Wróć do katalogu

Opowieść Bez Tytułu - Rozdział 4, czesc 2

Druga i ostatnia czesc czwartego rozdzialu. Czytajcie, oceniajcie, komentujcie! :)

atreides, opublikowano , 11 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

* * *

Skuci grubymi łańcuchami, obaj siedzieli w ciemnej celi. Rudowłosemu elfowi mrok w żaden sposób nie przeszkadzał, był w stanie widzieć tak dobrze, jak człowiek widzi o zmierzchu. Inaczej sprawy miały się z minotaurem – ten wydawał się być nieco zagubiony, nie mogąc znaleźć w ciemności żadnego punktu odniesienia. Na duchu podnosił go jedynie głos jego małego przyjaciela, choć ten raczej mówił od rzeczy. Zza żelaznych drzwi rozległy się głośne kroki grupy ludzi. Lomyriand westchnął ciężko, domyślając się co ich znowu czeka. Intuicja mówiła rudowłosemu, że minęła już conajmniej doba, odkąd zostali pojmani. Pozornie nieskazitelny plan dostania się na ludzkie ziemie z Wielkich Pustkowi przepadł, gdy wydało się doskonałe elfie fałszerstwo. Para bez żadnego oporu poddała się, nie widząc szans przetrwania w konfrontacji z żołnierzami. Lomyriand i Zorandareg zostali zatrzymani pod zarzutem szpiegostwa i fałszerstwa. Przed wtrąceniem do lochu pozbawiono ich broni, choć nie udało im się usunąć pancerza z ciała elfa. Zatrzaski nie chciały ustąpić, więc strażnicy zrezygnowali po dodatkowym wytłumaczeniu elfa, że zbroja jest zapieczętowana na jego ciele na stałe. Minotaur skrzywił się i zasłonił twarz skutymi rękami, gdy drzwi ze skrzypnięciem zostały otwarte, a światło dwóch pochodni wlało się do małego pomieszczenia. Dwaj żołnierze weszli do środka i wywlekli Lomyrianda na oświetlony licznymi pochodniami korytarz. Kamienie, z których zbudowano budynek były nowe, w porównaniu do starożytnych murów Linii i głównej strażnicy. Lomyriand wywnioskował, że musieli znajdować się w jakiejś niedawno wzniesionej przybudówce, pełniącej rolę więzienia. Po lewej stronie korytarza znajdował się rząd żelaznych drzwi, prawdopodobnie strzegących wyjścia z cel identycznych jak ta, gdzie teraz siedział samotnie Zor. Po prawej stronie znajdowały się natomiast okratowane cele, z których dobiegały piski i pohukiwania. Kątem oka elf zdołał dojrzeć w jednej z cel grupę goblinów, z pewnością jeńców, biorąć pod uwagę liczne, choć opatrzone, rany na ich ciałach. Elf został przewleczony przez cały korytarz, aż do drzwi znajdujących się na końcu korytarza, po lewej stronie. Lomyriand westchnął z rezygnacją, gdyż zgodnie z jego rachubą, wprowadzano go do tego pomieszczenia już piąty raz odkąd tu był. Młodszy żołnierz wystąpił nieco do przodu, by zastukać pięścią w masywne drzwi. Skrzywił się, słysząc odgłos rozpruwanego materiału. Złotej barwy jaka, stanowiąca mundur każdego z żołnierzy Korony, została rozcięta o powyginaną obręcz zaciśniętą na ramieniu więźnia. Drzwi bez skrzypnięcia otworzyły się do wewnątrz. Komnata była oświetlona przez liczne pochodnie rozwieszone na ścianach. Narzędzia tortur znajdujące się pod ścianami nadawały pomieszczeniu ponurej atmosfery. Po środku stało mocno nadwerężone krzesło, solidnie przykręcone do podłogi. Żołnierze brutalnie posadzili Lomyrianda na krześle, przykuwając go do oparcia. Następnie zasalutowali widocznie starszemu stopniem żołnierzowi i cofnęli się do drzwi, stając po obydwu ich stronach. Teraz w pomieszczeniu znajdowało się pięciu żołnierzy, z których jeden starszy budził respekt pozostałych. Szczupły oficer miał starannie przystrzyżone blond włosy i zadbaną, również niedługą, brodę. Pogodne rysy i pełne życia niebieskie oczy, sprawiały, że wyglądał dosyć łagodnie. - Zmieniłeś już zdanie, rudzielcu? – zapytał ostro brodacz, przechadzając się w okół więźnia. – Zaczniemy stosować mniej cywilizowane metody przesłuchania, jeśli natychmiast nie wyjawisz swojego celu. Elf patrzył przed siebie, otwierając usta, jakby coś mówił, choć żaden dźwięk się z nich nie dobywał. - Mów, kto cię przysyła i jaką misję ci zlecił! To twoja ostatnia szansa – warknął groźnie oficer. Lomyrianda bawiła ta sytuacja. Ludzie byli tacy nieufni i przewrażliwieniu na punkcie swego bezpieczeństwa. - Wędruję z polecenia pana puszczy Nevrilathesan. Mówiłem już – odpowiedział powoli i z pełnym spokojem elf. Jeden z młodych żołnierzy wymierzył elfowi cios w odsłoniętą twarz, powracając następnie na swoje miejsce. - Posłużyłeś się fałszywym glejtem. Cytadela nie potwierdziła wydania takiego dokumentu nikomu z twojej rasy. Jak długo zamierzasz jeszcze kłamać? Lomyriand milczał. Nie miał prawa powiedzieć nic na temat idealnego fałszerstwa. Spotkał go kolejny cios, tym razem ze strony innego szeregowego żołnierza Korony. - Zatem może powiesz, co cię sprowadziło na naszą ziemię? Elf przełknął ślinę i mlasknął. - Oczywiście interesy z ludźmi, w których mam reprezentować mój lud. - Wedle raportu sir Erynkrista, twierdziliście, że zwiedzacie okolicę, gdy was napotkano po raz pierwszy. - Zgadza się – odparł bez chwili wahania elf. Oficer spojrzał pytająco na więźnia. - Jak zatem wytłumaczysz tę rozbieżność zeznań? – zapytał chytrze oficer, z błyskiem wyższości w oku. - Bardzo prosto. Zwiedzamy podróżując w interesach. Przesłuchujący elfa żołnierz parsknął ze wściekłością i znowu zaczął krążyć po komnacie. Przez parę chwil ciszę przebijały jedynie kroki okutych butów oficera. - Nie ułatwiasz mi zadania, elfie. Twoja postawa nie pozostawia mi innego wyboru, jak odesłać ciebie i tego potwora do Anigru, gdzie należycie się wami zajmą…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych