Państwo Florek - Rozdział II - Szkoła
Tym razem, w roli głównej Tomek.Zapraszam do czytania.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Sprawa karaluchów znacznie uszczupliła czas, jakim Państwo Florek dysponowali w dniach obligujących ich do pracy, a ich syna do chodzenia do szkoły. Dlatego też otrząsnąwszy się po porannym rozgardiaszu, niemal w biegu zjedli śniadanie i dwadzieścia po siódmej byli gotowi do wyjścia. Krzysztof wraz z Tomkiem skierowali się do Forda, natomiast Janina wsiadła do mocno już wysłużonego Golfa. Piętnaście minut przed pierwszą lekcją Tomek znalazł się na terenie szkoły, gdzie czekali na niego najlepsi koledzy: Franek i Jaś. Widząc ich, wyciągnął z tornistra słoik z karaluchami i pochwalił się gromadką insektów. - Zobaczcie, co przyniosłem na przyrodę. Sześć pięknych karaluchów. Pierwszy odezwał się Jasiu. - No, a po co te karaluchy? Zdziwiony Tomek popatrzył na kolegę. - No przecież dzisiaj jest lekcja o owadach. Każdy miał jakiegoś przynieść, ja przyniosłem karaluchy. Franek klepnął się w czoło, co było jego naturalnym odruchem, gdy o czymś zapomniał. Słynął też z tego, iż dla niego nie było spraw trudnych. Wyciągnął z tornistra butelkę z wodą i wylał ją na ziemię. - Tomek daj mi jednego karalucha. Masz sześć, to i tak będziesz miał za dużo. Dla Tomka nie stanowiło to problemu, a wręcz ucieszył się, że może jakoś pomóc. Wyciągnął słoik z insektami, odkręcił nakrętkę, przechylił słoik i po chwili jednego miał w ręce. Sprawnie wrzucił go do butelki i sprawa była załatwiona. Widząc jednak proszące spojrzenie Jasia, powiedział do niego. - Jasio wylej wodę, to też ci dam. Jasio pochodził z rodziny, w której podstawowe motto brzmiało: „nic nie może się zmarnować”, dlatego też wylanie wody z butelki, nie wchodziło w grę. Po chwili namysłu wyciągnął butelkę i wypił całą jej zawartość. Beknął i wyciągnął ją przed siebie. - To daj mi tego karalucha. Nie chcę dostać bani. Jako że czas nieubłaganie przesuwał się w kierunku godziny ósmej, chłopaki pobiegli do szkoły i minutę przed czasem, siedzieli w swoich ławkach. Lekcja rozpoczęła się punktualnie wejściem Pani Iwony Zacnej. Część z uczniów podkochiwała się w niej, co raczej nie powinno dziwić, gdyż była naprawdę piękną kobietą. Miała długie, kręcone blond włosy, niebieskie duże oczy oraz figurę, która niejednego faceta doprowadzała do obłędu. Co ważne miała niezły gust i umiała podkreślić swoje atuty. Dzisiaj ubrana była w zieloną sukienkę, która odsłaniała to, co miało być odsłonięte, a zasłaniała to, co zakryte powinno być. Była nauczycielką z powołania, niestety niepokoiła ją ta klasa, niby w szóstej B, byli sami grzeczni uczniowie, niby nikt z nauczycieli na tę klasę nie narzekał, jednak zajęcia nie kleiły się. Lekcja o owadach miała tą niezbyt dobrą passę przełamać. Iwona uważała, że każda lekcja może być interesująca. Dzisiaj uczniowie mieli przynieść dowolnego owada i przyglądając się nim, mieli omawiać szczegóły w zakresie ich budowy, zachowania oraz innych charakterystycznych cech. Teraz zaś rozpoczęła zajęcia. - Dzień dobry. - Dzień dobry, pani profesor – grzecznie odpowiedziały dzieci. - Na dzisiejszej lekcji będziemy się przyglądać owadom. Każdy z was miał jakiegoś przynieść i tutaj mam niespodziankę…, - Zawiesiła głos.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kemilk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…