rozdzieliła ich kobieta. „Tak, wiem, jestem sukinsynem!” – myślał Paweł, zapinając płaszcz. Postawił jego kołnierz płaszcza i odwrócił się tyłem do wiatru. –„Przecież odbiłem ci kobietę. Jak się zwierzałeś – miłość twojego życia. Jeśli jest jakieś piekło, będę się w nim smażył. Ale stary, nie musiałeś się od razu zabijać, przecież jest tyle innych kobiet na świecie! Nie możesz winić tylko mnie! To był wybór Alicji, że z tobą zerwała! Nikt jej do niczego nie zmuszał.” Alicja. Wspaniała dziewczyna. Obaj znali ją praktycznie od zawsze. Razem z nią chodzili do podstawówki, a potem do ogólniaka. Była wiecznie roześmianą brunetką o gęstych, kręconych włosach, spadających burzą do połowy pleców, ciele modelki i bujnych piersiach młodej Kasi Figury. Miała niesamowicie seksowny uśmiech i spojrzenie kotki, równocześnie zmysłowe i tajemnicze. W ogólniaku kochała się w niej cała męska połowa klasy, ale tylko Damianowi udało się ją uwieść. Byli z sobą niemal trzy lata, gdy go rzuciła. Dla Pawła. Potarł zmarznięte ręce i zakaszlał. „Jak to – nie mogę cię winić?!” – nagła myśl, jakby nie należąca do niego, przemknęła Pawłowi przez głowę. - ”Sam w to nie wierzysz! Przecież to wyrzuty sumienia kazały ci tu dzisiaj przyjść!”. Przeżegnał się szybko, zdjęty nagłym strachem. Spojrzał w niebo. Ciężkie, ołowiane chmury, gnane przez wicher, zasnuwały niebo. Zachodzące słońce z trudem przebijało się przez ich dziwaczne, karykaturalne kształty. Bezlistne, stare drzewa rzucały upiorne cienie na groby i cmentarne alejki, pokryte grubą warstwą mokrych liści. Deszcz padał coraz mocniej, zacinając mu prosto w twarz. Paweł szybkim krokiem ruszył w stronę wyjścia z cmentarza. Czuł na sobie czyjś wzrok, ale za każdym razem, gdy się odwrócił, widział tylko puste alejki i groby z palącymi się zniczami. Czyżby ktoś go śledził? Ale kto i po co? Przecież nie miał żadnych wrogów!

Wchodząc do wynajmowanej kawalerki, Paweł uderzył kolanem o szafę. Zaklął pod nosem i wcisnął włącznik. Słabe, żółtawe światło wyłoniło z ciemności mały, ciasny przedpokój. Powiesił płaszcz i skierował się do niewielkiego pokoju. Potknął się o coś i wpadł na tapczan. - Cholera jasna! Zachowuję się, jakbym był pijany! Zapalił lampkę, stojącą na małym stoliku. Spojrzał w stronę drzwi i zauważył, że na podłodze leży album ze zdjęciami. Wiedział, jakie zawiera fotografie. Miał tylko jeden album z ciemnoniebieską okładką i złoconymi literami. Był pewien, że nie zostawił go w tym miejscu. Mało tego, nie zaglądał do tego albumu od śmierci Damiana. Nie chciał przywoływać bolesnych wspomnień. Pragnął zapomnieć o czasach, gdy byli sobie bliscy jak bracia. Usiadł na tapczanie i przejrzał zdjęcia. Były to fotografie z ich ostatnich wakacji, jakie spędzili tylko we dwóch, nad mazurskimi jeziorami. Opaleni, uśmiechnięci, szczęśliwi. Zrobili wówczas całą masę zdjęć – fotografowali głównie piękne krajobrazy, zachody słońca, ptaki i inne leśne zwierzęta. Przecież obaj bardzo interesowali się fotografią. To Damian zaraził go swoim hobby i nauczył wszystkiego, co sam wiedział na ten temat. Obaj mieli ciekawe pomysły na zdjęcia, mnóstwo czasu i dobry sprzęt, kupili nawet za wspólnie zarobione pieniądze aparat w wodoodpornej obudowie do robienia podwodnych zdjęć. Fotografię lata – dużego, wąsatego suma – zrobił Damian, przyczajony na dnie jeziora. Później na letnie wypady jeździli już w trójkę, bo Damian zabierał swoją dziewczynę, Alicję. W swojej naiwności i prostoduszności nie zauważył, że to właśnie podczas ostatniego wyjazdu pod namiot Paweł bardzo zbliżył się do Alicji. Biedaczek spokojnie spał, gdy metr od niego jego najlepszy przyjaciel pieścił pod śpiworem ukochaną dziewczynę. Paweł znów poczuł bolesne ostrza wyrzutów sumienia. „Jak mogłem mu zrobić coś takiego! Trzeba było to rozegrać inaczej, dyskretniej i subtelniej. Alicja powinna z nim oficjalnie zerwać, później odczekalibyśmy kilka miesięcy i dopiero wtedy zacząłbym się z nią spotykać. Gdybyśmy tak zrobili, pewnie Damian nadal by żył.” Duże krople deszczu uderzały o szybę. Paweł spojrzał w okno. Wiatr szarpał gałęziami drzewa stojącego przy bloku jak szaleniec bawiący się marionetką. Wstał i oparł się o parapet, patrząc z wysokości pierwszego piętra na ulicę zlaną strugami deszczu i skulonych ludzi, przemykających chodnikami. Nagle poczuł na karku czyjś wzrok. Odwrócił się błyskawicznie. Był sam w domu. Skąd więc znów miał to dziwne uczcie, że ktoś go obserwuje? „Ostatnio dzieje się ze mną coś niedobrego” – pomyślał siadając przy komputerze, wciśniętym między okno i tapczan. - „Skąd album wziął się na podłodze?! Przecież był w szufladzie! Ja go nie wyciągałem, a oprócz mnie tylko gospodarz ma klucz do tego mieszkania. Czyżby zrobił mi głupi kawał? Tylko po co?” Poszedł do przedpokoju, by zgasić światło. Wtedy to usłyszał. Ktoś gwizdał. Była to melodia piosenki Krzysztofa Krawczyka „Mój przyjacielu”. Nie znał nikogo, kto mógłby gwizdać coś takiego. Oprócz Damiana.

Na drugi dzień zaraz po wykładach Paweł spotkał się z Alicją przed Uniwersytetem Poznańskim na placu Dwóch Krzyży. Na tej właśnie uczelni on studiował tutaj kulturoznawstwo, a dziewczyna marketing. Nie omieszkał opowiedzieć jej dziwnego zdarzenia z albumem, ale Alicja nie zareagowała tak jak oczekiwał. - Musiało ci się coś przewidzieć – skomentowała, uśmiechając się z lekką ironią w oczach. – Może zostawiłeś album na tapczanie, a potem wychodząc z pokoju niechcący zrzuciłeś go na podłogę i zapomniałeś o tym – niedbałym ruchem poprawiła włosy i spojrzała mu w oczy. – Czy ty czasem ostatnio nie czytałeś za dużo horrorów? - Nie, wyobraź sobie, że ostatnio wcale nie czytam horrorów! – Paweł był zdenerwowany lekceważącą postawą dziewczyny. Bezwiednie zacisnął dłonie i przygryzł górną wargę. – Nie rób ze mnie idioty! Chyba wiem, co robię i czy zostawiłem coś na podłodze czy nie! A może też potrafisz wytłumaczyć, kto gwizdał za ścianą „Mój przyjacielu”? Chyba nie moja sąsiadka, ta przygłuchawa starowinka?! - Wiesz co? – dziewczyna zapaliła papierosa i zaciągnęła się mocno. Wydmuchała dym do góry, nie patrząc się na Pawła. – Ostatnio zrobiłeś się strasznie nerwowy. Może masz niedobór magnezu? - Kpisz sobie ze mnie? Widzę, że nie warto ci nic mówić, bo tylko potrafisz sobie ze mnie żartować! - Paweł założył ręce na piersi i spoglądał na dziewczynę, marszcząc czoło. - Wybacz, ale chyba nie sądzisz, że będę traktować poważnie głupoty, jakie mi opowiadasz! Przepraszam cię, ale jestem umówiona z koleżanką, jedziemy na zakupy do Starego Browaru. Wpadnę do ciebie wieczorem.

Paweł był zły na swoją dziewczynę, że tak go potraktowała. Wracając tramwajem do domu wymyślał jej w duchu. W dodatku znów wydawało mu się, że ktoś go śledzi, co sprawiło, iż jeszcze bardziej się zdenerował. Często odwracał się i obserwował podróżnych, ale każdy był zajęty sobą. –„Może faktycznie mam niedobór magnezu?” – pomyślał ironicznie. Ostatnio coś między nimi zaczęło się wyraźnie psuć. Coraz częściej kłócili się i byli dla siebie niemili. Wydawało mu się, że dziewczyna obwinia go za śmierć Damiana, a Alicja twierdziła, że to Paweł się zmienił – stał się nerwowy, drażliwy, a w dodatku zaczął cierpieć na jakieś urojenia. Nie tak wyobrażał sobie związek z Alicją, gdy odbił ją przyjacielowi. Na początku, gdy Damian jeszcze nie wiedział o ich związku, było im razem bardzo dobrze, ale od pogrzebu Damiana ich relacje z dnia na dzień pogarszały się i zdarzało się, że Paweł myślał o zerwaniu z dziewczyną, która go nie rozumiała i z którą nie mógł być szczery. „A może to typowe po tym, co przeżyliśmy?” – myślał. – „Może wystarczy tylko przeczekać te nie najlepsze dni, a potem wszystko wróci do normy? Czas leczy rany.” Alicja pojawiła się u niego o wpół do ósmej. Znów padał deszcz i miała mokre włosy, więc zaraz podał jej ręcznik. Gdy zdjęła płaszcz, Paweł musiał stwierdzić, że wygląda bardzo ponętnie w obcisłych, jasnoniebieskich dżinsach i zielonym, ażurowym pulowerze, pod którym była widoczna biała koszulka z dużym dekoltem. Zjedli w kuchni kolację, a potem przeszli do pokoju. Usiedli na rozłożonym tapczanie. Paweł zapalił świece i nalał czerwonego wina do kryształowych kieliszków. Z głośników podłączonych do komputera sączyła się nastrojowa muzyka. Alicja przytuliła się do niego bez słowa. Powoli sączyli wino. Gdy dziewczyna odłożyła kieliszek, Paweł natychmiast zrobił to samo. Wpił się w jej słodkie usta, szybkimi ruchami rozpinając pulower. Dobiegał ich głos Nicka Cave, śpiewającego „When the wild roses grow”. Potem zdjął Alicji koszulkę, a gdy mocował się z zapięciem stanika, dziewczyna rozebrała go do pasa. Całował duże piersi, napawając się ich krągłością i jędrnością. Alicja popchnęła go, by położył się na plecach. Usiadła na nim okrakiem i namiętnie pocałowała. Gdy głaskał i ssał piersi pochylonej nad nim dziewczyny, usłyszał za ścianą głośne gwizdanie. Była to ulubiona melodia Damiana. „Mój przyjacielu” Krawczyka. - Słyszysz to? – spytał odrywając się od biustu dziewczyny. - Co? – podniosła się zaskoczona. - Ktoś gwiżdże. Znowu ta sama melodia - „Mój przyjacielu”! - Nic nie słyszę! – dziewczyna wykrzywiła twarz w grymasie złości, poirytowana, że chłopak przerwał pieszczoty. – Coś ci się przewidziało! - Nie! Słyszę wyraźnie. Jak możesz tego nie słyszeć? - Po prostu nie słyszę, bo nikt nie gwiżdże! – Alicja pochyliła się nad chłopakiem, wkładając mu w usta sutek. – Zajmij się mną odpowiednio i nie wymyślaj! Paweł posłusznie ssał pierś, pieszcząc dłońmi plecy dziewczyny, gdy nagle piosenka Cave’a została urwana w pół słowa. Zastąpił go Krzysztof Krawczyk, śpiewając:

„Mój przyjacielu byłeś mi naprawdę bliski Mój przyjacielu wiesz że byłeś mi jak brat Dałem ci wiarę dałem ci spokój Dałem gitarę dałem samochód Żony nie dałem żonę wziąłeś sobie sam„

- Co jest, do jasnej cholery! – Paweł zerwał się z tapczanu i dopadł do komputera. – Skąd się wzięła ta piosenka!? Nie przypominam sobie, żebym miał ją na komputerze! Ty ją przegrałaś na twardy dysk? - Oczywiście, że nie! Przecież wiem, że jej nie lubisz! – zdenerwowana dziewczyna ubrała stanik i rozglądała się za koszulką. – Widzę, że dzisiaj znowu jesteś do niczego! Skończ już z tymi urojeniami i manią prześladowczą! - O co ci chodzi? Zaraz do ciebie przyjdę, tylko sprawdzam, skąd wzięła się ta piosenka – chłopak wpatrywał się w monitor. – No tak, jest odtwarzana strumieniowo z internetu! - Już nie musisz się fatygować! – Alicja zapinała guziki pulowera. – Z seksu nici! Jakoś straciłam ochotę! A mógł być taki przyjemny wieczór, gdybyś wszystkiego znowu nie spieprzył! - Dlaczego się ubrałaś? – Paweł usiadł koło niej i objął ramieniem. – Przecież już jestem przy tobie – pogłaskał ją po włosach i pocałował w policzek. - Tylko skąd wzięła się nagle ta piosenka? - Nie wiem, do jasnej cholery! – strąciła jego rękę i wstała. - Może ktoś przesłał ci maila z wirusem albo trojanem, który odpalił tę melodie z netu! - Może masz rację… - chłopak również wstał. – Ale co za dziwny zbieg okoliczności… - Wychodzę! – krzyknęła Alicja i wybiegła do przedpokoju. – Nawet nie próbuj mnie zatrzymywać! Zadzwoń, gdy wyleczysz się z obsesji na punkcie tej piosenki! Chcę mieć chłopaka normalnego psychicznie, a nie świra! – trzasnęła drzwiami, wybiegając na korytarz. Paweł nie gonił jej. Znał Alicję nie od dziś i wiedział, że to nie ma sensu. I tak nie namówiłby jej na powrót, a tylko zaogniłby konflikt. Odetchnął głęboko i wszedł do łazienki. Zmył rozgrzaną twarz zimną wodą. Gdy wyprostował się i spojrzał w lustro, zamarł zmrożony strachem. Na szkle ktoś napisał czerwoną szminką: „Jestem trzy kroki za tobą”. Wyskoczył z łazienki jak oparzony, czując jak żołądek podchodzi mu do gardła. Usłyszał skrzypienie. Drzwi na klatkę schodową były uchylone, chociaż był pewien, że Alicja zamknęła je za sobą. Wypadł na schody i zbiegł na dół. Nikogo nie spotkał.

Paweł długo zastanawiał się, kto mógł być autorem zdania wypisanego na lustrze. Najbardziej podejrzaną osobą była oczywiście Alicja, ale to nie był jej charakter pisma, a po drugie nie przypominał sobie, żeby dziewczyna w ogóle wchodziła do łazienki. Klucz do mieszkania miał jeszcze gospodarz domu, ale akurat on nie miał powodów, by robić mu kretyńskie dowcipy. „Przecież zapłaciłem mu z góry za dwa miesiące. Gdyby nie to, już dawno wyprowadziłbym się z tej nory do jakiegoś mieszkania o wyższym standardzie. No to w takim razie kto? Podobny charakter pisma miał… Nie, przecież to niemożliwe!” Próbował przejść nad tym do porządku dziennego, ale jego myśli ciągle wracały do złowieszczego napisu. Doszedł do wniosku, że nawet jeśli jakimś cudem napisała to Alicja, podrabiając inny charakter pisma, nie może dać się sprowokować. Jeśli nie chce stracić dziewczyny, nie może jej więcej wspominać o tym, że słyszał wygwizdywaną znajomą melodię ani o niczym innym, co mogłoby kojarzyć się z Damianem. Jej nerwowe, niemal histeryczne reakcje dowodziły, że również czuje się winna z powodu śmierci swojego byłego chłopaka i nie chce, by ktokolwiek jej o tym przypominał. „Obojętnie co by się działo i jak głośno nie słyszałbym gwizdania ulubionej melodii Damiana, będę milczał jak grób!” – przysięgał sobie w duchu. – „Damian nie żyje i najwyższy czas zacząć normalnie żyć, bez oglądania się w przeszłość”. Z tym przekonaniem Paweł położył się spać. Długo przewracał się z boku na bok, nie mogąc zasnąć i wsłuchując się w bębnienie kropel deszczu o szybę okna. Dochodziła druga w nocy, gdy nagle zaskrzypiały drzwi łazienki. Zerwał się z łóżka. „Dobrze wiesz, kto mógł to napisać!” – Paweł poczuł się jakby ktoś siłą wciskał mu w mózg swoje myśli. „Dobrze znasz ten charakter pisma! Tak, tak, ja to napisałem, nikt inny!” Paweł zapalił światło i wyskoczył do przedpokoju. Drzwi do łazienki były otwarte na oścież. Poza nim nikogo nie było w mieszkaniu, więc na zdrowy rozum drzwi nie mogły się same otworzyć. Z mocno bijącym sercem Paweł wcisnął włącznik i wszedł do łazienki. Spojrzał na lustro. Było gładkie i czyste, bez żadnych smug czy zabrudzeń. I przede wszystkim nie było na nim napisu. A przecież nie ścierał go. Doskonale pamiętał, że przerażony wybiegł wtedy z łazienki i do tego czasu więcej tam nie wchodził!

Paweł odczekał dwa dni. Potem zadzwonił do Alicji i przeprosił ją za swoje zachowanie. - Nie wiem, co mi się wtedy stało – mówił do słuchawki swojej Nokii 7650, stojąc przed uczelnią. – Ostatnio cierpię na bezsenność i pewnie stąd te moje bezsensowne przewidzenia. - Pewnie tak – usłyszał zmysłowy kontralt dziewczyny. Miała głos równie seksowny jak ciało. – A po drugie przestań obwiniać się za śmierć Damiana. To nie jest ani twoja, ani moja wina. Sam sobie zgotował taki los i nikt mu w tym nie pomógł. - Nie obwiniam się! – zdecydowanie zaprzeczał. - Świadomie może i nie, ale podświadomie – z pewnością. Masz typowe tego objawy. Dobrze spałeś w nocy? - Tak, wziąłem dwie melatoniny, wypiłem trzy piwa i spałem jak niemowlak. Od razu czuję się lepiej. - Słyszę po twoim głosie, że jesteś w lepszej formie – Alicja zaśmiała się do słuchawki. - Przyjdziesz do mnie dzisiaj wieczorem? – spytał łagodnym głosem. – Mam dla ciebie niespodziankę… - Jaką? - Pamiętasz, jak prosiłaś mnie, żebym ci zrobił sesję zdjęciową do gazety? Możemy zrobić to dzisiaj, mam wszystko przygotowane. - No dobrze, przyjdę – znów się zaśmiała. - Cieszę się. Tylko ubierz ładną bieliznę. Albo lepiej nie ubieraj jej wcale – zażartował.

Gdy przyszła Alicja, dochodziła ósma, a Paweł miał już dla niej przygotowane prowizoryczne studio zdjęciowe. Wyniósł komputer razem ze stolikiem do kuchni, tapczan przesunął w stronę drzwi i ustawił go wszerz pokoju. W ten sposób w niewielkim pomieszczeniu wygospodarował przestrzeń o wymiarach trzy i pół na półtora metra. Potem zawiesił na oknie specjalnie przygotowaną na tego typu okazję czarną zasłonę. Starannie ustawił dwie złote parasolki fotograficzne i lampy, dające rozproszone miękkie, boczne światło. Zawiesił na meblościance blendę, mającą odbijać światło i doświetlać postać z drugiej strony. Na koniec ustawił statyw, do którego przykręcił swoją dumę, cyfrową lustrzankę. Był to czarny Nikon D50 ze świetnym obiektywem AF-S DX 18-70 MM F3,5-4,5 G. Ledwo kobieta zdążyła zdjąć płaszcz, Paweł bez słowa rozpiął jej dwa górne guziki jasnozielonej, marszczonej koszuli, by sprawdzić, czy posłuchała jego rady. Okazało się, że nie do końca, bo dziewczyna miała na sobie ciemnobordowy, koronkowy stanik. - Zaraz, zaraz, nie tak szybko – z uśmiechem na ustach pomalowanych wiśniową szminką odsunęła jego ręce i zapięła koszulę. – Może najpierw coś zjemy? Rozbiorę się później, daj mi się trochę ogrzać. Trochę przemarzłam, bo pada i strasznie wieje. Zaraz po skromnej kolacji, popijanej czerwonym kalifornijskim winem, którego Paweł bynajmniej nie żałował swojej pięknej modelce, chłopak chwycił Alicję za rękę i bez słowa zaprowadził do pokoju. Pokazał jej ręką, że ma stanąć przy kruczoczarnej zasłonie, a sam zajął miejsce za statywem. Dziewczyna z niewinnym uśmiechem na ustach rozpięła koszulę i rzuciła ją na podłogę. Jej duże, pełne i ładnie opalone piersi wspaniale prezentowały się w przezroczystym staniku typu push-up. Już od kilku tygodni namawiała swojego chłopaka na taką sesję, ale Paweł odpowiadał jej, że zrobią to, jak będzie już miał lepszy aparat. W końcu wybłagał od ojca trzy tysiące złotych i kupił upragnioną cyfrową lustrzankę. Alicja doskonale zdawała sobie sprawę ze swojej niebanalnej urody. Chciała zostać fotomodelką i pozować do zdjęć dla męskich magazynów, takich jak CKM i Playboy. Marzyła o tym, by jej piękna twarz i seksowne ciało stały się powszechnie rozpoznawalne i pożądane, co pozwoliłoby zrobić karierę w reklamie, a być może też w filmie. Być twarzą znanej firmy kosmetycznej – jak kiedyś Cindy Crawford w kampanii Revlona – to było to, co chciałaby robić w przyszłości. Ale by dojść do celu, należało od czegoś zacząć. Takim właśnie dobrym początkiem miała być rozbierana sesja, z której zdjęcia roześle do męskich magazynów. Kobiecy seksapil zawsze był potężną bronią, którą można było wykorzystać i Alicja wiedziała o tym nie od dziś. - Masz biust jak marzenie – pochwalił ją Paweł, ustawiając zoom na trzykrotne zbliżenie i zmniejszając głębie ostrości, by delikatnie rozmyć tło, a podkreślić kuszące ciało dziewczyny. - Powtarzasz się – uwodzicielsko oblizała wargi i spojrzała prosto w obiektyw, gdy chłopak naciskał spust migawki. „Ładna jest ta moja dziewczyna, nie?” – myśl, która nie należała do Pawła, przemknęła mu przez głowę. – „Aż by się chciało ją schrupać, prawda? Wiem, że tobie też się podoba!” Chłopak wzdrygnął się i na moment zrobiło mu się zimno. Czuł się tak jakby ktoś wchodził w jego głowę. Ktoś, kto bynajmniej nie miał wobec niego przyjaznych zamiarów, a wprost przeciwnie – ział wrogością. - Zdejmij stanik i spodnie – powiedział nienaturalnym, lekko zachrypniętym głosem, ale dziewczyna nie zwróciła na to uwagi i spełniła jego prośbę, pozbywając się biustonosza i obcisłych Wranglerów. Stała przed nim ubrana tylko w ciemnobordowe, przezroczyste stringi. - Teraz ubierz koszulę, ale jej nie zapinaj. No i dziewczyno, na co czekasz, zdejmij wreszcie majtki – powiedział z błyskiem podniecenia w oku. Alicja zsunęła stringi i podniosła z podłogi koszulę. Ubrała ją, a potem zgodnie ze wskazówką Pawła zsunęła z jednego ramienia aż do łokcia. Chłopak z rosnącym pożądaniem spoglądał na jej łono z czarnymi, krótko przyciętymi włoskami, tworzącymi równoboczny trójkąt. Nie zapominał jednak o swoim zadaniu fotografa. Kazał dziewczynie zakryć dłonią kobiecość, odwrócić głowę w kierunku przeciwnym do padającego światła i zasłonić twarz długimi włosami. Zgodnie z życzeniem dziewczyny na żadnym zdjęciu twarz Alicji nie powinna być na tyle widoczna, by ktoś mógł ją rozpoznać. Miało liczyć się tylko jej ciało. W ten sposób powstawał tajemniczy, pełen niedopowiedzeń, podniecający klimat, a po drugie nie była jeszcze na tyle odważna, by na swoim akcie oprócz kompletnej nagości pokazać również twarz. Paweł zrobił kilka zdjęć z różnymi ustawieniami przysłony i czasu otwarcia migawki, a potem kazał dziewczynie stanąć ze skrzyżowanymi nogami i położyć ręce na piersiach w ten sposób, że niemal cały biust był zakryty, ale sterczące sutki były doskonale widoczne. Również muszelka Alicji była doskonale wyeksponowana, ale jej twarz na zdjęciu pozostawała niewidoczna, ponieważ dziewczyna bardzo mocno pochyliła głowę do tyłu. Do kolejnej fotografii kobieta pozowała przepasana białą, mocno prześwitującą chustą, spod której bardzo wyraźnie przebijały ciemne włosy łonowe. Miała swobodnie opuszczone po bokach ręce i kusiła nagim, pełnym biustem, zakrywając twarz za rozpuszczonymi włosami. - To nie fair - powiedziała Alicja po kolejnym błysku flesza. – Ja jestem kompletnie naga, a ty ubrany. Rozbierz się, bo nie będę dalej pozować – jej mina wskazywała na to, że mówi całkowicie poważnie. - No dobra, mogę się rozebrać, ale tylko do połowy – zaśmiał się Paweł, zdejmując koszulę i podkoszulek. Wziął dzbanek z wodą, podszedł do dziewczyny i zmoczył jej piersi, brzuch i łono. Potem wręczył Alicji gitarę i kazał ją oprzeć o podłogę i trzymać w ten sposób, by gryf zasłaniał cipkę. Dziewczyna lewą, wspiętą na palce nogę wystawiła na zewnątrz i obróciła się w prawo, lekko pochylając się i schylając głowę, by skryć ją za zasłoną włosów. - Zdejmij spodnie, bo zakończymy sesję – powiedziała z zawadiacką miną, gdy tylko błysnęła lampa. - No dobra, niech ci będzie – Paweł uwolnił się z dżinsów. Spore zgrubienie w slipkach zdradzało jego podniecenie. - Majtki też. Już, już, już! – Alicja była stanowcza. - No co ty, ja tu jestem fotografem, a nie modelem. - Skoro ja mogę być naga, to ty też! Zachowujesz się tak, jakbym nigdy nie widziała twojego członka. Też lubię sobie popatrzeć na goliznę, a po drugie - gdy będę podniecona, będzie to widać na zdjęciach i fotki będą bardziej seksowne. „Zrób to stary” – myśl jak błyskawica przemknęła przez głowę chłopaka. Nie był pewny, czy należała do niego, czy może do kogoś innego. – „Ja też nie wstydziłem się Alicji”. Znów na jego skórze pojawiła się „gęsia skórka”, ale podniecenie szybko wygrało ze strachem. Zdjął slipki i podszedł do dziewczyny. - O, jak miło! – Alicja z uśmiechem skomentowała jego potężną erekcję. – Widzę, że twój najlepszy przyjaciel stanął na wysokości zadania – chwyciła sterczącego członka i potrząsnęła nim jak dłonią przy powitaniu. - Najpierw praca, potem przyjemności – Paweł chwycił ręce kobiety i ustawił je w ten sposób, że dłońmi zakrywała twarz, a łokciami skierowanymi w stronę podłogę piersi. Potem ustawił w aparacie samowyzwalacz na dziesięć sekund i szybko zajął pozycję, siadając za Alicją z nogami dziewczyny między swoimi kolanami, jedną dłonią zakrywając jej łono, a drugą dotykając płaskiego brzucha. Na kolejnym zdjęciu dziewczyna siedziała na krześle, zwrócona przodem do obiektywu, z nogą założoną na nogę. Miała na sobie tylko koszulkę podciągniętą do góry niemal do szyi, by nie zakrywała biustu. Dłonią zakrywała jedną pierś, podczas gdy druga była całkowicie obnażona. Alicja wygięła się mocno w tył, wypinając piersi i równocześnie ukrywając twarz przed obiektywem za krawędzią brody. Do następnej fotografii dziewczyna usiadła na piętach, zwrócona tyłem do aparatu pod kątem około czterdziestu pięciu stopni. Na znak Pawła rozpostarła ręce jak szybujący orzeł. Chłopak zrobił kilka zdjęć, na którym widać było plecy i pośladki dziewczyny, jej piersi i zarys prawego policzka, a reszta ciała pozostała w delikatnym mroku. - I co teraz wymyślisz, mój mistrzu fotografii? – odwróciła się w kierunku Pawła, zalotnym gestem poprawiając włosy, lubieżnie oblizują pełne wargi i wypinając piersi. - Usiądź tak jak przedtem, kotku – poprosił łagodnym głosem. Podszedł do Alicji, wręczył jej różę w kolorze krwi i zawiązał oczy czarną przepaską. - O, widzę, że wprowadzasz innowacje – zaśmiała się. – Może trochę sadomaso? - Niezupełnie – odpowiedział i wcisnął spust migawki. Przesunął się trochę w prawo i ponowił czynność. Paweł wziął kieliszek z czerwonym winem, podszedł do modelki i ustawił ją w pozycji na czworakach. - Wypnij tyłeczek i opuść się na rękach tak, żebyś prawie dotykała piersiami podłogi. - A co, będziesz mnie brał od tyłu? – spytała z uśmiechem, spełniając jego prośbę. - Jeszcze nie teraz – odpowiedział próbując zachować powagę. Zakrył twarz Alicji jej długimi włosami i pogłaskał po pośladkach, a potem postawił na nich kryształowy kieliszek uważając, by nie spadł. Dziewczyna zamruczała jak kotka, domagając się dalszych pieszczot. - Nie ruszaj się, kochanie – Paweł odsunął się, wziął aparat i zrobił kilka zdjęć. - Bardzo dobrze – pochwalił dziewczynę. Zbliżył się do Alicji z jabłkiem w ręku. Odstawił wino na bok i zdjął z jej oczu przepaskę. - Kończymy już, zimno mi… - modelka położyła rękę na członku Pawła. – Później zrobimy jeszcze kilka zdjęć. - Ostatnia fotka! – zadecydował chłopak. – Połóż się na brzuchu i rozchyl nogi. - No dobrze, ostatnia – Alicja wykonała jego polecenie. - Unieść lekko biodra, wypnij dupcię i trochę podnieś się na rękach. Chcę, żeby z boku było widać twoje piersi. Znakomicie! O to mi chodziło – postawił na tyłeczku dziewczyny dorodne, czerwone jabłko. Zrobił kilka zdjęć, każde pod innym kątem. Gdy odkładał aparat, coś zakuło go w mózgu. „Świetna laska, nie, stary?” – nie wiedział, czy to jego myśl, czy ktoś mu wchodzi w głowę. – „Przeleć ją teraz, przecież ona tego właśnie chce!”. Struchlał na moment, ale wziął się w garść i usiadł obok Alicji. Słychać było, jak krople deszczu uderzają o szybę okna. Dziewczynie lśniły śmiejące się oczy i wyglądała bardzo ponętnie. Brunetka ugryzła jabłko, a potem podała mu owoc. Zatopił w nim zęby, odrywając duży kawałek. Odrzucił jabłko i objął Alicję, całując ją w usta. Nie ustając w gorących pocałunkach, głaskał jej jędrne piersi i bawił się sterczącymi sutkami. Po chwili brunetka położyła się na podłodze, szeroko rozstawiając uda, a Paweł zanurkował między nimi. Pieścił oralnie wilgotną kobiecość kochanki, która cicho pojękiwała z rozkoszy. Gdy zaczął delikatnie pocierać palcem jej łechtaczkę, przygryzła wargi, chłonąc rozkosz, jaką jej dawał. W końcu Paweł oderwał usta od rozpalonego łona Alicji. Sekundę później już był w niej, wchodząc najgłębiej jak mógł. Kochali się w milczeniu, a rytm miłosnych pchnięć chłopaka był coraz szybszy. Wtedy chłopak poczuł czyjąś obecność. Spojrzał w bok, ale nikogo nie zauważył. Jednak wydawało mu się, że ktoś na niego patrzy. Spróbował z powrotem skoncentrować się na dziewczynie. Na szczęście jego podniecenie było mocniejsze od obaw. Po chwili Paweł poczuł na karku gorący oddech. Ktoś stał za nim i dmuchał mu w kark! Odwrócił się w panicznym strachu. Oprócz niego i Alicji nie było w pokoju żywej duszy. Spojrzał na dziewczynę. Leżała z przymkniętymi oczami i szeroko rozłożonymi rękoma, ruszając biodrami w rytm jego pchnięć. Postanowił niczego nie dać po sobie poznać. Jednak znów poczuł na karku dmuchanie, a potem usłyszał wygwizdywaną znienawidzoną melodię. Zakrył palcami uszy i przyspieszył tempo, chcąc jak najszybciej skończyć. Był równocześnie przestraszony i podniecony. Nie słyszał już gwizdania, ale ciągle czuł na szyi czyjś gorący oddech. „Widzę, że tym razem nie robicie tego na tapczanie - tak jak wtedy! Tak, pieprz ją! Pieprz ile wlezie!” – myśl, która pojawiła się w głowie Pawła, z pewnością nie należała do niego. –„Też zawsze grzałem Alicję do bólu. Tylko muszę cię zmartwić. Nawet w połowie nie jesteś w te klocki tak dobry jak ja. Ha, ha, ha! Spójrz na nią! Zawsze, gdy się z tobą gzi, zamyka oczy i wyobraża sobie, że to ja ją posuwam, a nie ty! Ha, ha, ha, ha!” Paweł oblany ze strachu potem spojrzał na Alicję. Jej wargi poruszały się, jakby coś mówiła. Wyjął palce z uszu nie spuszczał wzroku z jej ust. Wydawało mu się, że dziewczyna mówi „Daaa-mmmm – ii – aaaa- aaaan”! Myślał, że oszaleje! Ciągle był w Alicji i wykonywał szybkie ruchy biodrami, ale czuł, że jego erekcja szybo zanika. Najwyraźniej dziewczyna również to zauważyła, bo chcąc mu pomóc, zaczęła ściskać mięśnie pochwy. Była to sztuczka, którą uwielbiał i którą zawsze błyskawicznie doprowadzała go do orgazmu. Czytał, że niektóre kobiety potrafią robić takie rzeczy, ale zanim zaczął sypiać z Alicją, nie do końca w to wierzył. Dziewczyna powiedziała mu kiedyś, że posiadła tę rzadką i cenną umiejętność dzięki długim treningom mięśni Kuegla, cokolwiek miałoby to znaczyć. „Ja też to uwielbiałem!” – ktoś znów wchodził w głowę Pawła, a przestraszony chłopak doskonale wiedział, kto to mógł być. – „Robi to jak zawodowa dziwka, nie?” Paweł zacisnął zęby, zamknął oczy i próbował skoncentrować się wyłącznie na fizycznych doznaniach, chociaż strach ściskał go za gardło. Pod wpływem pulsujących ścianek ciasnej waginy Alicji, rytmicznie zaciskających się na jego penisie, udało mu się na moment zatracić się w odmętach przyjemności. Maksymalnie zwiększył tempo pchnięć, a kochanka dostosowała się do niego. Podniecenie chłopaka osiągnęło szczyt. Tuż przed wytryskiem chciał wyjść z Alicji, ale wówczas poczuł, że ktoś ciśnie w dół jego pośladki, nie pozwalając mu się wycofać. Wystrzelił gorącym nasieniem, zalewając pochwę dziewczyny. Wtedy dopiero zniknął nacisk na tyłek Pawła i młodzieniec położył się obok dziewczyny. - Ty cholerny głupcze! – Alicja krzyknęła rozwścieczona do granic możliwości. – Coś ty zrobił, debilu?! Przecież mówiłam ci, że masz uważać, bo zapomniałam wziąć tabletkę! Zawsze wszystko musisz spieprzyć! – mocno uderzyła go w głowę.

Gdy dwa dni później Paweł odebrał zdjęcia od fotografa, obejrzał je już na ulicy. Spojrzał na pierwsze z nich i zamarł. Serce biło mu jak oszalałe i czuł, jak zimne macki strachu łapą go za gardło. Na fotce obok Alicji widniała uśmiechająca się głowa Damiana. Gorączkowo wyjął drugie zdjęcie. To samo! Damian uśmiechał się z wzrokiem skierowanym na biust Alicji. Trzecie zdjęcie! Znów Damian. Szczerzy zęby, bezczelnie gapiąc się na obnażone łono dziewczyny. „Jak to jest możliwe!” – pomyślał gorączkowo. – Przecież fotograf nie mógł zrobić takiego fotomontażu, bo nie miał zdjęć Damiana! A nawet jakby miał, to przecież po co miałby to robić!” Pobiegł do Alicji, która mieszkała nieopodal. Chciał jej pokazać zdjęcia, by udowodnić dziewczynie, że jednak nie ma obsesji i nie ma żadnych przywidzeń, a wszystkie dziwne rzeczy, o których jej opowiadał, zdarzyły się naprawdę. Gdy brunetka zobaczyła Pawła z kopertą zdjęć w ręku, uśmiechnęła się zadowolona. Jeszcze dzisiaj porozsyła zdjęcia do różnych magazynów dla mężczyzn. Może będzie to początkiem jej kariery? - Tylko nie zdziw się – powiedział Paweł, zanim Alicja zdążyła wyjąć zdjęcia. – Na każdej fotce jest coś dziwnego. Coś, czego nie potrafię wytłumaczyć. W końcu uwierzysz mi, że nie mam przywidzeń. - Co takiego? – spojrzała na chłopaka z rozszerzonymi źrenicami. - Głowa Damiana! Sama zobacz! - O co ci chodzi? – dziewczyna chwilę przyglądała się pierwszemu zdjęciu, a później szybko przejrzała pozostałe.– Zdjęcia są świetne. Dokładnie takie, o jakie mi chodziło. Zmysłowe, seksowne i tajemnicze. Dziękuję ci bardzo – objęła go i pocałowała. - Ale na żadnym z nich nie widzę głowy Damiana! Paweł wziął od dziewczyny zdjęcia. Rzeczywiście. Nie było na nich nikogo poza Alicją.

Po wyjściu chłopaka Alicja nalała do wanny ciepłej wody, wlała płynu do kąpieli i zanurzyła się w pachnącej cieczy. Zostawiła otwarte drzwi od łazienki i z pokoju dobiegały dźwięki z płyty Anity Lipnickiej. Leżąc z zamkniętymi oczami zaczęła rozmyślać o swoim związku z Pawłem. Chłopak był bardzo przystojny, podobał jej się i podniecał seksualnie, ale czy był to mężczyzna, z którym chciałaby się związać na dłużej? Chyba nie. Czy kocha Pawła? Nie. A czy Paweł darzy ją jakimś głębszym uczuciem? Miała wątpliwości. Na początku ich związek był szalony i namiętny, a dodatkowego smaczku dodawał fakt, iż spotykają się za plecami Damiana. Miała to tylko być przygoda, chwilowa odskocznia od rutyny związku z Damianem, który miał się o tym nigdy nie dowiedzieć. Zawsze uwielbiała seks i była ciekawa, jak to będzie z kolegą, którego znała od lat. Niestety zostali przyłapani w łóżku i romans zakończył się tragedią. Po pogrzebie Damiana wszystko się zmieniło. Na gorsze. Dopiero gdy go straciła, zdała sobie sprawę, że tak naprawdę tylko Damian ją kochał i tylko z nim była szczęśliwa. Oczywiście Damian miał swoje wady - był mało rozmowny, zamknięty w sobie, nie tak wesoły i przebojowy jak Paweł. Ale miał też zalety: czułość, wyrozumiałość, troskliwość. Rozumiał ją jak nikt inny na świecie. I był fantastyczny w łóżku. Nie tak jak Paweł, który rzadko chciał to robić w innej pozycji niż klasyczna i przeważnie kończył dużo za szybko, by ją zaspokoić. Paweł. Niepotrzebnie w ogóle wdała się z nim romans. To był błąd, największa pomyłka w jej życiu, że zaczęła sypiać z Pawłem, będąc w tym samym czasie w związku z Damianem. Czuła, że jest przez niego traktowana instrumentalnie. „W ogóle nie interesuje go to, co czuję, czego pragnę, co chciałabym osiągnąć. Pewnie jest ze mną wyłącznie ze względu na moje ciało i seks.” – myślała. Jego ojciec był bogatym przedsiębiorca, potentatem w branży bawełnianej, więc Alicja miała nadzieję, iż jako dziewczyna Pawła będzie opływać w dostatki. Marzyło jej się życie w luksusie – ekskluzywny samochód, najlepsze ciuchy i kosmetyki, kolacje w najlepszych restauracjach, zagraniczne wycieczki. Tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Ojciec nie rozpieszczał Pawła, wychowując go twardą ręką i nie dając mu zbyt wiele pieniędzy. Chłopak twierdził, że miało się to zmienić z chwilą, gdy skończy studia i że wtedy dostanie posadę dyrektora w firmie ojca, ale nie miała zamiaru czekać tak długo, zwodzona obietnicami. Bardzo też irytowało Alicję to, iż Paweł ciągle namawiał ją, żeby się do niego przeprowadziła. Dziewczyna nie kwapiła się do tego, bo nie miała zamiaru zostać jego kucharką i sprzątaczką, a tym pewnie skończyłoby się zamieszkanie u Pawła. W dodatku nie odpowiadało też Alicji biednie urządzona kawalerka chłopaka. Dużo wygodniej mieszkało jej się u rodziców, gdzie praktycznie nic nie musiała robić. Teraz jeszcze Paweł dostał jakieś dziwnej obsesji na punkcie Damiana i wpadł w paranoję. Wszędzie widział i słyszał jego obecność, tak jakby nie był na cmentarzu, gdy grzebano trumnę z jego dawniejszym najlepszym przyjacielem. To robiło się nie do wytrzymania. Coraz rzadziej normalnie rozmawiali ze sobą, a coraz częściej ich spotkania kończyły się kłótnią. Paweł zmienił się w ostatnim czasie i to zdecydowanie na gorsze. Tak, musi skończyć ten chory związek, bo nic z tego nie będzie. Popodpuszcza go trochę, zabawi się jego kosztem, a potem zerwie w taki sposób, że chłopak da jej spokój raz na zawsze. Obecność Pawła tylko przypominała jej o Damianie, a ona nie chciała żyć wspomnieniami. Czuła, że przyszła pora na to, by zmienić faceta. Miała już nawet kogoś na oku. I tak bardzo chciała, żeby teraz Damian był z nią.

Paweł nie miał siły i ochoty by iść na wykłady. Wrócił do swojej kawalerki i położył się na tapczanie. Po kilku niemal nieprzespanych nocach był bardzo zmęczony i dlatego szybko zmorzył go sen. Śniły mu się jakieś koszmary, z których pomimo wysiłku nie mógł się wybudzić. Ktoś ciągle go śledził, by w końcu pchnąć nożem w ciemnej bramie lub w zapomnianej, ślepej uliczce. Obudziła go głośna rozmowa. Spojrzał w okno – zrobiło się już ciemno i padał drobny deszcz. „Cholerny listopad, ciągle pada” – zaklął w myślach. Wtedy zdał sobie sprawę, że odgłosy dochodzą z jego kuchni. - O co ci chodzi, jestem niewinny! – usłyszał nieznajomy głos. – Nie chciałem, żeby to się stało w ten sposób! - Nie chciałeś? Nie kłam! – ten głos znał niemal jak własny. Należał do Damiana! - Zabiję cię, ty kutasie! Jak mogłeś mi to zrobić?! Paweł zerwał się na równe nogi. Tętno miał tak wysokie, jakby serce chciało się wyrwać z piersi. - To niemożliwe! To niemożliwe! – szeptał do siebie wyschniętymi ustami. – Ktoś sobie robi ze mnie jaja! - Wiedziałem, że w końcu cię dorwę! – znów usłyszał rozgniewany głos Damiana, a potem odgłos ciosu i ciała zwalającego się na podłogę. Paweł rozejrzał się po pokoju za czymś, co mogłoby spełnić rolę broni. Od biedy nadawałby się do tego tylko jego ciężkie buty na grubej podeszwie. Chwycił jednego z nich i pomimo strachu ruszył w kierunku kuchni. Gdy był w przedpokoju, wyraźnie usłyszał wygwizdywaną melodię „Mój przyjacielu”, a zaraz potem znajomy śmiech. Bał się tak, że niemal nie oddychał, ale powoli szedł dalej. Gdy dotarł do kuchennych drzwi, śmiech ustał jak nożem uciął. W kuchni nie było nikogo. Dał dwa kroki w przód, a wtedy poczuł falę rozbijanego powietrza, jakby ktoś przeszedł bardzo blisko niego. Błyskawicznie odwrócił się i uderzył butem. Trafił w pustkę. - To jest nie do wytrzymania! Nie do wytrzymania! – krzyknął na cały glos. – Pokaż mi się

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych