Obsesja
Krótkie opowiadanie o obsesji, napisane podczas narkoleptycznych uniesień.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Obraz dziewczyny, której spojrzenie zwracało najbardziej uwagę, coraz częściej powracał, nie dając mu spokoju. Jej oczy, których blask świecił przez całe jego dotychczasowe życie, właśnie dziś, właśnie przed momentem.. Zgasł Oczy, przypominające bezdenna otchłań marzeń, miłości, uczucia i pragnień. Wzrok mówiący o niebanalnym charakterze, umyśle i inteligencji. Spojrzenie, które paliło
Otworzyłem oczy i przetarłem je swą szarą dłonią. Krótki, acz przeszywający ból uderzył mnie w źrenice. Świat pociemniał i stał się jeszcze bardziej pozbawiony sensu niż dotychczas. Piękna acz nieco irytująca pogoda za oknem potęgowała wrażenie osamotnienia, totalnej alienacji. Pozostałem sam, właśnie tu. Teraz przycupnę i tu pozostanę. Dotykając wtedy w marzeniach sennych, powiek twych delikatnych, bezustannie pokutowałem za swa bezmyślność. Metry, centymetry, milimetry od twojej twarzy. Pokutowałem. Że nigdy już nie dotknę Cię. Nie poczuję już tych emocji, które w uczuciu spełnienia przezywa człowiek, podczas uniesień ciał splecionych w jedność. Delektuje się własną obłudą i nieszczerością. Niczym dziwny przypadek masochisty, chełpię się swoją osobą spadając z każdą sekundą o piętro niżej, brnąc bezustannie w kierunku dna. Wybrałem tą drogę bo czułem, że to tam jest mój bóg, zbawiciel, nazwij go jak zechcesz. Wołał mnie kołysząc się jak gdyby nie byłby stworzony z ciała, krwi, mięśni i kości. Odczuwałem satysfakcję, kiedy szedłem w jego kierunku. Jaskrawe, białe światło otaczało mnie ze wszystkich stron, kiedy zmierzałem wprost w jego ramiona, przypominające raczej pędy dzikich i nieokiełznanych roślin. Patrzyłem w jego twarz, bezustannie hipnotyzującą spojrzeniem, zimnym jak lód, bezlitosnym jak głaz. Otaczał się czernią, na którą składali się jego podopieczni. Jego podopieczni, a moja rodzina. Ślepi mężczyźni, głuche kobiety, dzieci bez oblicz i moi bliscy, na których twarzach nie zastygła żadna z emocji. Przygarnąłeś mnie, choć nie byłem taki jak oni. Byłem czysty, ubrany w biel, z oczami bez źrenic. Wciąż jednak myślałem, że jestem w stanie oszukać nawet jego. A właściwie ją. Przez całe życie byłem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil shine on
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…