Wróć do katalogu

O tym jak bylismy swiadkami metamorfozy

Rozgryziesz kiedys logike kobieca? Powodzonka.

Blueskies, opublikowano , 7 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jest w Pradze taki wielki park. Nazywa sie Petrin. Urokliwe to miejsce nawiedzane jest masowo przez okrutnie zakochanych. Szwendaja sie ci nieszczesnicy grupowo po alejkach i szepcza konspiracyjnie w krzakach, czule wyznajac sobie uczucia i patrzac na siebie maslanym wzrokiem. Tego dnia ,a byl to dzien piekny i sloneczny, siedzielismy sobie z Irka na lawce w Petrinie i obserwowalismy snujace sie po trawnikach pary. - Coz za piekne obrazki – ziewnal Irka – az mdlo sie robi.Ciekawy jestem ile z tych czulych zwiazkow przetrwa probe czasu... Zamilkl na chwile tlumiac kolejne ziewniecia. - ...ilu z tych ludzi gaworzacych sobie teraz slodko zdradzi sie wzajemnie w niedalekiej przyszlosci, ilu wytnie sobie grube a niewybaczalne wrecz swinstwa, ilu z nich bedzie sie obrzucac blotem do upadlego, ilu z nich bedzie mialo za nic najprostsze a najbardziej oczywiste odruchy ludzkie, wreszcie, ilu z nich sie pobierze a ilu rozwiedzie...I ilu bedzie biadalo, ze zmarnowali swoj czas i zycie. I ilu bedzie przeklinalo naiwnosc mlodziencza i fatalne decyzje, ktore kiedys podjeli...I ilu z nich wykaze sie kiedys czarna niewdziecznoscia...I ilu z nich naprawde przegra swoje zycie... - Bardzo to przygnebiajace – mruknalem. - Byc moze... – ziewnal Irka – sam nie wiem czy mam racje prorokujac tak czarno. Ale moge obstawic guziki przeciw orzechom, ze za jakies, dajmy na to, dziesiec lat, nie beda sie juz tak radosnie prowadzac za raczki... I ziewnal znowu. Wiecie czemu tak czesto ziewal? Otoz od pewnego czasu moj wierny druh pracowal jako nocny sprzatacz w praskim metrze. Nie dosypial regularnie – to fakt. Ale praca miala dodatkowe zalety w postaci sporych, nieplanowanych a czesto zaskakujacych dochodow. Podrozni masowo i konsekwentnie bowiem gubili monety, banknoty, nierzadko obrzydliwie wypchane portfele, zegarki, rzezbione obraczki i inne cenne bibeloty. Irka wracal wiec bladym switem do naszej kawalerki uginajac sie pod ciezarem kieszeni wypchanych lupami rozmaitej masci. Dzielilismy je sprawiedliwie a zyski przeznaczalismy na hulaszczy tryb zycia. Wsutek tej nocnej aktywnosci moj przyjaciel rozregulowal sie jednak kompletnie – zasypial o roznych porach i w najrozmaitszych pozycjach. Dzisiaj spal niewiele wiec ziewal tez na potege. A jeszcze do niedawna pracowal na eksponowanym stanowisku majstra zmianowego w Fabryce Czesci Zamiennych do Wszystkiego. Mimo swego mlodego wieku mial pod soba prawie dwiescie ludzi, niezla pensje i swietlane perspektywy. Ale wszystko sie nagle skonczylo – jak to w zyciu czesto bywa. Irka wylecial za poczucie humoru. Fabryka realizowala multum zamowien i normy produkcyjne byly niebotycznie wrecz wysrubowane a zarobki dla szeregowych pracownikow srednio mizerne. W czasie ktorejs z przerw na kawe Irka zorganizowal cos na ksztalt malego strajku i spedziwszy dwustu chlopa wyglosil w obliczu dyrektora nastepujaca mowe: - Mamy tego dosc! Normy sa smiesznie niskie! To co kazecie nam robic przez dwanascie godzin my z latwoscia robimy w piec! I jest nam wstyd! Bo bierzemy pieniadze za nic! I zle sie czujemy kiedy nie daje nam sie szans by zasluzyc i zapracowac uczciwie na wyplate! Zartowal oczywiscie jak rzeklem. Okazalo sie jednak, ze nikt z zebranych nie ma poczucia humoru. Podwladni…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych