Wróć do katalogu

Ona

Budzi go kolejny kac, a w drzwiach staje ONA...

martaoleszczuk, opublikowano , 9 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Przekręcił się z boku na bok. W ustach czuł smak wymiocin, w głowie tam-tamy. Zza otwartego okna słyszał ujadanie psa i krzyki jakiegoś dzieciaka i jeszcze głośniejsze krzyki kobiety. Zapewne matki malca, wyprowadzonej z równowagi przez nieposłusznego brzdąca. Wsadził głowę pod poduszkę. Nie wiele to dało i po chwili miał spoconą całą głowę. Chciało mu się pić. Kolejny kac rozsadzał mu czaszkę. Powinien wstać i trochę posprzątać. Doprowadzić się do ładu. Nazajutrz miał iść do pracy. Nie mógł wziąć dnia wolnego, bo była połowa roku, a on już miał większość dni wolnych wykorzystanych. Brał je pojedynczo, najczęściej w poniedziałki po przehulanym weekendzie. Wydawało mu się, że w lodówce ma jedno piwo. Przyrzekł sobie, że wypije tylko jedno, nie wyjdzie z domu w poszukiwaniu otwartego sklepu z alkoholem, że w końcu przestanie pić. Ile razy już to sobie obiecywał? Setki. Za każdym razem, gdy kac rozsadzał mu czaszkę. Zwlókł się z łóżka. Zmięte, nieświeże prześcieradło leżało na dywanie. Wszędzie walały się opakowania po chipsach, pizzy, butelki po piwie, plastikowe opakowania po coli, brudne skarpetki i koszulki. W kuchni było nie lepiej. Wzniósł oczy ku górze. W końcu musiał coś zrobić ze swoim życiem, wziąć się w garść by nie upaść jeszcze niżej. Otworzył lodówkę. Obok butelki z piwem leżała resztka masła, spleśniały kabanos, zgnita sałata w woreczku foliowym, wysuszony ser, pięć konserw mięsnych i jakaś rybna. Wyjął piwo i starał się nie patrzeć na resztę. Otworzył je i wypił jednym haustem. Wyrzucił butelkę do kosza na śmieci. Poszedł do łazienki i spojrzał w swoje odbicie w lustrze. Wyglądał fatalnie. Nieogolona twarz, podkrążone oczy, każdy włos sterczał w inną stronę. Wsadził głowę pod zimną wodę. Po chwili rozebrał się i wszedł pod prysznic. Odświeżony, przekonany, że na nowo narodzony, ubrał czyste bokserki, włączył radio i wziął się za sprzątanie. Nastawił pralkę z brudnymi ubraniami, druga partia prania stała w wiklinowym koszu i czekała na swoją kolej. Pozbierał śmieci i wyniósł do zsypu. Namoczył brudne naczynia w zlewie. Przebrał pościel, ale nie schował jej, zamierzał wylegiwać się w niej jak tylko skończy sprzątać. Włączając odkurzacz przed południem, na dodatek w niedziele, widział oczyma wyobraźni oburzonych sąsiadów i miał ich wszystkich gdzieś. Odkurzanie było niemile widziane, ale trzaskanie kotletów co niedziela, kiedy on jeszcze spał, najczęściej po imprezie i owszem. Uporawszy się ze sprzątaniem, przynajmniej tam gdzie było widać, włączył telewizor, przygotował sobie miskę z chipsami koło łóżka. Pukanie do drzwi zniweczyło jego pragnienie położenia się na czystej, chłodnej pościeli i poleniuchowania do wieczora, albo do momentu gdy głód nie wyciągnie go z łóżka. Miał nadzieje, że to kumpel z „klinem”. Mylił się. To ONA stała na korytarzu. Wściekły wzniósł oczy ku górze. Oparł ręce na biodrach. Tylko jej brakowało. Weszła do mieszkania, zamknęła za sobą drzwi i przekręciła zamek. Oparła się o nie i patrzyła na niego. Niby nie było w niej nic specjalnego, piwne oczy, brązowe włosy sięgające do ramion, najczęściej związane w koński ogon, przeciętna uroda. W tłumie nie zwróciłby na nią uwagi. Jednak miała w sobie coś takiego… co przyciągało go jak magnes. Uwielbiał patrzeć w jej oczy, czuł wtedy miłe podniecenie. Podeszła do niego, oplotła ciepłymi ramionami w pasie i przytuliła do nagiej piersi. Czuł zapach jej perfum. Uwielbiał je. Wiedziała o tym. Nawet jej włosy nimi pachniały. Zsunął gumkę z jej włosów i zanurzył nich rękę. Delikatnie musnął ustami jej opalone ramię i dopiero wtedy ujrzał siniaka. Jeszcze nie zdążył zmienić koloru, więc musiała oberwać nie dawno. Po raz kolejny wzbierała w nim złość. Nie miał już siły patrzeć no coraz to nowsze siniaki na jej ciele. Dotknął pociemniałego miejsca. Drgnęła. Ile ich jeszcze miała na swoim ciele? Ile jeszcze znajdzie przez przypadek? Odsunął ją i spojrzał w jej twarz. Spuściła oczy. Dobrze wiedział co to oznaczało. Chciała uniknąć pytań. Zresztą odpowiedź zawsze była taka sama. Nie musiał pytać. Musnął…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych