Wróć do katalogu

Opowieść Bez Tytułu - Rozdział 5, część 2

Druga, ostatnia część rozdziału 5 OBT. Zapraszam do czytania, oceniania i komentowania. Ponoć super :)

atreides, opublikowano , 8 min czytania, 4,9 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

* * *

Koszary jej gildii składały się z dwóch równolegle do siebie położonych budynków. Na każdy z nich zaś przypadały dwie, trójkondygnacyjne wieże, połączone na wysokości trzeciego piętra kamiennym mostem. Masywna dębowa brama z żelaznymi okuciami była umiejscowiona pomiędzy wieżami równolegle do siebie stojących budynków. Pozostałe trzy przestrzenie były otoczone wysokim na dwa metry kamiennym murem. Całość w istocie przypominała niewielki fort – nie brakowało nawet poprzecznie zawieszonych sztandarów Korony na wieżach, sąsiadujących z tymi gildyjnymi, przedstawiającymi dwa skrzyżowane miecze na trójkątnej tarczy w szarym polu. Jedno skrzydło wrót otworzyło się przed Alainą, gdy ta tylko się zbliżyła do koszar. Haervanka uśmiechnęła się do siebie – te koszary były niemalże jej drugim domem. Wkraczając na niewielki dziedziniec zasalutowała młodemu wartownikowi. Świeżym członkom gildii często przydzielano tego typu zadania, by sprawdzić ich wytrwałość i sumienność. Najemniczka zachichotała, przypominając sobie siebie samą, gdy sześć lat temu zaciągnęła się do gildii. Już wtedy była dobra w zawodzie najemnego żołnierza – doświadczenie zdobyła w swojej odległej ojczyźnie – więc niemiłosiernie ją irytowały te pierwsze „zadania”. Z przyzwyczajenia podeszła do stojących na środku dziedzińca drewnianych tablic. Ostatnimi czasy były pełne ogłoszeń i łatwo było o pracę nawet początkującym najemnikom. Kiedyś zadania mogli otrzymywać jedynie najlepsi. Alaina parsknęła śmiechem, przeglądając bzdurne oferty pracy. „Trzy ohydne i groźnie piszczące szczury zagnieździły się w mojej piwnicy. Za zabicie oferuję dobrą zapłatę. – Marek Piekarz”. - Jak tak dalej pójdzie, to ludzie zaczną nas wynajmować do wymierzania klapsów ich dzieciom – szepnęła do siebie z irytacją. Przydałaby się jakaś konkretna wojna. - W rzeczy samej, moja południowa przyjaciółko, w rzeczy samej – odezwał się tuż obok niej głos, a ona sama zaskoczona drgnęła. Obok niej stał wysoki, młody mężczyzna o długich słomianej barwy włosach związanych w koński ogon. Błękitne oczy i jasna cera dopełniały wręcz stereotypowego w królestwie obrazu Normodiana. Aenaior zaciągnął się do gildii wkrótce po Alainie. Jednak mimo wszystkiego co ich łączyło, nigdy nie wyjawił przyczyny swojego przybycia do Harmonium. Barczysty człowiek z Normodt objął delikatnie śniadą najemniczkę. Ta bez przekonania pocałowała go. Aenaior nie przejął się tym jednak – najemnicy rzadko angażowali się w związki wewnątrz gildii. Powszechnie uznawano, że obecność na jednej wyprawie dwojga kochanków zdecydowanie obniża ich wydajność w pracy – zamiast dbać o wypełnienie kontraktu, zaczynają zazwyczaj opiekować się sobą wzajem. Profesjonalny najemnik w Harmonium nie mógł być zależny od nikogo poza swoim pracodawcą i gildią. - Potrzebuję kolejnych ludzi. Tym razem naprawdę dobrych – dodała, wciąż mówiąc szeptem. - To samo zlecenie, jak mniemam? – Aenaior westchnął ciężko. – Kosztowało już życia trzech porządnych ludzi. Wiesz, że Tommar miał żonę i małe dziecko? – zapytał z wyrzutem w głosie. Alaina lekko skinęła głową i sposępniała. Nie wiedziała. - Pracodawca zapłaci jeszcze sowiciej, a tym razem może się udać bez jakiegokolwiek rozlewu krwi. Mamy ich pojmać. – Skłamała, odwracając wzrok. – Pójdziesz ze mną? Potężny człowiek skinął głową. - Nie podoba mi się to wszystko, ale możesz liczyć na mnie i mój topór.

* * *

- Cóż, przynajmniej dopięliśmy swego, czyż nie? – zachichotał Lomyriand do swojego pochmurnego kompana. – Witaj cywilizowana ziemio! W istocie, jak na ironię, transportowano ich do miejsca, gdzie i tak chcieli się udać. Bycie więźniem nie było w tej sytuacji złe. Powrozy, krępujące ich ramiona

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych