Wróć do katalogu

Opowieść Bez Tytułu - Rozdział 4, czesc 1

Dalszy ciag... Troche krotko, ale tak wychodzi, a na sile nie bede pisal dluzej :). Zapraszam do czytania, jak i rowniez na strone projektu: www.pobt.prv.pl

atreides, opublikowano , 10 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Lomyriand wspiął się na wysoki pagórek, poganiając machnięciami ręki swojego towarzysza podróży. Elf wyprostował się i uśmiechnął, gdy okazało się iż Linia jest bliżej niż się spodziewał. Dopiero świtało, więc istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że dotrą do najbliższej granicznej warowni przed nocą. Sapiąc, minotaur stanął obok rudowłosego elfa. Zorowi nie podobał się pomysł, jaki Lomi przedstawił mu parę dni wcześniej. Potrząsnął głową, parskając – jak to miał w zwyczaju – i niechętnie ruszył dalej. Miał nadzieję, że jego małemu przyjacielowi prędko odwidzi się to, co zamierzał. Mijały godziny, chmury szybko przesuwały się po niebie, popychane silnym wiatrem. Mijał już drugi tydzień odkąd rozpoczęli wędrówkę po tym pustkowiu, opuszczając zarazem bagna. To na nich spotkali się po raz pierwszy, Zorowi wydawało się, że było to całą wieczność temu. Niebawem znaleźli się w odległości, z której już z pewnością zostali dostrzeżeni przez wartownik obsadzonych na wiekowych fortyfikacjach. - Jesteś tego pewny, Lomi? – zapytał niepewnie minotaur. – Mogą być na nas źli za tamto. Elf roześmiał się radośnie. - Ależ oczywiście! Cóż złego może się wydarzyć, mój rogaty przyjacielu? Mamy glejt, zatem przejdziemy bez żadnego problemu. Zor skinął głową i tak nie wierząc w ani jedno słowo. Miał przeczucie, że pakują się w większe bagno, niż z którego swego czasu musiało go wyławiać trzech jego kamratów, ratując go od niechybnej śmierci. Maszerowali dalej, utrzymując żwawe tempo, a minotaur co pewien czas próbował sugerować Lomyriandowi by zawrócili i spróbowali innej drogi. Potwór rzadko w swoim życiu naprawdę się bał. Uczucie strachu dyktował mu jego względnie zdrowy, minotaurzy rozsądek. Słońce już zachodziło, kiedy zbliżyli się do linii na odległość głosu. Linia Kruka wyglądała monumentalnie. Niewyobrażalnie wysokie, masywne i oblankowane mury. Kamienie, z których je zbudowano również były ogromne. Graniczny mur na całej swojej długości był strzeżony czterama warowniami, usytuowanych w równych odcinkach. Fortca była jeszcze wyższa niż mur, do którego przylagała i była zbudowana na planie kwadratu. Wielka brama, znajdująca się przed elfem i minotaurem, była zamknięta. - Stójcie tam, gdzie stoicie! I żadnych gwałtownych ruchów! – zakrzyknął ktoś na fortyfikacjach, choć na dole ledwie było słychać polecenie. - Zor, ty masz donośniejszy głos. Krzycz tam na górę to, co będę mówił. Innymi słowy, powtarzaj za mną – powiedział swym melodyjnym głosem Lomi. Rudowłosy dyktował, a minotaur wyrykiwał ku niebu te słowa, z lekkim powątpiewaniem.

* * *

- Sir! Jacyś dwaj podrózni, w tym jeden potwór stoją u bram i coś krzyczą – zameldował wartownik, salutując. Erynkrist, któremu niemal opadła szczęką wychylił się między blankami by spojrzeć na parę, której widoku po krótkim opisie się spodziewał. - Domagamy się natychmiastowego otworzenia tych wrót! – wydzierał się z dołu minotaur po raz kolejny. - Co robić, sir? Rycerz spojrzał na żołnierza, po czym ponownie wyjrzał na dół by się upewnić, że to dokładnie ta sama para, na która natknął się kilka dni wcześniej na patrolu. Nie mylił się. - Każ im czekać – odpowiedział wojownik i rzucił się biegiem w kierunku schodów. – I powiedz o tym komandorowi! – dodał w biegu. Na pierwszym piętrze wykrzyknął do przechodzącego żołnierza, by zwołał jego oddział i pobiegł dalej do swojej komnaty. Wpadł do pomieszczenia, wołając swojego giermka. - Kamilu! Moja zbroja i miecz, natychmiast! Chłopak zerwał się ze stołka, na którym oparty o ścianę drzemał i pobiegł do wnęki ściennej, w której znajdowała się niewielkich rozmiarów, osobista zbrojownia Erynkrista. W między czasie rycerz przywdział przeszywanicę i pozbył się zbędnych przy zbroi płytowej części ubrania. - Polową! – zakrzyknął, by mieć pewność, że roztargniony giermek nie poda znacznie cięższej, turniejowej. Po paru minutach giermek skończył zakładać na niego zbroję i podał pośpiesznie ciężki miecz i hełm z przyłbicą i złocistym piuropuszem. Erynkrist wyszedł szybko z komnaty i zszedł po schodach do stajni, skąd jego uzbrojeni ludzie już wyprowadzali swoje wierzchowce. Żołnierz z westchnieniem ulgi spojrzał na swojego już osiodłanego rumaka. Nie chciał kazać czekać na siebie swoim żołnierzom.

* * *

- Już, już możesz przestać Zor – powiedział Lomyriand, klepiąc rozkręcającego się już minotaura po plecach. – Starczy, widzisz? Otwierają. Dobra robota. Olbrzym uśmiechnął się szeroko, szczerząc żółte zęby. Widok, który ukazał się w otwierającej się bramie szybko jednak zmył dziecięcą radość z twarzy potwora. Conajmniej kilkunastu odzianych w lśniące pancerze ludzi siedziało na swoich koniach z wyciągniętą bronią. Minotaur cofnął się o krok, a elf zaśmiał się głupawo, rozglądając się na boki. Jeźdzcy wolno wyjechali z bramy, zbliżając się do pary. Erynkrist wyłamał się z formacji, wznosząc dłoń by reszta zatrzymała się za nim. Rycerz…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych