O tym jak padal deszcz
Historia chyba nie jest o deszczu ale tak mi sie jakos napisal tytul i juz zostalo.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Irka przeciagnal sie w lozku i ziewnal szeroko. - Kurcze! Jestem w stanie przespac caly dzien! Nie chce mi sie nawet ruszyc wlosem. Stalem przy oknie palac papierosa. - Zadziwiasz mnie moj drogi – powiedzialem – na dworze tak pieknie pada, troskliwa matka natura zafundowala nam tak efektowne oberwanie chmur a ty masz zamiar spac? Byla to szczera prawda. Od trzech dni nad Praga klebily sie burzowe balwany a umoczeni przechodnie, klnac w zywe kamienie, manipulowali nerwowo parasolami, starajac sie ustawic je pod jak najlepszymi katami. - Co dzisiaj porabiamy? – zagadnalem puszczajac misterne kolka z dymu. - Nie masz przypadkiem zamiaru pogodzic sie ze swoja pania? – zapytal zlosliwie Irka – dzien wydaje sie byc wrecz stworzony do tego typu ceremoni. Placzliwy i smutny a wiadomo powszechnie, ze pojednanie i przeprosiny to proces dlugi i bolesny. I raczej niewesoly. - Swietny dowcip Irka! Masz naprawde wysmienite poczucie humoru! Zaluje jedynie, ze ostrzysz je na mojej nedznej osobie. Kiepski obiekt, slowo daje. - Coz – Irka wyplatywal sie z poscieli – chcialbym wiedziec na czym stoje. Nocne walenie do drzwi jest nieco stresujace dla tych co te drzwi maja otworzyc. Chociaz z drugiej strony...Czuje sie nieco lepiej majac swiadomosc samarytanskiego czynu. Udzielilem, bylo nie bylo, schronienia bezdomnemu zakochanemu! Bylismy w stanie gawedzic w tym stylu godzinami. A domyslacie sie juz pewnie w czym rzecz? Przez ostatnie kilka tygodni pomieszkiwalem sobie u pewnej niewiasty, wespol z nia prowadzac wspolna kuchnie. A Irka zostal w naszej kawalerce jako samotny, ale za to w pelni samodzielny, pan na wlosciach. Przez pewien czas wszystko ukladalo sie przyzwoicie i po mojej mysli: niewiasta byla wesolym, interesujacym i sympatycznym kompanem a ja powoli dochodzilem do wniosku, ze czas juz, byc moze, sie ustatkowac. Az nastapily pierwsze zgrzyty. Po ilus tam dniach wspolnego gospodarowania, pani poczula sie nieco pewniej w roli gospodyni i poczela, najpierw delikatnie oczywiscie, czynic proby zmierzajace do przejecia wladzy. Ni stad ni zowad wyglaszac zaczela zdania w stylu: „to powinno byc zrobione”, „tamto trzebaby zalatwic” lub „a ja bym sie zachowala zupelnie inaczej”. Z natury jestem bardzo pokojowo nastawiony do swiata i cenie sobie niczym nieskrepowana niezaleznosc. Dalem jej wiec, laskawie, troche czasu na opamietanie sie, konsekwentnie puszczajac jej uwagi mimo uszu. Nie opamietala sie. Az ktoregos dnia doszlo do konfrontacji. Niewiasta wrocila wlasnie z pracy ( bo trzeba wam wiedziec, ze urocze to dziewcze pracowalo, a jakze, oddajac cala swoja energie i czas na uslugi miejscowego Biura Ewidencji Gruntow ) i zaczela od progu w ten desen: - Znowu nie poodkurzales?! Wzruszylem ramionami. - Nie bardzo mialem czas urocza damo. Ale napisalem za to pare piosenek. Chcesz posluchac? Pani lupnela z calej sily siatka z zakupami o blat kuchennego stolu. - Prosilam o pomalowanie drzwi! Widze, ze nie raczyles nawet ruszyc pedzlem! - Niezupelnie scisle, moja droga – odparlem promiennie – namalowalem obrazek. - Prosze bardzo! – odslonilem plotno – oto „Sen o szczesciu na jawie”. Podoba sie? - Bohomaz! – warknela niewiasta. Chrzaknalem dotkniety. - Moze przyjrzysz sie nieco dokladniej nim wydasz ostateczny wyrok? Pani zmierzyla mnie groznym wzrokiem i zniknela w kuchni. Tak to juz jest. Odkurzanie i wycieranie kurzy urasta do rangi zagadnienia a damy z reguly uwielbiaja sterowac zagadnieniami i dyktowac tempo rozmaitych prac, nie tylko domowych zreszta. Usiadlem przy stole i wzialem do reki ksiazke. Otworzylem na chybil trafil i udawalem, ze czytam. A pani, pokreciwszy
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Blueskies
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…