Ostatni wampir
To niekoniecznie opowiadanie, a raczej strzępek historii ułożonej w mojej głowie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Falco bez emocji przyglądał się bladej twarzy elfa. Ten ciągle wpatrywał się w niego z uporem. Jego krew ciągle krążyła zbyt wolno, by mogła go w pełni nasycić, więc odwrócił się od więźnia, szukając sobie jakiegoś zajęcia. Ku jego zdziwieniu Safar przemówił. Nie, nie to było dziwne. Dziwny, niemal złowieszczy zdawał się fakt, że był on spokojny. Mówił spokojnym głosem! To było coś nowego. Odwrócił się. - Nie jesteś zły, Falco – przemawiał elf – To się nie musi tak skończyć. Wierz mi. Twarz wampira wykrzywiła się w szerokim uśmiechu. Uwielbiał się uśmiechać. Zawsze nieodmiennie przyprawiało to jego ofiary o drżenie i spazmy strachu. Opracował już całą gamę uśmiechów, a każdy z nich udawał mu się wyśmienicie. Nikt jeszcze nie oparł się jego uśmiechowi. Nikt, prócz jednej osoby. Sęk w tym, że ona właśnie stała – właściwie półwisiała – przed nim. To nieoczekiwane zjawisko było zdumiewające. Wampir poczuł się w obowiązku odpowiedzieć, choć by ukryć swoje zakłopotanie odwrócił się nonszalancko i zaczął przyglądać się promieniom księżyca odbijających się na klindze sztyletu. Starał się trzymać go tak, by widok plamek krwi pokrywających ostrze wbił się w mózg elfa, nim ten zginie. - Tego, czy jest się złym, czy nie, nie wybiera się – odparł spokojnie – A zresztą – wzruszył ramionami –Nikt nie jest zły. Wszystko zależy od punktu widzenia. Zerknął kątem oka na elfa. Ten ostrożnie majstrował palcami przy więzach, próbując się uwolnić. Falco uśmiechnął się szeroko. Rzadko kiedy mógł sobie zapewnić taką zabawę przed mordem – mało który ze schwytanych miał na tyle rozsądku, by nie drzeć się na cały głos i nie zmuszać go do natychmiastowego zabicia. To psuło całą przyjemność. A Safar, nie dość, że rozsądny, był jeszcze wygadany. - Właśnie – zgodził się skwapliwie elf – Nie jesteś zły. Nie musisz zabijać. Zabiorę cię do zamku, razem jakoś zaradzimy twojej... przypadłości. Falco odwrócił się, po raz pierwszy nieco rozgniewany. Jednak szybko się rozpromienił – choć elf nadal nie tracił spokoju. Zaczynało go to denerwować, a z drugiej strony coraz bardziej pociągać. Taka zabawa... Rzadko miał okazję z kimkolwiek porozmawiać. - Mojej przypadłości? – parsknął głośnym śmiechem – Nazywasz to przypadłością? Postukał się paznokciem w srebrnobiały kieł. Safar wzdrygnął się ledwo dostrzegalnie, choć nie uszło to uwadze Falca. - Boisz się, co? – zakpił – I tak jesteś dość rozmowny jak na przyszły posiłek. - Wierzę, że nie jesteś zły – elf zignorował ostatnie słowa wampira – Na pewno uzdrowiciele wymyślą sposób, by cię... - Tak myślisz? – spytał. - Tak, tak! Oczywiście! – na twarz elfa wstąpiła nadzieja, która jednak znikła momentalnie, gdy kąciki ust wampira uniosły się w górę – Kpisz ze mnie? Falco parsknął, ale szybko się opanował: - Gdzieżbym śmiał – zachichotał, z pożądaniem obserwując grymas strachu wpełzający na twarz elfa. – Ale wiesz... Zbliżył się do niego, w dłoni trzymając ciągle sztylet. Zresztą nie był mu potrzebny. Safar najwyraźniej też tak myślał, bo wpatrywał się z niepokojem na kły wampira. - Co byście mogli ze mną zrobić? – rzucił niemal wesołym tonem – Wyrwać kły? Niemożliwe, odrastają mi. Zamknąć z dala od żywych istot? No nie, zdechłbym. Jak nie z głodu, to z nudy. Wybacz, Safar, ja lubię zabijać. To jedyna rozrywka, jaka mnie jeszcze spotyka. Westchnął lekko. Safar drgnął. - Co jest zabawnego w zabijaniu żywych istot? - Hm. Ciekawe pytanie. Wiesz... Trudno to ująć w słowach. Żeby wiedzieć, trzeba zabić. Ale... Hm. Spróbuję ci wyjaśnić. Wiesz... Siadasz sobie spokojnie na kamieniu... O, tak jak ja teraz... Wyjmujesz sztylet. Bawisz się nim, kilka razy podrzucasz, ja wiem? – ostrze zawirowało mu między palcami, gdy obserwował stężałą nagle…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Buka123
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…