Otwieram oczy
Życie, codzieność, siła rozpędu i brak zastanowienia. Odrobinę schizofrenii i kompletny brak celu.. wbrew pozorom
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Otwieram oczy.. Więc to był tylko sen.. Jestem zmęczony.. To dopiero start, nie mogę być już zmęczony.. Wyskakuję z łóżka.. Nagły zawrót głowy.. cholera znów wstałem zbyt szybko. Powinienem o tym pamiętać.. Trzymam się kurczowo ściany. Przeczekać.. zaraz powinno się uspokoić.. jestem nieprzytomny.. po omacku dobijam do kuchni.. Dotykam czajnika, czuję gładką powierzchnię tworzywa.. zjeżdżam ręką w dół. Szukam. Jest. Malutki przycisk.. wciskam go. To pierwszy z wielu sukcesów tego dnia.. Wsypuję kawę do kubka.. To wymaga większej precyzji i skupienia.. Trzęsą mi się ręce.. zawsze rozsypuję kawę.. zawsze rozsypuję cukier.. Spacer do łazienki, szybka poranna toaleta.. wychodzę .. już z otwartymi oczyma. Widzę przycisk czajnika, gotuję wodę jeszcze raz.. Wlewam do kubka.. oczywiście rozlewając trochę. Piję i parzę się.. tak na przemian.. cholera .. późno już.. Wychodzę.. Biegnę. Wciąż się spieszę. Coś gna mnie.. coś popycha mnie wciąż do przodu. Nie potrafię tego nazwać. Po prostu .. czuję to.. To coś daje mi siłę. Ale.. To coś również sporo mi zabiera.. Jestem w pułapce. Nie potrafię się zatrzymać. Już od dawna nie potrafię.. Obraz wokół mnie się zamazuje.. rzeczywistość jest rozmazana jak widoki z okien samochodu przy bardzo szybkiej jeździe. To przestaje mi wystarczać.. dzieje się zbyt mało.. jestem za wolny.. potrzebuję wrażeń.. potrzebuję więcej.. potrzebuję.. nie.. jest mi to niezbędne. Muszę sam sobie pokazać na co mnie stać.. muszę przyspieszyć.. Biegnę. Otaczający mnie ludzie.. sukcesywnie dorzucają swoje ciężary do mojego ciężkiego plecaka.. nawet się nie oglądam.. malutkie ludziki.. Ze wszystkim dam sobie radę. Biegnę dalej. Dopada mnie znużenie. Mam na to sprawdzony sposób. Przyspieszam. Mijam bez cienia uśmiechu i radości półmetek. Biegnąc roztrącam bez większego trudu idących ludzi.. kilku się nawet przewraca.. cóż.. bywa.. nie są w stanie zwrócić mojej uwagi.. mnie już tam nie ma.. biegnę.. jestem już daleko.. Założony plan już osiągnąłem.. muszę donieść jedynie drobne ciężarki ludzików…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Abiff
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…