Opowieści z...(czII)przychodni
Kilka fajnych perełek o służbie zdrowia. Nudy tu nie zastaniesz.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Opowieści z przychodni, czyli coś o sympatycznych doktorkach i pigułach, oraz upierdliwych pacjentach. Nie od dziś wiadomo, że żeby się leczyć trzeba mieć końskie zdrowie. Ta zasada dotyczy każdego rozwijającego się i rozwiniętego państwa. Pewnego dnia postanowiłem przejść się do lekarza. Od dwóch miesięcy bolały mnie nadgarstki, do tego stopnia, że nie mogłem dźwigać większego ciężaru niż pięć kilo. Poszedłem z tym problemem do przychodni. Jak już znalazłem się w budynku placówki NFZu podszedłem do recepcji. Bardzo miła pani zapytała mnie co ja tu w ogóle robię, przecież tryskam zdrowiem. Nie skomentowałem tego, powiedziałem, że chce się zobaczyć z lekarzem pierwszego kontaktu. Ta bardzo dociekliwa recepcjonistka zapytała, co mi jest. Przedstawiłem swój problem, ów kobieta wysłuchała mnie bardzo dokładnie. Jak już skończyłem, zapytała do jakiego lekarza chciałbym się udać. Do chirurga, a może do reumatologa, miałem do wyboru wszystkie specjalizacje. Zamurowało mnie. Wedle tej pani funkcja lekarza pierwszego kontaktu jest zbyteczna, wystarczy powiedzieć co mi jest i kto ma mnie leczyć, a dla niej załatwić to drobnostka. Po długiej rozmowie trafiłem do lekarza pierwszego kontaktu, hurra. Dostałem skierowanie do RTG i na morfologie, OB i takie tam. Następnego dnia ruszyłem ochoczo na rentgen. Wszedłem do przychodni, pierwsze co zobaczyłem to stado ludzi, którzy czekali w kolejce do rejestracji RTG. Patrząc na to co się dzieję, postanowiłem przejść się do łazienki. Wyszedłem z WC i spotkała mnie miła niespodzianka, liczba oczekujących do rejestracji zmalała do dwóch osób. Cud, pomyślałem. Przede mną był starszy pan, kiedy była jego kolej wparował szybkim krokiem do gabinetu. Nagle usłyszałem krzyki,. ten pan nie miał skierowania. Jednak bardzo chciał prześwietlić płuca, bo go głowa bolała. Przynajmniej tak usłyszałem. Po kilku minutach zaciekłego boju, staruszek został pokonany, ze złości wszedł do łazienki i po kilku chwilach wyszedł z niej zadowolony. Zapisałem się na RTG i zachciało mi się siusiu, więc znów poszedłem do WC. Otworzyłem drzwi i co zobaczyłem zatkało mnie. Zbulwersowany pacjent zasikał całą łazienkę. Jego mocz był wszędzie, o zgrozo, jakie to było obrzydliwe. Teraz rozumiem dlaczego wyszedł taki zadowolony.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Bunshi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…